sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 12 "Łapy przy sobie"


*Alex*
Leżałam tak wtulona w CC'ego, nawet nie drgnęłam, tylko rozkoszowałam się chwilą, która nie trwała zbyt długo. Usłyszałam głośny huk gdzieś na górze. Zerwaliśmy się z kanapy i pobiegliśmy do Jess, która spała jak aniołek. No dobra a skoro to nie ona to kto? Na korytarz wyszedł pan Purdy boso ze szkłem w rękach.
- Co znowu zrobiłeś? - zapytałam zamykając drzwi do pokoju.
- Rozbiłem butelkę. Pomożecie mi z tym czy nie? - włożył stłuczone szkło w moje ręce.
Zniosłam je do kosza. Gdy byłam na dole usłyszałam krzyk, poszłam czym prędzej na górę i ujrzałam Ash'a siedzącego na łóżku i CC'ego obok niego.
- Co się stało?
- Stanął na szkło. - odpowiedział CC a ja przewróciłam oczami.
- Musimy jechać do lekarza. - powiedziałam.
- Nigdzie nie jadę. Lepiej wyjmij mi z nogi to szkło. - powiedział Ash.
Przykucnęłam przed nim i zobaczyłam w drzwiach Jess. Wstałam, podeszłam do niej i złapałam ją zanim upadła.
-CC zabierz ją stąd i daj jej szklankę wody. - CC bez dalszych pytań wstał i wykonał polecenie.
- Co jej jest? - zapytał Ashley a ja przykucnęłam przednim.
- Słabo jej na widok krwi, której tutaj nie brakuje. - odpowiedziałam i próbowałam wyciągnąć szkło, Ash znowu się wydarł. - Czekaj, pójdę po apteczkę.
Gdy już miałam apteczkę, znowu spróbowałam wyciągnąć szkło, czemu towarzyszył kolejny wrzask Ash'a.
- Jak się będziesz tak drzeć to ci nie wyciągnę tego szkła.
- Ale to boli.
- No to chodźmy do lekarza.
- Nie, dobra, wyciągaj to szkło.


*Ashley*

Młoda znowu szarpnęła za szkło w mojej nodze. Zacisnąłem zęby z bólu a z moich oczu wypłynęła łezka. Do pokoju wszedł zaspany Biersack a młoda wstała i z triumfalną miną wręczyła mi kawałek butelki. Przykucnęła i polała ranę wodą utlenioną a ja syknąłem z bólu. Biersack usiadł koło mnie na łóżku a mała wzięła bandaż i owinęła nim kilka razy moją nogę.
- Ale musicie się tak drzeć z samego rana? -  odezwał się Andy opierając się o moje ramie.
- Tylko Ash się darł, a po za tym już po wszystkim.
- Dzięki młoda. - powiedziałem i mocno ją przytyliłem.
- Ey, dusisz mnie. - zwolniłem uścisk. - Idę zobaczyć co z Jess.
Wszyscy zeszliśmy na dół. W kuchni siedziała Jess i CC. Młoda wcisnęła się na kolana CC'ego, a ja usiadłem na kolana Jess.
- Złaź ze mnie. - wrzasnęła mi prosto do ucha, tak że mało nie spadłem.
Grzecznie wykonałem polecenie i usiadłem na krześle obok.
- Jak się czujesz? - zapytała Alex.
- Już lepiej. - odpowiedziała po czym wypiła ostatni łyk wody.  - Ja może pójdę się położyć.
Podtrzymałem ją żeby nie upadła i razem z Andy'm zaprowadziliśmy do góry. Jess położyła się a my wyszliśmy.

*Alex*
 Poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Odwróciłam się i delikatnie ucałowałam jego usta. Wyszliśmy do ogrodu i usiedliśmy na  huśtawce. Przesiedzieliśmy tak jakiś czas nie rozmawialiśmy dużo, po prostu siedzieliśmy. Później przyjechała Juliet i porwała mnie i Jess na zakupy. Chciałam się wykręcić ale nie dałam rady i przynajmniej  lepiej ją poznałam i bardziej polubiłam. Gdy przyjechałyśmy zrobiłyśmy mały "pokaz mody" by zaprezentować nowe ciuchy. Później całą familią siedzieliśmy w ogrodzie. Chłopaki zaczęli się ganiać wokół basenu.  Aż w końcu Ashley wrzucił Jinxx'a do basenu. Andy wziął swoją dziewczynę na ręce i wskoczył razem z nią do basenu. Juliet wybuchnęła głośnym śmiechem i pocałowała wokalistę. Wskoczyłam CC'emu na plecy i razem wpadliśmy do basenu. Za nami wskoczyła Jess a później Ash i Jake. Cały czas siedziałam na plecach CC'ego. Ktoś chwycił mnie za kostkę i znalazłam się pod powierzchnią wody. Gdy się wynurzyłam zobaczyłam rechoczącego Ash'a. Uduszę gada.

- Zabiję cię idioto - zaczęłam go chlapać wodą i złapałam go za te jego czarne włosy i zanurzyłam w wodzie. Po chwili się odsunęłam i czekałam aż się wynurzy. Czekam czekam i nic. Zaczęłam panikować. "Kurwa, co ja zrobiłam?" - myśl którą cały czas słyszałam w głowie. Jednak Ashley się wynurzył, tuż przede mną i zrobił wielki wyszczerz. Poczułam wielką ulgę. Ashley oberwał ode mnie z liścia.
- Za co to? - zapytał głaszcząc policzek, jednak uśmiech nie opuszczał jego twarzy.
- Za całokształt. - odwróciłam się i ruszyłam w stronę brzegu. Ashley wskoczył mi na plecy.
- Złaź idioto. - wrzasnęłam a Ashley zeskoczył. Usiadłam na krawędzi basenu. CC usiadł koło mnie. Zrobiło się chłodno więc wyszliśmy z basenu i poszliśmy się przebrać w suche ciuchy. Później wyszłam na taras i usiadłam podziwiając zachodzące słońce. CC usiadł ze mną. Oparłam głowę o jego ramię.  Potem dołączyła do nas reszta zespołu razem z Juliet i Jess. Zaczęło się ściemniać i na niebie pokazały się gwiazdy. Tej nocy było dużo gwiazd.



Siedzieliśmy wpatrzeni w niebo.
- O patrzcie, spadająca gwiazda! - krzyknęłam wskazując gwiazdę.
- Gdy się widzi spadającą gwiazdę trzeba pomyśleć życzenie a ty życzysz sobie czegoś?
- Chciałabym tylko żeby ta chwila trwała wiecznie. - powiedziałam wplatając palce w dłoń Christiana. Zadrżałam z zimna.
- Zimno ci? - zapytał CC spoglądając na mnie.
- Trochę. - przyznałam, a on posadził mnie sobie na kolanach i mocno przytulił. Dalej było mi zimno.
- Zaczekaj, przyniosę koc. - wstał i poszedł do środka.
Po chwili wrócił z kocem. Znowu siedziałam na jego kolanach tym razem okryta kocem. Zrobiło się późno i trzeba było wejść do środka.
- No ten, ja źle się czuję i chyba pójdę się już położyć. - powiedziałam idąc do góry.
Jess poszła za mną.
- Dzisiaj śpię u Ash'a. - zaczęła.
- Jestes pewna?
- Tak, CC nie będzie musiał spać na kanapie, a ja się prześpię u Ash'a. - powiedziała z uśmiechem.
- No skoro chcesz.
Wyszła zamykając drzwi, a ja wskoczyłam pod cieplutką kołderkę, a mimo to było mi wciąż zimno. Poczułam czyiś oddech na karku i aż podskoczyłam ze strachu. Odwróciłam się i zobaczyłam nie kogo innego jak CC'ego. Przysunęłam się bliżej do niego i po pewnym czasie zasnęłam.

*Ash*
Trochę mnie zaskoczyło to że Jess chce u mnie spać, ale nie odmówię jej. Posiedzieliśmy jeszcze trochę a później poszliśmy na górę. Jess wzięła jakieś ciuchy i poszła do łazienki w tym czasie ja zdążyłem zdjąć koszulkę i spodnie i wskoczyłem pod kołdrę.  Jess wyszła z łazienki i położyła się koło mnie. Chciałem ją objąć, ale nie zdążyłem.
- Łapy przy sobie. - powiedziała i zabrała mi trochę przykrycia.
Odwróciłem się do niej plecami i zamknąłem oczy. Nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.

***
Obudziłem się z głową na czyiś kolanach. Podniosłem się, leżałem na kolanach Jess a ona patrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi oczami. 
- Cześć - powiedziała i uśmiechnęła się. 
- Hej - odpowiedziałem.
Pogadaliśmy chwilę, potem zaczęła mnie łaskotać. Gdy przestała położyłem się a ona leżała tuż obok przyglądając mi się. Czułem jej oddech. Odwróciłem się w jej stronę. Nasze twarze dzieliły milimetry.

____________________
________

Przepraszam za błędy, ale bardzo chciałam dodać ten rozdział jeszcze dzisiaj, a ponieważ komputer odmówił mi współpracy kończyłam pisać na telefonie. Jutro postaram się na spokojnie popoprawiać błędy. Co do rozdziału to trochę nudny i bez sensu, ale..

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 11 "O bracie, ale sobie tu plecki pokrzywisz"

*Alex*
Poszłyśmy do kuchni i zrobiłam kawę. Przegadałyśmy dobrych kilka godzin. Gdy zrobiło się późno poszłyśmy spać. Ja spałam u CC'ego a Jess u Jake'a. Podobnie mijały inne dni. Bardzo tęskniłam za chłopakami i odliczałam dni do koncertu w L.A.

*Dzień koncertu*
Jess obudziła mnie wcześnie i jeszcze poszłyśmy na zakupy. Długo chodziłyśmy po sklepach. W sumie tego nie lubię, ale trzeba kupić ubrania. Dobra, łaziłyśmy po tych sklepach i szukałyśmy Bóg wie czego. Jess kazała mi przymierzać prawie wszystkie sukienki które znalazła. Po wielu godzinach poszukiwań znalazłyśmy tą jedyną sukienkę.


Zapłaciłyśmy za kieckę i pojechałyśmy do domu srebrnym Jaguarem Ash'a. Przy wjeżdżaniu do garażu Jess lekko go obiła. Co ja gadam, po prostu przypieprzyła w ścianę garażu. Ashley pewnie nas zabije ale nie będę teraz o tym myśleć. Obejrzałyśmy jakąś komedię i poszłyśmy się szykować na koncert. 3 godziny wcześniej. Chciałam po prostu założyć sukienkę i wyjść. Ale Jess posadziła mnie na krześle i zaczęła nakładać makijaż. Nie mogła się zdecydować i co chwile go zmywała. Po jakiejś ponad godzinie uznała że jest okej. Później kazała ubrać sukienkę i wybierała do niej buty i dodatki. Jedyny problem był taki że nie za bardzo umiem chodzić w szpilkach. Miałam jeszcze godzinę żeby się przygotować. Chodziłam w kółko aż w końcu przestałam się potykać co krok a Jess w tym czasie wyszykowała siebie. Gdy w mirę opanowałam chodzenie była 16:25 koncert zaczynał się o 17:00. Tak więc wsiadłyśmy w samochód i pojechałyśmy po Daniela. Tak, to on dostał trzecią z czterech wejściówek. Nikogo więcej tu nie znałam. Czwartą wzięłam ze sobą, na wszelki wypadek. Na koncert pojechałyśmy samochodem CC'ego. Po drodze zgarnęłyśmy Daniela. Zagwizdał na mój widok i powiedział że wyglądam bajecznie. Jechaliśmy gadając całą drogę. Jess wyraźnie go polubiła. Przed koncertem staliśmy jakiś czas w kolejce gdy pokazaliśmy wejściówki wpuścili nas i zaprowadzili do strefy VIP. Byliśmy trochę wcześniej więc jeszcze jakieś 15 minut czekaliśmy na miejscu.

*CC*
Boże, już nie mogę się doczekać kiedy ją zobaczę. Byliśmy lekko spóźnieni  i nie zdążyłem jej zobaczyć przed koncertem. No trudno. Zagraliśmy koncert. Cały czas myślami byłem z nią. Nie było szans żebym ją zobaczył ze sceny. Gdy już skończyliśmy grać czym prędzej poszedłem szukać mojej małej królewny. Nagle ktoś rzucił mi się na szyję i przyssał do moich ust. To była Alex wyglądała po prostu nieziemsko. Nie mogłem oderwać od niej wzroku.
- Cześć. - powiedziała przygryzając dolną wargę.
- Hej. - odpowiedziałem ponownie wpijając się w jej usta.
- Tak bardzo mi ciebie brakowało. - przytuliła się do mnie a ja lekko ucałowałem czubek jej głowy.

*Alex*
- Dobra leć się przywitać z resztą i przedstaw nam koleżankę. - zerknął w stronę Jess.
A no tak, Jess. Alex gdzie ty masz głowę? Szybko pociągnęłam ją w naszą stronę i przedstawiłam CC'ego. Po chwili doszli do nas Jake i Jinxx, a później Andy i Ash. Przytuliłam wszystkich po kolei. Przy tym ostatnim się chwilę zatrzymałam.
- Proszę nie gniewaj się na nas, lekko zniszczyłyśmy twoje auto. - szepnęłam mu do ucha.
- Co? - wrzasnął i spojrzał na mnie.
- Przepraszam. - powiedziałam i zrobiłam minkę zbitego psiaczka.
- Wiesz że musisz mi to jakoś wynagrodzić? - szepnął do mojego ucha ponownie mnie przytulając.
- Nie wiem. - powiedziałam i stanęłam koło CC'ego.
Przedstawiłam wszystkim Jess i przytuliłam mojego chłopaka, tak się za nim stęskniłam.
- Powinniśmy już iść zacząć rozdawać autografy. - powiedział Andy.
- To my już pojedziemy. - chwyciłam przyjaciółkę za nadgarstek i pociągnęłam w stronę samochodu.
-Ey. Czekajcie chcecie wyjść z koncertu bez autografu? - powiedział Ash i chwycił moją rękę i złożył na niej swój autograf.
Uśmiechnęłam się. To samo zrobił z ręką Jess. CC do nas podszedł.
- Teraz już możecie iść. - zawołał Ashley machając nam na 'dowidzenia'.
Jak to jest że masz jego autograf a mojego nie? - zapytał Christian i z wielkim uśmiechem na twarzy podpisał moja drugą rękę.
Zaśmiałam się a on mnie przytulił na pożegnanie.
- Dobra, my będziemy lecieć. Jak skończycie rozdawać autografy to zadzwońcie i przyjedziemy po was. - puściłam im oczko i uśmiechnęłam się.
- Nie trzeba.
- No dobra, jak sobie chcecie. - powiedziałam po czym odeszłyśmy w stronę samochodu.
Wsiadłyśmy do auta i odjechałyśmy. Całą drogę przegadałyśmy. A bardziej Jess gadała coś o nowym lakierze do paznokci który ostatnio kupiła. Gdy już dojechałyśmy poszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko w sukience i szpilkach. Nie wiedzieć kiedy zasnęłam.


*Jess*
Nie wiem co się z nią dzieje, całą drogę prawie nie odezwała się do mnie słowem, a gdy już dojechałyśmy poszła do pokoju. Hmm... może zrobię coś do jedzenia i spróbuję z nią pogadać. Dobra zrobiłam to co umiałam najlepiej, popcorn z mikrofalówki. Tak, mam dwie lewe ręce do gotowania. No dobra wzięłam popcorn i poszłam na górę. Zapukałam do drzwi. Lekko się wystraszyłam nie słysząc odpowiedzi. Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka. Na łóżku leżała śpiąca Alex. Ach.. to sobie pogadałyśmy. Przebrałam się w luźna koszulkę i szorty i poszłam do salonu pooglądać tv. Leciała jakaś telenowela, jadłam popcorn aż w końcu zasnęłam. 

***
Leniwie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nad mną stali chłopaki. Wszyscy z wyjątkiem Ash'a.
- Gdzie jest Alex? - zapytał CC.
- Śpi na górze, a w każdym razie spała. - odpowiedziałam i podniosłam się do pozycji siedzącej.
CC poszedł w stronę schodów a reszta chłopaków usiadła na kanapie za zaczęli wcinać resztki popcornu i bić się o pilota.
- Co wyście kurwa robiły tym samochodem? Taranowały ściany? - wydarł się Ash wpadając do salonu.
- Ej przepraszam, to moja wina, opłacę koszty naprawy. - powiedziałam patrząc prosto w jego oczy.
- Nie, nie trzeba. Ale nic wam nie jest? - zapytał z dostrzeganą nutką troski w głosie.
- Nie, to tylko mała stłuczka. - posłałam mu uśmiech a on go odwzjajemnił siadając na kanapie.
Najpierw siedział spory kawałek ode mnie, ale z każdą minutą był coraz bliżej. Zaczęłam się pomału od niego odsuwać, ale pewnie zaraz spadnę z kanapy i będzie tona śmiechu.


*Alex*
Obudziłam się jednak coś było inaczej. Ktoś mnie obejmował. Obróciłam się w stronę tego 'ktośa'. Tak, to był CC. Uśmiechnął się i delikatnie pocałował moje usta.
- Jak było w trasie?
- Codziennie rano budziłem się z myślą że każdy kolejny dzień przybliża mnie do tego gdy cię w końcu zobaczę.
- Jaki z ciebie poeta. - Christian zaśmiał się. - Chodźmy na dół coś zjeść, umieram z głodu.
- No to chodźmy.
- Albo poczekaj, przebiorę się. - powiedziałam i obróciłam się do niego tyłem zgarniając włosy na jedną stronę. - Odepniesz?
CC odpiął zamek i zsuną sukienkę z moich ramion, po czym ucałował mój obojczyk. Uśmiechnęłam się lekko i poszłam w stronę szafy, zawiesiłam sukienkę na wieszak i włożyłam do wnętrza drewnianej skrzynki. Ubrałam jakąś bluzkę i szorty. Zeszliśmy na dół i poszliśmy do kuchni zrobić kanapki. Tak, pomyślałam o chłopakach i  Jess i zrobiłam kanapki również dla nich, a właściwie dwa dość duże talerze kanapek. Sama, jak to miałam w zwyczaju nie zjadłam dużo. Razem z kanapkami dołączyliśmy do Jess, Ash'a i Jinxx'a. Andy i Jake gdzieś wyparowali. Ash siedział tuż koło Jess a ta odsuwała się od niego jak mogła. Siedziała już na skraju kanapy. Wcisnęłam się pomiędzy przyjaciółkę i basistę.
- Hej. Hej. Co tam oglądacie? - powiedziałam z uśmiechem stawiając talerze na stole.
- Kanapki! - wrzasnął Jinxx jakby pierwszy raz w życiu widział żarcie.
- Takie jakieś coś. - odburknął Ash.
- Oglądamy horror. - wypowiedziała się Jess.
- Ech. - westchnęłam, złapałam CC'ego za rękę i posadziłam sobie na kolanach, nie powiem, był trochę cieżki.
- Ej może się zamienimy? - zaproponował podnosząc mnie z kanapy i sadzając na swoich kolanach.
Przytuliłam się do niego i próbowałam usnąć ale nie mogłam, przez tego małego debilka Ash'a, który ciągle mnie straszył. Jess nie miała z tym problemu, zaraz po zjedzeniu kanapki odpłynęła. Dobra, film sie skończył. Teraz mamy mały problem, a mianowicie: gdzie położyć Jess spać. Wolałam ją mieć gdzieś koło siebie, tak na wszelki wypadek. Ashley pewnie z chęcią wziąłby ją do siebie, ale wolę nie.
- To może ty weź Jess do pokoju a ja się prześpię na kanapie? - zaproponował mój chłopak.
- Po co? Ja tam się nią chętnie zajmę. - powiedział Ash idąc w kierunku Jess.
- Właśnie tego sie boję. - odpowiedziałam, chwyciłam go za rękę i lekko cofnęłam do tyłu, po czym podeszłam do CC'ego - Jeśli możesz. - powiedziałam wpatrując się w jego oczy.
- Nie ma problemu. - uśmiechnął się.
- O bracie, ale sobie tu plecki pokrzywisz. - zarechotał Ash.
Nie chciałam wyganiać go z jego własnego pokoju ale bałam się o przyjaciółkę.
- Pomożesz mi przenieść Jess? - zapytałam bardziej w stronę Ash'a.
- No pewnie. - był wyraźnie uradowany.
Wziął ją na ręce i zaniósł na górę, oczywiście, jakże by inaczej, uderzył jej głową o futrynę i biedna się obudziła. Postawił ją i poszedł do siebie. Zeszłam na dół do CC'ego i przyniosłam mu kocyk i poduszkę.
- Jak nie chcesz to nie musisz.
- Kocham cie i zrobiłbym dla ciebie wszystko. - uśmiechnął się i położył się na kanapie.
- Też cię kocham. Dobranoc.
- Dobranoc - odpowiedział i pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się i poszłam do Jess. Położyłam się i momentalnie zasnęłam.

***

Rano obudziłam się wcześnie, więc cicho, żeby nie obudzić Jess zeszłam na dół. Biedny CC, musiało mu być nie wygodnie na tej kanapie. Usiadłam przed nim na podłodze i patrzyłam jak śpi głaszcząc jego policzek. Po chwili otworzył oczy i przyciągnął mnie za rękę do siebie łącząc nasze usta.
- Dzień dobry. - powiedziałam i położyłam się koło niego. 
Ta kanapa na prawde była nie wygodna, nie wiem jak on tu wytrzymał.
- Dzień dobry. - szepnął mi do ucha, a moje ciało przeszył przyjemny dreszcz.
Czułam się bezpieczna i kochana, w jego ramionach mogę pozostać na zawsze...

____________________
________

No to mamy kolejny rozdział, troche dużo dialogów, ale myśle ze nie jest najgorszy, ale ocenę pozostawię wam.
No to tak następny rozdział pojawi się dopiero wtedy gdy będą 2 komentarze pod tym postem.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 10 "Daj mi CC'ego"

*Alex*
Patrzyłam jak pociąg odjeżdża. Stałam tam jeszcze chwilę i czułam jak z moich oczu wypłynęły łzy. No ale jakoś dam sobie radę bez nich. Starłam je i wsiadłam do auta CC'ego. i pojechałam do domu w sumie nie było daleko. Ubrałam kurtkę i poszłam z powrotem na stację. Musiałam przetransportować do domu jeszcze srebrnego Jaguara Ash'a. Spacerek był dość przyjemny mimo że cały czas myślałam o chłopakach. Już tęskniłam. Gdy już drogie auto basisty znalazło się w garażu weszłam do domu. Zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Poszłam do łazienki. Napuściłam gorącej wody do wanny. Zdjęłam z siebie ubrania i zanurzyłam się w ciepłej rozkoszy. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer CC'ego. Nacisnęłam 'połącz'.
- Halo? - odezwał się głos w telefonie po 3 sygnałach.
- Cześć kochanie. - przywitałam się i momentalnie moje oczy znów były pełne łez.
- Hej kiciu. - odpowiedział CC a zaraz potem dało się słyszeć śmiechy i wrzaski.
- Mrr -zamruczałam - Dojechaliście już? - powiedziałam po chwili.
- Nie, jeszcze jedziemy, za jakąś godzinę dopiero będziemy na miejscu. Masz pozdrowienia od chłopaków.
- Też ich pozdrów. Już za wami tęsknię. - uśmiechnęłam się a po moim policzku spłynęła łza którą szybko otarłam.
- My za tobą też. Co porabiasz?
- A biorę sobie gorąca kąpiel.
- Ale tak beze mnie? - zaśmiał się.
- No co mam zrobić? Nie ma cię tu. - westchnęłam.
- Czekaj zaraz zawracam pociąg i jadę do ciebie. - zaśmiali się, słyszałam śmiechy ich wszystkich.
- Jedźcie w trasę i dajcie świetne koncerty.
- Właśnie, zapomniałem dać ci wejściówek na koncert. Ash mówi że są u niego.
- No dobra, zaraz jak wyjdę to po nie pójdę.
- Dobra, na razie kończę, później jeszcze zadzwonię.
- Pa pa.
- Pa. - rozłączyłam się.
Postanowiłam jeszcze wybrać jeden numer. Zadzwoniłam.
- Halo? - odezwał się głos w słuchawce praktycznie już po chwili.
- Daniel? Tu Alex. Mógłbyś do mnie wpaść? Chłopaki wyjechali w trasę a ja nie chcę siedzieć sama.
- Pewnie, będę za 20 minut.
- Okej, do zobaczenia.
Rozłączyłam się i wyszłam z wanny. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam po jakieś ubrania. Wyjęłam z szafy biały T-shirt Christiana z jakimś tam nadrukiem i do tego wzięłam jakieś szorty. Założyłam ubranie i poszłam do kuchni zrobić sobie jakieś kanapki. Gdy kończyłam posiłek usłyszałam głośny dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Na zewnątrz stał Daniel z niewielką wiązanką kwiatów. Uśmiechał się i nonszalancko opierał o ścianę. Miał na sobie beżową kurtkę i rurki. Na włosach miał lekkie ślady deszczu. Złapałam go za rękaw i wciągnęłam do środka. Wręczył mi kwiaty, a następnie zdjął buty i kurtkę. Zaniosłam wiązankę do kuchni i wstawiłam do nie dużego wazonu.
- Pooglądamy film? - zaproponowałam.
- Okej. Ale mogę ja wybrać? - ukazał szereg białych zębów.
- No spoko. - nie, w ogóle tego nie przemyślałam, po chwili chciałam to cofnąć ale on już miał w ręce płytę.
Poszłam do kuchni wzięłam popcorn.
- To co oglądamy? - zapytałam siadając koło niego na kanapie.
- A jak myślisz?
- Myślę że wybrałeś horror.
- Nie mylisz się.
-Dlaczego wszyscy chcą oglądać horrory? Czy jestem jedynym człowiekiem który za nimi nie przepada?
On się tylko zaśmiał i włączył film. Na początku nie było tak źle. Aż do momentu gdy jakąś typkę coś wciągnęło i aż podskoczyłam. Później było okej aż do następnego strasznego momentu gdy chwyciłam Daniela za koszulkę. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. 'Dzięki Bogu' pomyślałam. Spojrzałam na wyświetlacz i wyszłam do kuchni żeby odebrać.
- Hej kochanie.
- Oooo.. Nie źle. Ta jestem twoim kochaniem? - zaśmiał się Ash.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne. Daj mi CC'ego.
- A ze mną to już nie chcesz gadać?
- Nie, daj mi Christiana.
- Christian jest czasowo niedostępny.
- Co to ma znaczyć? - spytałam lekko podirytowana.
- CC biega po hotelu z Andy'm. Jeden Drugiemu coś tam zabrał. Jak dzieci.
- Odezwał się dorosły. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- No a nie?

- Nie

*CC*

- Z kim gadacie? - zapytałem wchodząc do pokoju.
- A z tą Alex. - westchnął Ash.
- Oddawaj to ty cwelu. - warknąłem i ruszyłem w stronę Ashley'a.
- Ej ale ja też chcę sobie z nią pogadać. - Andy wyrwał Ash'owi telefon i wybiegł na kotytarz.
- No heej mała. - powiedział gdy był już kawałek od mnie i trochę zwolnił.
Zagroziłem żeby oddał urządzenie a ten wyraźnie rozbawiony uciekł. Kiedyś pourywam im te puste łby. Dogoniłem go i zabrałem temu idiocie telefon.
- Cześć skarbie. - westchnąłem do słuchawki.
- Hej. Jak tam?
- Tęsknię za tobą. I to bardzo. I już nie mogę bez ciebie wytrzymać.
- Ja też tęsknię. Ale musimy wytrzymać. Gdybyś tu był pewnie bym cię przytuliła.
- Boże jak ja tęsknię za tobą. Niech ten miesiąc już minie. Dobra ja muszę kończyć dobranoc kochanie.

- Kolorowych snów kotku.
Wróciłem do pokoju i poszedłem pod prysznic a później położyłem się na łóżko i nie wiedzieć kiedy odpłynąłem.

*Alex*

Rozłączyłam się. Wróciłam do Daniela. Horror wciąż trwał a już miałam cichą nadzieję że się skończył.
- Z kim gadałaś?
- Z chłopakami. - na mojej twarzy zagościł uśmiech.
Film trwał jeszcze jakieś pół godziny.
- Ja już pójdę. - powiedział Daniel podnosząc się z kanapy.
 Odprowadziłam go do drzwi. Przytuliłam na pożegnanie. Zamknęłam za nim drzwi i poczłapałam na górę. Rzuciłam się na łóżko i zaraz zasnęłam.

***
Obudził mnie mój kochany telefon. Trzepnęłam nim o podłogę tak że wypadła z niego bateria i wróciłam do spania. Zanim jednak zdążyłam zasnąć zerwałam się jak poparzona. Szybko podniosłam telefon i włożyłam do niego baterie. Odczekałam chwilę az się uruchomi i ujżałam 3 nieodebrane połączenia od Jess.
- Halo? - zapytałam gdy juz odebrała.
- No nareszcie raczyłaś sie odezwać. Może bys mnie wpuściła? - słychać było że jest mocno wkurzona.
Rozłączyłam  i zbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi i ujżałam Jessicę.
- Jess. - krzyknęłam rzucając jej się na szyję.
- Alex. - odkrzyczała przytulając mnie i upuściła walizkę.
- Jak tam u ciebie? - zapytałam po chwili podnosząc jej walizkę.
- Dobrze. A u ciebie? Jak ci się mieszka z Black Veil Brides? - posłała mi uśmiech.
- A no dobrze. Chłopaki są naprawdę kochani. ale co ci tak będę opowiadać w progu, wchodź. 

____________________
________

No to jest rozdział numer 10. ;) Dziękuję za wszystkie wyświetlenia i proszę o ewentualne komentarze. Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś powiedział mi co robię dobrze, a co źle. A jak wam się podoba rozdział? Moim zdaniem jest taki średni, ale opinię pozostawiam wam. :)

† Info †

Uprzejmie ogłaszam, że teraz zamiast narracji trzecioosobowej postanowiłam pisać perspektywę. Nie wiem jak mi to wyjdzie, ale tego się dowiemy wkrótce. Nowy rozdział powinie się pojawić dziś późnym wieczorem lub jutro.
Skoro już piszę to chciałabym podziękować za 500 wejść i 1 obserwatora. Jesteście wspaniali <3