*Alex*
- Ja.. ja..
- No wyduś to z siebie. - warknęłam.
- Jestem w ciąży. - powiedziała przez łzy.
- Powiedziałaś już Ashley'owi?
- Nie..
- Musisz to jak najszybciej zrobić.
- Tyle że to nie jego dziecko. - zaczęła płakać jeszcze bardziej.
- Jak to?! W takim razie czyje? - no tym to mnie zaskoczyła.
- Dave zaprosił znajomych, był alkohol i trochę za dużo wypiłam i przespałam się z kumplem Dave'a. Gdybym mogła cofnąć czas na pewno bym to zrobiła.
- A Dave o tym wie?
- Na razie wiesz tylko ty.
- A co z Ash'em? On cię na prawdę kocha.
- Nie potrafiłabym z nim być.
- Kiedy to było?
- Jeszcze przed moim przyjazdem do was.
- Powiedz mu o tym wszystkim. On cię kocha. A ty kochasz jego.
- Skąd wiesz że go kocham?
- To widać. Daj wam szanse.
- Może. Najpierw muszę się zdobyć na odwagę i mu o tym wszystkim opowiedzieć.
- Jak chcesz to mogę to zrobić za ciebie.
- Nie, dam sobie radę.
- Dobra to ja idę nie będę wam przeszkadzać. - powiedziałam widząc Ash'a w drzwiach.
Poszłam do salonu, gdzie CC spał na kanapie a Andy na fotelu. Usiadłam na skraju kanapy a CC powoli otworzył oczy. Pocałowałam go w policzek i szepnęłam:
- Śpij dalej. - i ułożyłam się koło niego i usnęłam.
*Ash*
Usiadłem nie pewnie koło Jess.
- To co takiego ważnego masz mi powiedzieć? - zacząłem.
- Jestem w ciąży. - jęknęła i położyła głowę na stole.
- Nie pamiętam żebyśmy się aż tak zbliżyli ale..
- Z tym że to nie twoje dziecko.
- Auć. W takim razie przepraszam że ci się tak narzucałem. Jutro zniknę z twojego życia raz na zawsze.
- Nie, czekaj Ashley, ja cię kocham.
- I dlatego przespałaś się z innym?
- Nie, to nie tak.
- A jak?
- Byłam pijana i nie chciałam tego. Po za tym wtedy cię jeszcze nie znałam.
- Od kiedy jesteś w ciąży i jak długo o tym wiesz?
- Drugi miesiąc, zrobiłam test po powrocie od was.
Zamilknąłem, nie wiedziałem co mam powiedzieć. Chciałem to wszystko przemyśleć na spokojnie. Wyszedłem. Jess poszła za mną.
- Ashley gdzie idziesz?
- Przejść się. Chcę być sam.
Narzuciłem na głowę kaptur i poszedłem szybkim krokiem nad tą rzekę nad którą siedziałem dzisiaj z Jess. Nie było tam nikogo usiadłem na trawie nie zwracając na nic uwagi. Położyłem się. Do oczu napłynęły mi łzy. Kobieta którą na prawdę pokochałem ma mieć dziecko z innym. Ty to masz szczęście Ashley. Tak leżałem i myślałem a deszcz coraz mocniej zalewał moją twarz. Cholera Ashley przecież ty ją kochasz, zrób coś z tym...
- Ashley?! - usłyszałem głos z oddali.
Podniosłem się i spojrzałem w stronę wcześniej usłyszanego dźwięku. Po chwili tuż obok mnie klęczała Jess zalana łzami.
- Kocham cię. - powiedziałem.
- Pomimo tego wszystkiego?
- Kocham cię, najbardziej na świecie. - wpiłem się w jej usta.
- Ja ciebie też kocham, ale nie rób tak nigdy więcej.
Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją.
- Chodź do domu. - szepnęła do mojego ucha.
Wstałem i jeszcze raz ją przytuliłem. Poszliśmy.
- Gdzie wyjście się znowu szlajali? - zapytała Alex gdy weszliśmy do domu.
Nic nie odpowiedzieliśmy. Zmierzyła nas wzrokiem.
- Już się pogodziliście? - zapytała unosząc jedną brew.
Położyłem ręce na biodrach Jess i delikatnie cmoknąłem w policzek, na co ona się uśmiechnęła. Do przedpokoju wszedł Andy.
- Jutro musimy wracać. Chcą żebyśmy jeszcze zrobili próby przed trasą.
- A ty jedziesz z nami. - szepnąłem do ucha Jess.
- Nie mogę. - jęknęła i ruszyła w stronę schodów.
- Jak to?
- Normalnie. - powiedziała i poszła na górę.
Poszedłem za nią.
- Dlaczego nie chcesz z nami jechać?
- Kto powiedział że nie chcę? Nie mogę.
- Ale dlaczego?
- Moje życie jest tutaj. Kocham cię najbardziej na świecie ale nie mogłabym wyjechać.
- Nie potrafię cię tu zostawić. Jeśli ty ze mną nie wyjedziesz, ja zostanę z tobą.
- Nie możesz. Ashley a co z zespołem?
- Ty jesteś dla mnie ważniejsza niż jakiś tam zespół.
- Nie mów tak. Proszę, nie będziesz szczęśliwy jeśli ze mną zostaniesz.
- Ale jeśli wyjade bez ciebie też będę nie szczęśliwy.
- Ashley nie komplikuj tego wszystkiego.
- Proszę wyjedź ze mną.
- Nie mówmy o tym teraz.
Jess usiadła na łóżku, a ja usiadłem obok niej.
- Proszę cię jedź ze mną.
- Nie zaczynaj znowu. Cieszmy się chwilą. Nie myślmy o przyszłości. - powiedziała po czym usiadła na mnie okrakiem i wpiła się w moje usta. Pogłębiłem pocałunek. Delikatnie przygryzła moją dolną wargę. Popchnęła mnie na łóżko. Ponownie wpiła się w moje usta. Na zewnątrz zagrzmiało a ona spadła na podłogę.
- Jesteś cała? - zapytałem podnosząc ją.
- Chyba tak. - powiedziała i z powrotem usiadła na moich kolanach.
Na dworze ponownie zagrzmiało, a ona mocno zacisnęła ręce na moim ramieniu.
- Boisz się burzy? - zapytałem podnosząc jej podbródek.
W jej pięknych oczkach świeciły się łzy. Skinęła potakująco głową. Przytuliłem ją mocno do siebie.
- Może zejdziemy na dół i obejrzymy jakiś film?
- No to chodźmy - wstała i pociągnęła mnie za rękę.
W salonie siedzieli wszyscy. Dave coś brzdąkał na gitarze. Jess koło niego usiadła, a ja koło niej. Po jakimś czasie włączyli jakiś film. Horror. Jess nie bała się filmu. Bała się burzy. A Alex odwrotnie. W każdym razie Jess tuliła się do mnie a Alex do CC'ego. Andy natomiast siedział z ofochaną miną i marudził że jego nie ma kto przytulić. Gdy film się skończył Jess pokazała im pokój i kazała się między sobą dogadać kto gdzie śpi. Później wzięła mnie i poszliśmy na górę. Położyła się na łóżku i skinęła na mnie żebym zrobił to samo. Ułożyłem się koło niej. Złapała moją rękę i wsunęła pod swoją bluzkę. Kolejny trzask. Zadrżała. Przytuliłem ją i pocałowałem w czoło.
- Śpij skarbie. - szepnąłem, a ona zamknęła oczy.
Przymknąłem lekko powieki i nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.
Sama nie wiem co chciałam przekazać w tym rozdziale..
Szału nie ma..
No ale rozdział jest.
Dziękuje za wszystkie komentzarze, w sumie to dzięki nim wciąż piszę.
minimum 6 komentarzy = następny rozdział
- Jestem w ciąży. - powiedziała przez łzy.
- Powiedziałaś już Ashley'owi?
- Nie..
- Musisz to jak najszybciej zrobić.
- Tyle że to nie jego dziecko. - zaczęła płakać jeszcze bardziej.
- Jak to?! W takim razie czyje? - no tym to mnie zaskoczyła.
- Dave zaprosił znajomych, był alkohol i trochę za dużo wypiłam i przespałam się z kumplem Dave'a. Gdybym mogła cofnąć czas na pewno bym to zrobiła.
- A Dave o tym wie?
- Na razie wiesz tylko ty.
- A co z Ash'em? On cię na prawdę kocha.
- Nie potrafiłabym z nim być.
- Kiedy to było?
- Jeszcze przed moim przyjazdem do was.
- Powiedz mu o tym wszystkim. On cię kocha. A ty kochasz jego.
- Skąd wiesz że go kocham?
- To widać. Daj wam szanse.
- Może. Najpierw muszę się zdobyć na odwagę i mu o tym wszystkim opowiedzieć.
- Jak chcesz to mogę to zrobić za ciebie.
- Nie, dam sobie radę.
- Dobra to ja idę nie będę wam przeszkadzać. - powiedziałam widząc Ash'a w drzwiach.
Poszłam do salonu, gdzie CC spał na kanapie a Andy na fotelu. Usiadłam na skraju kanapy a CC powoli otworzył oczy. Pocałowałam go w policzek i szepnęłam:
- Śpij dalej. - i ułożyłam się koło niego i usnęłam.
*Ash*
Usiadłem nie pewnie koło Jess.
- To co takiego ważnego masz mi powiedzieć? - zacząłem.
- Jestem w ciąży. - jęknęła i położyła głowę na stole.
- Nie pamiętam żebyśmy się aż tak zbliżyli ale..
- Z tym że to nie twoje dziecko.
- Auć. W takim razie przepraszam że ci się tak narzucałem. Jutro zniknę z twojego życia raz na zawsze.
- Nie, czekaj Ashley, ja cię kocham.
- I dlatego przespałaś się z innym?
- Nie, to nie tak.
- A jak?
- Byłam pijana i nie chciałam tego. Po za tym wtedy cię jeszcze nie znałam.
- Od kiedy jesteś w ciąży i jak długo o tym wiesz?
- Drugi miesiąc, zrobiłam test po powrocie od was.
Zamilknąłem, nie wiedziałem co mam powiedzieć. Chciałem to wszystko przemyśleć na spokojnie. Wyszedłem. Jess poszła za mną.
- Ashley gdzie idziesz?
- Przejść się. Chcę być sam.
Narzuciłem na głowę kaptur i poszedłem szybkim krokiem nad tą rzekę nad którą siedziałem dzisiaj z Jess. Nie było tam nikogo usiadłem na trawie nie zwracając na nic uwagi. Położyłem się. Do oczu napłynęły mi łzy. Kobieta którą na prawdę pokochałem ma mieć dziecko z innym. Ty to masz szczęście Ashley. Tak leżałem i myślałem a deszcz coraz mocniej zalewał moją twarz. Cholera Ashley przecież ty ją kochasz, zrób coś z tym...
- Ashley?! - usłyszałem głos z oddali.
Podniosłem się i spojrzałem w stronę wcześniej usłyszanego dźwięku. Po chwili tuż obok mnie klęczała Jess zalana łzami.
- Kocham cię. - powiedziałem.
- Pomimo tego wszystkiego?
- Kocham cię, najbardziej na świecie. - wpiłem się w jej usta.
- Ja ciebie też kocham, ale nie rób tak nigdy więcej.
Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją.
- Chodź do domu. - szepnęła do mojego ucha.
Wstałem i jeszcze raz ją przytuliłem. Poszliśmy.
- Gdzie wyjście się znowu szlajali? - zapytała Alex gdy weszliśmy do domu.
Nic nie odpowiedzieliśmy. Zmierzyła nas wzrokiem.
- Już się pogodziliście? - zapytała unosząc jedną brew.
Położyłem ręce na biodrach Jess i delikatnie cmoknąłem w policzek, na co ona się uśmiechnęła. Do przedpokoju wszedł Andy.
- Jutro musimy wracać. Chcą żebyśmy jeszcze zrobili próby przed trasą.
- A ty jedziesz z nami. - szepnąłem do ucha Jess.
- Nie mogę. - jęknęła i ruszyła w stronę schodów.
- Jak to?
- Normalnie. - powiedziała i poszła na górę.
Poszedłem za nią.
- Dlaczego nie chcesz z nami jechać?
- Kto powiedział że nie chcę? Nie mogę.
- Ale dlaczego?
- Moje życie jest tutaj. Kocham cię najbardziej na świecie ale nie mogłabym wyjechać.
- Nie potrafię cię tu zostawić. Jeśli ty ze mną nie wyjedziesz, ja zostanę z tobą.
- Nie możesz. Ashley a co z zespołem?
- Ty jesteś dla mnie ważniejsza niż jakiś tam zespół.
- Nie mów tak. Proszę, nie będziesz szczęśliwy jeśli ze mną zostaniesz.
- Ale jeśli wyjade bez ciebie też będę nie szczęśliwy.
- Ashley nie komplikuj tego wszystkiego.
- Proszę wyjedź ze mną.
- Nie mówmy o tym teraz.
Jess usiadła na łóżku, a ja usiadłem obok niej.
- Proszę cię jedź ze mną.
- Nie zaczynaj znowu. Cieszmy się chwilą. Nie myślmy o przyszłości. - powiedziała po czym usiadła na mnie okrakiem i wpiła się w moje usta. Pogłębiłem pocałunek. Delikatnie przygryzła moją dolną wargę. Popchnęła mnie na łóżko. Ponownie wpiła się w moje usta. Na zewnątrz zagrzmiało a ona spadła na podłogę.
- Jesteś cała? - zapytałem podnosząc ją.
- Chyba tak. - powiedziała i z powrotem usiadła na moich kolanach.
Na dworze ponownie zagrzmiało, a ona mocno zacisnęła ręce na moim ramieniu.
- Boisz się burzy? - zapytałem podnosząc jej podbródek.
W jej pięknych oczkach świeciły się łzy. Skinęła potakująco głową. Przytuliłem ją mocno do siebie.
- Może zejdziemy na dół i obejrzymy jakiś film?
- No to chodźmy - wstała i pociągnęła mnie za rękę.
W salonie siedzieli wszyscy. Dave coś brzdąkał na gitarze. Jess koło niego usiadła, a ja koło niej. Po jakimś czasie włączyli jakiś film. Horror. Jess nie bała się filmu. Bała się burzy. A Alex odwrotnie. W każdym razie Jess tuliła się do mnie a Alex do CC'ego. Andy natomiast siedział z ofochaną miną i marudził że jego nie ma kto przytulić. Gdy film się skończył Jess pokazała im pokój i kazała się między sobą dogadać kto gdzie śpi. Później wzięła mnie i poszliśmy na górę. Położyła się na łóżku i skinęła na mnie żebym zrobił to samo. Ułożyłem się koło niej. Złapała moją rękę i wsunęła pod swoją bluzkę. Kolejny trzask. Zadrżała. Przytuliłem ją i pocałowałem w czoło.
- Śpij skarbie. - szepnąłem, a ona zamknęła oczy.
Przymknąłem lekko powieki i nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.
____________________
________Sama nie wiem co chciałam przekazać w tym rozdziale..
Szału nie ma..
No ale rozdział jest.
Dziękuje za wszystkie komentzarze, w sumie to dzięki nim wciąż piszę.
minimum 6 komentarzy = następny rozdział