piątek, 13 września 2013

Rozdział 13 "Grypa"

*Ash*
- Nie - powiedziałem odsuwając się od niej. - Nic już z tego nie rozumiem.
- Czego nie rozumiesz? - zapytała swoim pięknym melodyjnym głosem.
- Wszystkiego, no bo najpierw każesz mi siebie nie dotykać a teraz to. - nie wiedziałem co mam zrobić.
- Wiesz co masz rację, i tak nic by z tego nie wyszło po za tym dzisiaj wyjeżdżam. - westchnęła po chwili i wbiła wzrok w podłogę.
- Jak to wyjeżdżasz? - w tym momencie chciałbym się po prostu rozpłakać.
- Normalnie, i tak nadużyłam już waszej gościnności. 

- Nie, możesz zostać ile tylko chcesz.
- Ale ty wiesz że mnie nie przekonasz i i tak pojadę? - zapytała spoglądając na mnie.
Nic na to nie odpowiedziałem, tylko westchnąłem. Nie chciałem żeby wyjeżdżała, chociaż sam nie wiedziałem dlaczego, przecież praktycznie jej nie znam. Zszedłem na dół i zrobiłem jej śniadanie, gdy wróciłem była już przebrana, dopinała walizkę. Zniosłem na dół jej bagaże. Czekała aż wszyscy wstaną bo chciała się pożegnać. Usiedliśmy w salonie a ona włączyła jakiś film. Nie mogłem się na niczym skupić, cały czas myślałem jakby ją tu zatrzymać.

*CC*

Siedziałem i patrzyłem na nią. Biedna, miała chyba gorączkę. Siedziałem i nie śmiałem nawet drgnąć. Nie chciałem jej budzić. Tak ślicznie wygląda, jak śpi. Otworzyła oczy i przeciągnęła się. Chciałem ją pocałować ale mnie lekko odepchnęła.
- Przepraszam ale źle się czuję i nie chcę cię zarazić. - powiedziała zachrypniętym głosem i uśmiechnęła się.
- Co ci jest maleńka? - zapytałem i dotknąłem jej czoła.
- Głowa mnie boli, gardło mnie boli i zimno mi.
- Dobra, zjemy coś i jedziemy do lekarza.
Pomogłem jej wstać, przebraliśmy się i zeszliśmy na dół. W salonie siedzieli Jess i Ashley. My natomiast poszliśmy do kuchni i moja mała usiadła przy stole a ja zrobiłem jej jedzenie. Podałem kanapki i herbatkę. Prosiłem, błagałem, szantarzowałem ale mimo tego i tak nic nie zjadła. Mówiła że nie może nic przełknąć. Pojechaliśmy do lekarza na miejscu poczekaliśmy kwadrans i przyjęli moją królewnę. Po jakiś kolejnych piętnastu minutach wyszła z karteczka w ręce. Wstałem i opuściliśmy przychodnię. Po drodze do domu zachaczyliśmy o aptekę i z zakupionymi lekami wróciliśmy do domu. Mała musiała iśc sie położyć. Poszedłem razem z nią i dopilnowałem żeby wzięła lekarstwa. Położyła się na łóżku i kazała mi usiąść obok. Wplotła palce w moją dłoń i oparła głowę o moje ramię.

*Jess*

Siedzę cały czas z Ash'em. Czułam się trochę nie swojo. Teraz wiedziałam że napewno muszę wyjechać dzisiaj. CC i Alex gdzieś wyszli a później wrócili bez słowa. Wzięłam Ash'a i poszłam z nim do pokoju CC'ego. Zapukałam i po chwili usłyszałam ciche "proszę". Nacisnęłam klamkę i weszłam ciągnąc za sobą Ash'a. CC spojrzał na nas, a Alex chyba spała.
- Co jej jest? - odezwał się Ash siadając na łóżku.
- Grypa.
Stałam koło łóżka i nie wiedziałam co mam zrobić. Ashley posadził mnie sobie na kolanach i owinął ręce wokół mojej tali. Christian tylko na nas dziwnie spojrzał, a Alex się obudziła. Spojrzała na nas i się uśmiechnęła.
- Dobra, no to na mnie już pora. - powiedziałam niepewnie wstając z kolan Ash'a.
- Gdzie ty sie wybierasz? - warknęła moja przyjaciółka.
- Do domu, wyjeżdżam.
- Jak to?
- Po prostu wyjeżdżam, wiec przydałoby się pożegnać.
- Zostawicie nas na chwilę same? - zapytała Alex spoglądając na chłopaków.
Bez słowa wyszli a Alex podniosła się do pozycji siedzącej.
- Dlaczego chcesz wyjechać? A co z Ash'em?

- I tak juz tu długo jestem, a miałam przyechać tylko na trochę. A co ma być z Ash'em?
- No nie wiem. Ty mi powiedz.
- Nic nie ma.

- I nic do niego nie czujesz?
- Nie. I postanoowione, zaraz jak się pożegnam wyjeżdżam.
- Ale odwiedzisz nas jeszcze kiedyś?
- Ta. - mruknęłam cicho i rzuciłam jej się na szyję. - Będę za tobą tęsknić. A może to ty byś mnie teraz odwiedziła?
- Zobaczymy jak sie wszystko ułoży. - odpowiedziała po czym wstałam i wyszłam w drzwiach jeszcze przytuliłam CC'ego.
Potem pożegnałam chłopaków i przyszła kolej Ash'a. Przytuliłam go a moje oczy zaszkliły się, mimo to wiedziałam że musze być silna i nie mogę się rozkleić. Nie teraz.
- Zostań z nami młoda. - szpnął mi do ucha.
Przyjemny dźwięk jego głosu sprawiał że zapominałam o wszystki. Po chwili jednak się ogarnęłam i odpowiedziałam krótko:
- Nie. - oraz pocałowałam go w policzek, zabrałam bagaże i wyszłam.

*Alex*

Leżałam sobie w wygodnym łóżeczku, CC leżał ze mną, zaplatałam mu warkoczyki i przy tym śmiałam się jak głupia, po prostu żyć nie umierać. No może jeszcze jakby gardło i głowa tak nie bolały. Po jakimś czasie przypomniałam sobie jednak o Ashley'u i pomyślałam że warto by było zobaczyć jak się trzyma. Jakoś za bardzo nie wierzyłam Jess jak mówiła że nic między nimi nie ma. Założyłam mięciutki czarny szlafrok CC'ego i podreptałam do Ash'a. Zapukałam i już po chwili nacisnęłam klamkę. Basista siedział oparty o ścianę i popijał Jack'a Daniel's'a.
- Jak sie trzymasz? - zapytałam siadając koło niego.
- Zajebiście. - wrknął i wziął kolejnego łyka.
- Na pewno?
Nic nie odpowiedział, wypił resztki i rzucił pustą butelkę w kąt.
- To jak? Powiesz mi o co chodzi?
- Czy ty możesz się ode mnie odpierdolić? - wydarł się na mnie, chwytając mnie mocno za nadgarstki.
- Auł, to boli. Możesz puścić? - zapytałam a po moim policzku spłynęła łza.
Wypuścił moje nadgarstki, odepchnął mnie i schował głowę w kolanach.
- Przepraszam cię. Możesz zostawić mnie samego?
- Dobrze, ale jak będziesz chciał pogadać to pamiętaj że zawsze możesz do mnie przyjść. - chciałam się uśmiechnąć ale nie za bardzo mi to wyszło.

Wróciłam do CC'ego i wskoczyłam spowrotem do łóżeczka. Przegadałam z nim resztę dnia, wzięłam następną porcję leków i poszłam spać.

***
Następny tydzień spędziłam w łóżku. CC koło mnie biegał i spełniał wszystkie moje prośby. Trochę mnie to denerwowało no ale nie pozwalał mi nawet wstać. Po tym tygodniu gdy poczułam się lepiej i popstanowiłam że nie przeleże kolejnego dnia. Przez cały ten czas ani razu nie widziałam Ash'a.
- W ogóle gdzie jest Ashley?
- Praktycznie nie wychodzi z pokoju. - odpowiedział mi CC.

Bez zastanowienia poszłam do Ash'a. Leżał na łóżku i patrzył się w sufit. Położyłam się koło niego. Nie spojrzał na mnie. Nawet nie drgnął.
- Co ci jest? - nic nie odpowiedział,  zaczekałam dłuższą chwilę i dalej nic.- Czy jaśnie szanowny pan Purdy racz się do mnie odezwać?

- Nie chce teraz gadać.
- Albo ze mną teraz pogadasz albo cię zmuszę.
- Nie mogę przestać myśleć o Jess i nie mogę sobie wybaczyć że tak łatwo dałem jej wyjechać. - wykrzyczał. - Zadowolona?
Wiedziałam, po prostu wiedziałam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - uśmiechnęłam się. - No to co zamierzasz z tym zrobić?

- Nic, a co mam zrobić?
- Spróbować z nią porozmawiać o waszych uczuciach?
- A może jednak nie?

Boże, jak z dzieckiem. Wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer.
- Halo? Cześć. Ashley ma ci coś do powiedzenia. - podałałam urządzenie Purdy'emu. 

- Jess? Ja...
____________________
________

No, to jest rozdział.. Jakoś wcześniej nie było czasu żeby go napisać. Dziękuję wszystkim którzy to czytają. ;3
nowy rozdział = przynajmniej 3 komentarze

3 komentarze:

  1. Kończyć w takim momencie!?
    Pisz szybko nexta bo umre! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W TYM MOMENCIE?! :C Jak tak nieładnie kończysz to szybciutko dawaj następny. <3 Świetny jak zawsze. xD

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest genialne *.*
    Pisz szybciutko ♥

    OdpowiedzUsuń