piątek, 27 września 2013

Rozdział 16 "Kocham cię najbardziej na świecie"

*Alex*
- Ja.. ja..
- No wyduś to z siebie. - warknęłam.
- Jestem w ciąży. - powiedziała przez łzy.
- Powiedziałaś już Ashley'owi?

- Nie..
- Musisz to jak najszybciej zrobić.
- Tyle że to nie jego dziecko. - zaczęła płakać jeszcze bardziej.
- Jak to?! W takim razie czyje? - no tym to mnie zaskoczyła.
- Dave zaprosił znajomych, był alkohol i trochę za dużo wypiłam i przespałam się z kumplem Dave'a. Gdybym mogła cofnąć czas na pewno bym to zrobiła.
- A Dave o tym wie?
- Na razie wiesz tylko ty.
- A co z Ash'em? On cię na prawdę kocha.
- Nie potrafiłabym z nim być.
- Kiedy to było?
- Jeszcze przed moim przyjazdem do was.
- Powiedz mu o tym wszystkim. On cię kocha. A ty kochasz jego.
- Skąd wiesz że go kocham?
- To widać. Daj wam szanse.
- Może. Najpierw muszę się zdobyć na odwagę i mu o tym wszystkim opowiedzieć.
- Jak chcesz to mogę to zrobić za ciebie.
- Nie, dam sobie radę.
- Dobra to ja idę nie będę wam przeszkadzać. - powiedziałam widząc Ash'a w drzwiach.
Poszłam do salonu, gdzie CC spał na kanapie a Andy na fotelu. Usiadłam na skraju kanapy a CC powoli otworzył oczy. Pocałowałam go w policzek i szepnęłam:
- Śpij dalej. - i ułożyłam się koło niego i usnęłam.

*Ash*
Usiadłem nie pewnie koło Jess.

- To co takiego ważnego masz mi powiedzieć? - zacząłem.
- Jestem w ciąży. - jęknęła i położyła głowę na stole.

- Nie pamiętam żebyśmy się aż tak zbliżyli ale..
- Z tym że to nie twoje dziecko.
- Auć. W takim razie przepraszam że ci się tak narzucałem. Jutro zniknę z twojego życia raz na zawsze.

- Nie, czekaj Ashley, ja cię kocham.
- I dlatego przespałaś się z innym?
- Nie, to nie tak.
- A jak?
- Byłam pijana i nie chciałam tego. Po za tym wtedy cię jeszcze nie znałam.
- Od kiedy jesteś w ciąży i jak długo o tym wiesz?

- Drugi miesiąc, zrobiłam test po powrocie od was.
Zamilknąłem, nie wiedziałem co mam powiedzieć. Chciałem to wszystko przemyśleć na spokojnie. Wyszedłem. Jess poszła za mną.
- Ashley gdzie idziesz?

- Przejść się. Chcę być sam.
Narzuciłem na głowę kaptur i poszedłem szybkim krokiem nad tą rzekę nad którą siedziałem dzisiaj z Jess. Nie było tam nikogo usiadłem na trawie nie zwracając na nic uwagi. Położyłem się. Do oczu napłynęły mi łzy. Kobieta którą na prawdę pokochałem ma mieć dziecko z innym. Ty to masz szczęście Ashley. Tak leżałem i myślałem a deszcz coraz mocniej zalewał moją twarz. Cholera Ashley przecież ty ją kochasz, zrób coś z tym...

- Ashley?! - usłyszałem głos z oddali.
Podniosłem się i spojrzałem w stronę wcześniej usłyszanego dźwięku. Po chwili tuż obok mnie klęczała Jess zalana łzami.

- Kocham cię. - powiedziałem.
- Pomimo tego wszystkiego?
- Kocham cię, najbardziej na świecie. - wpiłem się w jej usta.
- Ja ciebie też kocham, ale nie rób tak nigdy więcej.
Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją.
- Chodź do domu. - szepnęła do mojego ucha.

Wstałem i jeszcze raz ją przytuliłem. Poszliśmy.
- Gdzie wyjście się znowu szlajali? - zapytała Alex gdy weszliśmy do domu.

Nic nie odpowiedzieliśmy. Zmierzyła nas wzrokiem.
- Już się pogodziliście? - zapytała unosząc jedną brew.
Położyłem ręce na biodrach Jess i delikatnie cmoknąłem w policzek, na co ona się uśmiechnęła. Do przedpokoju wszedł Andy.
- Jutro musimy wracać. Chcą żebyśmy jeszcze zrobili próby przed trasą.

- A ty jedziesz z nami. - szepnąłem do ucha Jess.
- Nie mogę. - jęknęła i ruszyła w stronę schodów.

- Jak to?
- Normalnie. - powiedziała i poszła na górę.
Poszedłem za nią.
- Dlaczego nie chcesz z nami jechać?
- Kto powiedział że nie chcę? Nie mogę.
- Ale dlaczego?
- Moje życie jest tutaj. Kocham cię najbardziej na świecie ale nie mogłabym wyjechać.

- Nie potrafię cię tu zostawić. Jeśli ty ze mną nie wyjedziesz, ja zostanę z tobą.
- Nie możesz. Ashley a co z zespołem?

- Ty jesteś dla mnie ważniejsza niż jakiś tam zespół.
- Nie mów tak. Proszę, nie będziesz szczęśliwy jeśli ze mną zostaniesz.
- Ale jeśli wyjade bez ciebie też będę nie szczęśliwy.
- Ashley nie komplikuj tego wszystkiego.
- Proszę wyjedź ze mną.
- Nie mówmy o tym teraz.
Jess usiadła na łóżku, a ja usiadłem obok niej.
- Proszę cię jedź ze mną.
- Nie zaczynaj znowu. Cieszmy się chwilą. Nie myślmy o przyszłości. - powiedziała po czym usiadła na mnie okrakiem i wpiła się w moje usta. Pogłębiłem pocałunek. Delikatnie przygryzła moją dolną wargę. Popchnęła mnie na łóżko. Ponownie wpiła się w moje usta. Na zewnątrz zagrzmiało a ona spadła na podłogę.
- Jesteś cała? - zapytałem podnosząc ją.

- Chyba tak. - powiedziała i z powrotem usiadła na moich kolanach.
Na dworze ponownie zagrzmiało, a ona mocno zacisnęła ręce na moim ramieniu.
- Boisz się burzy? - zapytałem podnosząc jej podbródek.
W jej pięknych oczkach świeciły się łzy. Skinęła potakująco głową. Przytuliłem ją mocno do siebie.

- Może zejdziemy na dół i obejrzymy jakiś film?
- No to chodźmy - wstała i pociągnęła mnie za rękę.
W salonie siedzieli wszyscy. Dave coś brzdąkał na gitarze. Jess koło niego usiadła, a ja koło niej. Po jakimś czasie włączyli jakiś film. Horror. Jess nie bała się filmu. Bała się burzy. A Alex odwrotnie. W każdym razie Jess tuliła się do mnie a Alex do CC'ego. Andy natomiast siedział z ofochaną miną i marudził że jego nie ma kto przytulić. Gdy film się skończył Jess pokazała im pokój i kazała się między sobą dogadać kto gdzie śpi. Później wzięła mnie i poszliśmy na górę. Położyła się na łóżku i skinęła na mnie żebym zrobił to samo. Ułożyłem się koło niej. Złapała moją rękę i wsunęła pod swoją bluzkę. Kolejny trzask. Zadrżała. Przytuliłem ją i pocałowałem w czoło.
- Śpij skarbie. - szepnąłem, a ona zamknęła oczy.

Przymknąłem lekko powieki i nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.
____________________
________
Sama nie wiem co chciałam przekazać w tym rozdziale..
Szału nie ma..
No ale rozdział jest.
Dziękuje za wszystkie komentzarze, w sumie to dzięki nim wciąż piszę.

minimum 6 komentarzy = następny rozdział

środa, 25 września 2013

Rozdział 15 "To wszystko jest skomplikowane"

*Ashley*
- Alex?
- Cześć! - Alex rzuciała mu się na szyję jakiemus typowi.
- Hej piękna. - pocałował ją w policzek, a potem spojrzał na nas. - Czy oni są..?
- Tak, Ashley, Andy, CC. - wcięła mu się w słowo.
- Wchodźcie. - nieznajomy zaprosił nas do domu. 
Weszliśmy do wnętrza.
- Kto przyjechał? - usłyszeliśmy kobiecy głos a tuż po chwili kroki na schodach.
Na początku nie rozpoznałem właścicielki głosu, lecz gdy stała nie daleko nas wiedziałem że to Jess. 
Przytuliła Alex i zapytała:
- Co wy tu robicie?
- Jej pytaj. - Andy wskazał Alex, a ta tylko się uśmiechnęła.
Przytuliła wszystkich za wyjątkiem mnie.

- A ze mną to już się nie przywitasz?
- Ty nie zasłużyłeś. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie serdecznie.
Zrobiłem ofochaną minkę, a ona podeszła do mnie i rzuciła mi się na szyję.
- Tęskniłem. - wyszeptałem jej do ucha.

- Ja też. - wyszeptała i odsunęła się ode mnie. - To jak wyjaśni mi ktoś co tu robicie?
- Później. - jęknęła Alex i uśmiechnęła się.
- Chodźcie do salonu, usiądziemy i pogadamy. - powiedział ten jakiś tam typ.
Wszyscy ruszyliśmy za nim ale ktoś chwycił moją dłoń i pociągnął mnie do tyłu. Chciałem się odwrócić ale ktoś położył głowę na miom ramieniu.
- Chodź się ze mną przejść. - Jess wskoczyła mi na plecy.
Zachwiałem się i upadłem razem z nią na podłogę. Jess zaczęła się śmiać jak głupia, a ja razem z nią. Gdy opanowaliśmy napady śmiechu, pozbieraliśmy sie z podłogi i poszliśmy. Okolica tu była piękna. Długo spacerowaliśmy w milczeniu. Weszliśmy do jakiegoś lasu, później wyszliśmy koło jakiejś rzeki. Usiadłem na trawie a Jess tuż obok mnie. Oparła o mnie swoją głowę.

- Tak bardzo mi ciebie brakowało. - szepnęła.
Uśmiechnąłem się.
- O czym nie chciałaś rozmawiać ze mną przez telefon?
- O niczym, nie ważne.
Nie chciałem naciskać, jeśli będzie chciała to sama powie. Zapadła niezręczna cisza.
- Jess... - wyszeptałem cicho, a ona spojrzała na mnie. - Kocham cię.
Znieruchomiała wpatrując się we mnie.
- Ey. - szturchnąłem ją i pomachałem jej ręką przed twarzą. - Żyjesz?
Przytuliła się do mnie. Po chwili poczułem że płacze. Uniosłem jej głowę i spojrzałem w jej zaszklone oczka.
- Co się stało?

- Nic. Nie ważne. Nic takiego.
- Skoro nic takiego to chyba możesz powiedzieć?

- Nie chcę o tym mówić. Naprawdę wszystko jest okej. 
Położyłem się na trawie. Jess ułożyła się obok mnie. Gapiliśmy się w chmury i kłóciliśmy się co przypominają, śmiejąc się przy tym jak opętani. Później zaczęło lekko padać. Zdjąłem bluzę i okryłem jej ramiona. Uśmiechnęła się i pocałowała mnie w policzek. Potem zapadła niezręczna cisza. Deszcz padał coraz mocniej. Ruszyliśmy w stronę domu Jess. Całą drogę się do mnie nie odzywała i w ogóle była jakaś smutna. Padało coraz mocniej. Gdy staliśmy już prze domem zagrzmiało. Stałem tuż obok niej. Patrzyłem w jej piękne, głębokie, zielone oczka. Położyłem  moje ręce na jej ramionach, a ona swoje na moich biodrach. Byliśmy coraz bliżej siebie. Nasze wargi złączyły się w namiętnym pocałunku. Po chwili odsunęła się ode mnie i szybko weszła do środka. Wziąłem swoje bagaże i również wszedłem do domu. Jess zaprowadziła mnie do jakiegoś pokoju gdzie przebrałem się w jakieś suche ciuchy które wygrzebałem z walizki. Do pokoju weszła Jess i oddała moją bluzę. Już miała wyjść, ale się wróciła i powiedziała:
- Możemy udawać że tego nie było? 
- Nie, nie możemy.
- Proszę cię. Nie komplikuj wszystkiego jeszcze bardziej niż jest.

- Ale to jest proste. Kocham cię. I myślę że ty mnie też.
- Ashley. - jęknęła i wyszła, a ja poszedłem za nią.
- Proszę cię. Daj mi szansę.
- Nie mogę. Wybacz mi.

Poszła do kuchni gdzie siedziała Alex i ten gościu co wpuścił nas do domu.


*Alex*
Ashley i Jess wrócili, ale coś jest nie tak. Oboje są tacy jacyś jakby smutni.
- Jess? Możemy pogadać na osobności? - zapytałam na co ona skinęła potakująco głową a Dave i Ashley wyszli z kuchni.
- Co się dzieje? - zaczęłam.

- Nic. - odpowiedziała szybko.
- Nie musisz udawać, przecież widzę.
- Bo to wszystko jest skomplikowane.

- No ale powiedz co się dzieje.
- Ja..

____________________
________
No to jest rozdzialik <3
Postanowiłam trochę namieszać.
Mam nadzieję że rozdział wam się podoba :3
Macie pomysł co Jess ukrywa? c;
Podnosimy stawkę
nowy rozdział = minimum 5 komentarzy

czwartek, 19 września 2013

Rozdział 14 "Oczywiście że zostawię cię w lesie Andy"

*Ash*
- Jess? Ja... Ja tęsknię za tobą. Proszę wróć. 
- Zaskoczyłeś mnie, ale nie mogę wrócić, a na pewno nie teraz.
- Coś się stało?
- To nie jest rozmowa na telefon.
- To przyjedź do nas i wszystko nam opowiesz.

- Tak jak już wcześniej mówiłam nie mogę.
- Możesz. - po chwili milczenia spojrzałem na ekran, rozłączyła się.
Oddałem telefon Alex i posmutniałem jeszcze bardziej.
- Przepraszam. - wyszeptała i pogłaskała mnie po policzku.

- Za co?
- No bo miałeś się poczuć lepiej a nie..
- Przecież to nie twoja wina.
- Ale uśmiechnij się do mnie. Proszę. - cały czas głaskała mój policzek.
Chwyciłem jej dłoń, ale się nie uśmiechnąłem nie potrafię.
- Dobra, pakuj się.
- Po co?

- Zobaczysz, po prostu sie spakuj.
- No ale..
- No weź mi zaufaj, spakuj się i nie pytaj o nic.

Wyszła a ja wykonałem polecenie. Nie wiedziałem o co jej chodzi, no ale niech jej  będzie.

*Alex*
- Ej? Chłopaki jedziecie z nami? - zapytałam wpadając do salonu.
- Do kąd? Z kim? - zapytała mój kuzynek.
- Ze mną i Ash'em. A dokąd nie mogę zdradzić.
- Ty weź jedź z nimi i jej pilnuj. - powiedział Andy i szturchnął CC'ego w ramie.
- No tak, nie obyło by sie bez tej błyskotliwej uwagi. To jedziecie czy nie?
- Jak nie powiesz dokąd to nie jadę. Jeszcze mnie gdzieś w lesie zostawisz. - zrobił smutną minkę.
- Oczywiście że zostawię cię w lesie Andy. - uśmiechnęłam się - A wy jedziecie?

- Nie. Lece z Ellą na Hawje.
- A my to co? Nas nie zabierzesz? - wyjęczał Andy.
- Nie. Z wami to wstyd się gdziekolwiek pokazać. - Jake pokazał mu język.
- A ty jedziesz? - zapytałam siadając na kolanach CC'ego.
- Pewnie, przeciez nie puszczę cię samą z Ash'em.
- A co nie ufasz mi?

- Ufam. Ale wolę cię pilnować, tak na wszelki wypadek.
- Dobra, ja też z wami jadę. Nie będę tu siedział sam jak sobie wszyscy wyjedziecie.- odezwał się Andy i poszedł na górę. 
Spakowaliśmy się i zeszliśmy na dół. Andy już czekł a Ashley'a nadal nie było. Poszłam go poszukać. Weszłam do jego pokoju siedzał na łóżku.
- Co jest? Chodźmy już.
- Nie chcę nigdzie jechać.
- Albo ze mną pójdziesz albo cię zaciągnę na dół siłą. - tak, wiem że pewnie nie dam rady, ale zawsze trzeba spróbować.

Nie widziałam rzadnej reakcji z jego strony więc wzięłam go za ręce i zaczęłam ciągnąć w stronę drzwi. Z Ash'em na plecach wyglądałam co najmniej komicznie. Ale przynajmniej znaleźliśmy się koło samochodu. Wróciłam jeszcze do domu po jego bagaże, a w tym czasie chłopaki zapakowali się do pojazdu. CC chciał prowadzić maszynę a Andy zajął miejsce z przodu obok kierowcy. Ashley usiadł z tyłu a ja zarządziłam  małą przesiadkę. CC przesiadł się do tyłu a ja za kierownicę. Jechaliśmy koło 2 godzin, aż wreszcie dojechaliśmy. Ujrzałam dobrze mi znany mi dom i uśmiechnęłam się. Chłopaki lekko zdezorientowani podeszli za mną pod drzwi. Zapukałam a po chwili drzwi się uchyliły. 
- Alex?
____________________
________

Krótki, co wynika z barku weny i czasu wolnego.
I jakiś taki nijaki..
Następny posraram się napisać lepszy i dłuższy. ;)
Macie jakies teorie kto otworzył drzwi? :d
 W ogóle dziękuję za prawie 1000 wyświetleń. <3 
Nie spodziewałam się że kiedykolwiek będę tyle miała. c':
nowy rozdział = minimum 3 komentarze c:

piątek, 13 września 2013

Rozdział 13 "Grypa"

*Ash*
- Nie - powiedziałem odsuwając się od niej. - Nic już z tego nie rozumiem.
- Czego nie rozumiesz? - zapytała swoim pięknym melodyjnym głosem.
- Wszystkiego, no bo najpierw każesz mi siebie nie dotykać a teraz to. - nie wiedziałem co mam zrobić.
- Wiesz co masz rację, i tak nic by z tego nie wyszło po za tym dzisiaj wyjeżdżam. - westchnęła po chwili i wbiła wzrok w podłogę.
- Jak to wyjeżdżasz? - w tym momencie chciałbym się po prostu rozpłakać.
- Normalnie, i tak nadużyłam już waszej gościnności. 

- Nie, możesz zostać ile tylko chcesz.
- Ale ty wiesz że mnie nie przekonasz i i tak pojadę? - zapytała spoglądając na mnie.
Nic na to nie odpowiedziałem, tylko westchnąłem. Nie chciałem żeby wyjeżdżała, chociaż sam nie wiedziałem dlaczego, przecież praktycznie jej nie znam. Zszedłem na dół i zrobiłem jej śniadanie, gdy wróciłem była już przebrana, dopinała walizkę. Zniosłem na dół jej bagaże. Czekała aż wszyscy wstaną bo chciała się pożegnać. Usiedliśmy w salonie a ona włączyła jakiś film. Nie mogłem się na niczym skupić, cały czas myślałem jakby ją tu zatrzymać.

*CC*

Siedziałem i patrzyłem na nią. Biedna, miała chyba gorączkę. Siedziałem i nie śmiałem nawet drgnąć. Nie chciałem jej budzić. Tak ślicznie wygląda, jak śpi. Otworzyła oczy i przeciągnęła się. Chciałem ją pocałować ale mnie lekko odepchnęła.
- Przepraszam ale źle się czuję i nie chcę cię zarazić. - powiedziała zachrypniętym głosem i uśmiechnęła się.
- Co ci jest maleńka? - zapytałem i dotknąłem jej czoła.
- Głowa mnie boli, gardło mnie boli i zimno mi.
- Dobra, zjemy coś i jedziemy do lekarza.
Pomogłem jej wstać, przebraliśmy się i zeszliśmy na dół. W salonie siedzieli Jess i Ashley. My natomiast poszliśmy do kuchni i moja mała usiadła przy stole a ja zrobiłem jej jedzenie. Podałem kanapki i herbatkę. Prosiłem, błagałem, szantarzowałem ale mimo tego i tak nic nie zjadła. Mówiła że nie może nic przełknąć. Pojechaliśmy do lekarza na miejscu poczekaliśmy kwadrans i przyjęli moją królewnę. Po jakiś kolejnych piętnastu minutach wyszła z karteczka w ręce. Wstałem i opuściliśmy przychodnię. Po drodze do domu zachaczyliśmy o aptekę i z zakupionymi lekami wróciliśmy do domu. Mała musiała iśc sie położyć. Poszedłem razem z nią i dopilnowałem żeby wzięła lekarstwa. Położyła się na łóżku i kazała mi usiąść obok. Wplotła palce w moją dłoń i oparła głowę o moje ramię.

*Jess*

Siedzę cały czas z Ash'em. Czułam się trochę nie swojo. Teraz wiedziałam że napewno muszę wyjechać dzisiaj. CC i Alex gdzieś wyszli a później wrócili bez słowa. Wzięłam Ash'a i poszłam z nim do pokoju CC'ego. Zapukałam i po chwili usłyszałam ciche "proszę". Nacisnęłam klamkę i weszłam ciągnąc za sobą Ash'a. CC spojrzał na nas, a Alex chyba spała.
- Co jej jest? - odezwał się Ash siadając na łóżku.
- Grypa.
Stałam koło łóżka i nie wiedziałam co mam zrobić. Ashley posadził mnie sobie na kolanach i owinął ręce wokół mojej tali. Christian tylko na nas dziwnie spojrzał, a Alex się obudziła. Spojrzała na nas i się uśmiechnęła.
- Dobra, no to na mnie już pora. - powiedziałam niepewnie wstając z kolan Ash'a.
- Gdzie ty sie wybierasz? - warknęła moja przyjaciółka.
- Do domu, wyjeżdżam.
- Jak to?
- Po prostu wyjeżdżam, wiec przydałoby się pożegnać.
- Zostawicie nas na chwilę same? - zapytała Alex spoglądając na chłopaków.
Bez słowa wyszli a Alex podniosła się do pozycji siedzącej.
- Dlaczego chcesz wyjechać? A co z Ash'em?

- I tak juz tu długo jestem, a miałam przyechać tylko na trochę. A co ma być z Ash'em?
- No nie wiem. Ty mi powiedz.
- Nic nie ma.

- I nic do niego nie czujesz?
- Nie. I postanoowione, zaraz jak się pożegnam wyjeżdżam.
- Ale odwiedzisz nas jeszcze kiedyś?
- Ta. - mruknęłam cicho i rzuciłam jej się na szyję. - Będę za tobą tęsknić. A może to ty byś mnie teraz odwiedziła?
- Zobaczymy jak sie wszystko ułoży. - odpowiedziała po czym wstałam i wyszłam w drzwiach jeszcze przytuliłam CC'ego.
Potem pożegnałam chłopaków i przyszła kolej Ash'a. Przytuliłam go a moje oczy zaszkliły się, mimo to wiedziałam że musze być silna i nie mogę się rozkleić. Nie teraz.
- Zostań z nami młoda. - szpnął mi do ucha.
Przyjemny dźwięk jego głosu sprawiał że zapominałam o wszystki. Po chwili jednak się ogarnęłam i odpowiedziałam krótko:
- Nie. - oraz pocałowałam go w policzek, zabrałam bagaże i wyszłam.

*Alex*

Leżałam sobie w wygodnym łóżeczku, CC leżał ze mną, zaplatałam mu warkoczyki i przy tym śmiałam się jak głupia, po prostu żyć nie umierać. No może jeszcze jakby gardło i głowa tak nie bolały. Po jakimś czasie przypomniałam sobie jednak o Ashley'u i pomyślałam że warto by było zobaczyć jak się trzyma. Jakoś za bardzo nie wierzyłam Jess jak mówiła że nic między nimi nie ma. Założyłam mięciutki czarny szlafrok CC'ego i podreptałam do Ash'a. Zapukałam i już po chwili nacisnęłam klamkę. Basista siedział oparty o ścianę i popijał Jack'a Daniel's'a.
- Jak sie trzymasz? - zapytałam siadając koło niego.
- Zajebiście. - wrknął i wziął kolejnego łyka.
- Na pewno?
Nic nie odpowiedział, wypił resztki i rzucił pustą butelkę w kąt.
- To jak? Powiesz mi o co chodzi?
- Czy ty możesz się ode mnie odpierdolić? - wydarł się na mnie, chwytając mnie mocno za nadgarstki.
- Auł, to boli. Możesz puścić? - zapytałam a po moim policzku spłynęła łza.
Wypuścił moje nadgarstki, odepchnął mnie i schował głowę w kolanach.
- Przepraszam cię. Możesz zostawić mnie samego?
- Dobrze, ale jak będziesz chciał pogadać to pamiętaj że zawsze możesz do mnie przyjść. - chciałam się uśmiechnąć ale nie za bardzo mi to wyszło.

Wróciłam do CC'ego i wskoczyłam spowrotem do łóżeczka. Przegadałam z nim resztę dnia, wzięłam następną porcję leków i poszłam spać.

***
Następny tydzień spędziłam w łóżku. CC koło mnie biegał i spełniał wszystkie moje prośby. Trochę mnie to denerwowało no ale nie pozwalał mi nawet wstać. Po tym tygodniu gdy poczułam się lepiej i popstanowiłam że nie przeleże kolejnego dnia. Przez cały ten czas ani razu nie widziałam Ash'a.
- W ogóle gdzie jest Ashley?
- Praktycznie nie wychodzi z pokoju. - odpowiedział mi CC.

Bez zastanowienia poszłam do Ash'a. Leżał na łóżku i patrzył się w sufit. Położyłam się koło niego. Nie spojrzał na mnie. Nawet nie drgnął.
- Co ci jest? - nic nie odpowiedział,  zaczekałam dłuższą chwilę i dalej nic.- Czy jaśnie szanowny pan Purdy racz się do mnie odezwać?

- Nie chce teraz gadać.
- Albo ze mną teraz pogadasz albo cię zmuszę.
- Nie mogę przestać myśleć o Jess i nie mogę sobie wybaczyć że tak łatwo dałem jej wyjechać. - wykrzyczał. - Zadowolona?
Wiedziałam, po prostu wiedziałam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - uśmiechnęłam się. - No to co zamierzasz z tym zrobić?

- Nic, a co mam zrobić?
- Spróbować z nią porozmawiać o waszych uczuciach?
- A może jednak nie?

Boże, jak z dzieckiem. Wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer.
- Halo? Cześć. Ashley ma ci coś do powiedzenia. - podałałam urządzenie Purdy'emu. 

- Jess? Ja...
____________________
________

No, to jest rozdział.. Jakoś wcześniej nie było czasu żeby go napisać. Dziękuję wszystkim którzy to czytają. ;3
nowy rozdział = przynajmniej 3 komentarze

sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 12 "Łapy przy sobie"


*Alex*
Leżałam tak wtulona w CC'ego, nawet nie drgnęłam, tylko rozkoszowałam się chwilą, która nie trwała zbyt długo. Usłyszałam głośny huk gdzieś na górze. Zerwaliśmy się z kanapy i pobiegliśmy do Jess, która spała jak aniołek. No dobra a skoro to nie ona to kto? Na korytarz wyszedł pan Purdy boso ze szkłem w rękach.
- Co znowu zrobiłeś? - zapytałam zamykając drzwi do pokoju.
- Rozbiłem butelkę. Pomożecie mi z tym czy nie? - włożył stłuczone szkło w moje ręce.
Zniosłam je do kosza. Gdy byłam na dole usłyszałam krzyk, poszłam czym prędzej na górę i ujrzałam Ash'a siedzącego na łóżku i CC'ego obok niego.
- Co się stało?
- Stanął na szkło. - odpowiedział CC a ja przewróciłam oczami.
- Musimy jechać do lekarza. - powiedziałam.
- Nigdzie nie jadę. Lepiej wyjmij mi z nogi to szkło. - powiedział Ash.
Przykucnęłam przed nim i zobaczyłam w drzwiach Jess. Wstałam, podeszłam do niej i złapałam ją zanim upadła.
-CC zabierz ją stąd i daj jej szklankę wody. - CC bez dalszych pytań wstał i wykonał polecenie.
- Co jej jest? - zapytał Ashley a ja przykucnęłam przednim.
- Słabo jej na widok krwi, której tutaj nie brakuje. - odpowiedziałam i próbowałam wyciągnąć szkło, Ash znowu się wydarł. - Czekaj, pójdę po apteczkę.
Gdy już miałam apteczkę, znowu spróbowałam wyciągnąć szkło, czemu towarzyszył kolejny wrzask Ash'a.
- Jak się będziesz tak drzeć to ci nie wyciągnę tego szkła.
- Ale to boli.
- No to chodźmy do lekarza.
- Nie, dobra, wyciągaj to szkło.


*Ashley*

Młoda znowu szarpnęła za szkło w mojej nodze. Zacisnąłem zęby z bólu a z moich oczu wypłynęła łezka. Do pokoju wszedł zaspany Biersack a młoda wstała i z triumfalną miną wręczyła mi kawałek butelki. Przykucnęła i polała ranę wodą utlenioną a ja syknąłem z bólu. Biersack usiadł koło mnie na łóżku a mała wzięła bandaż i owinęła nim kilka razy moją nogę.
- Ale musicie się tak drzeć z samego rana? -  odezwał się Andy opierając się o moje ramie.
- Tylko Ash się darł, a po za tym już po wszystkim.
- Dzięki młoda. - powiedziałem i mocno ją przytyliłem.
- Ey, dusisz mnie. - zwolniłem uścisk. - Idę zobaczyć co z Jess.
Wszyscy zeszliśmy na dół. W kuchni siedziała Jess i CC. Młoda wcisnęła się na kolana CC'ego, a ja usiadłem na kolana Jess.
- Złaź ze mnie. - wrzasnęła mi prosto do ucha, tak że mało nie spadłem.
Grzecznie wykonałem polecenie i usiadłem na krześle obok.
- Jak się czujesz? - zapytała Alex.
- Już lepiej. - odpowiedziała po czym wypiła ostatni łyk wody.  - Ja może pójdę się położyć.
Podtrzymałem ją żeby nie upadła i razem z Andy'm zaprowadziliśmy do góry. Jess położyła się a my wyszliśmy.

*Alex*
 Poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Odwróciłam się i delikatnie ucałowałam jego usta. Wyszliśmy do ogrodu i usiedliśmy na  huśtawce. Przesiedzieliśmy tak jakiś czas nie rozmawialiśmy dużo, po prostu siedzieliśmy. Później przyjechała Juliet i porwała mnie i Jess na zakupy. Chciałam się wykręcić ale nie dałam rady i przynajmniej  lepiej ją poznałam i bardziej polubiłam. Gdy przyjechałyśmy zrobiłyśmy mały "pokaz mody" by zaprezentować nowe ciuchy. Później całą familią siedzieliśmy w ogrodzie. Chłopaki zaczęli się ganiać wokół basenu.  Aż w końcu Ashley wrzucił Jinxx'a do basenu. Andy wziął swoją dziewczynę na ręce i wskoczył razem z nią do basenu. Juliet wybuchnęła głośnym śmiechem i pocałowała wokalistę. Wskoczyłam CC'emu na plecy i razem wpadliśmy do basenu. Za nami wskoczyła Jess a później Ash i Jake. Cały czas siedziałam na plecach CC'ego. Ktoś chwycił mnie za kostkę i znalazłam się pod powierzchnią wody. Gdy się wynurzyłam zobaczyłam rechoczącego Ash'a. Uduszę gada.

- Zabiję cię idioto - zaczęłam go chlapać wodą i złapałam go za te jego czarne włosy i zanurzyłam w wodzie. Po chwili się odsunęłam i czekałam aż się wynurzy. Czekam czekam i nic. Zaczęłam panikować. "Kurwa, co ja zrobiłam?" - myśl którą cały czas słyszałam w głowie. Jednak Ashley się wynurzył, tuż przede mną i zrobił wielki wyszczerz. Poczułam wielką ulgę. Ashley oberwał ode mnie z liścia.
- Za co to? - zapytał głaszcząc policzek, jednak uśmiech nie opuszczał jego twarzy.
- Za całokształt. - odwróciłam się i ruszyłam w stronę brzegu. Ashley wskoczył mi na plecy.
- Złaź idioto. - wrzasnęłam a Ashley zeskoczył. Usiadłam na krawędzi basenu. CC usiadł koło mnie. Zrobiło się chłodno więc wyszliśmy z basenu i poszliśmy się przebrać w suche ciuchy. Później wyszłam na taras i usiadłam podziwiając zachodzące słońce. CC usiadł ze mną. Oparłam głowę o jego ramię.  Potem dołączyła do nas reszta zespołu razem z Juliet i Jess. Zaczęło się ściemniać i na niebie pokazały się gwiazdy. Tej nocy było dużo gwiazd.



Siedzieliśmy wpatrzeni w niebo.
- O patrzcie, spadająca gwiazda! - krzyknęłam wskazując gwiazdę.
- Gdy się widzi spadającą gwiazdę trzeba pomyśleć życzenie a ty życzysz sobie czegoś?
- Chciałabym tylko żeby ta chwila trwała wiecznie. - powiedziałam wplatając palce w dłoń Christiana. Zadrżałam z zimna.
- Zimno ci? - zapytał CC spoglądając na mnie.
- Trochę. - przyznałam, a on posadził mnie sobie na kolanach i mocno przytulił. Dalej było mi zimno.
- Zaczekaj, przyniosę koc. - wstał i poszedł do środka.
Po chwili wrócił z kocem. Znowu siedziałam na jego kolanach tym razem okryta kocem. Zrobiło się późno i trzeba było wejść do środka.
- No ten, ja źle się czuję i chyba pójdę się już położyć. - powiedziałam idąc do góry.
Jess poszła za mną.
- Dzisiaj śpię u Ash'a. - zaczęła.
- Jestes pewna?
- Tak, CC nie będzie musiał spać na kanapie, a ja się prześpię u Ash'a. - powiedziała z uśmiechem.
- No skoro chcesz.
Wyszła zamykając drzwi, a ja wskoczyłam pod cieplutką kołderkę, a mimo to było mi wciąż zimno. Poczułam czyiś oddech na karku i aż podskoczyłam ze strachu. Odwróciłam się i zobaczyłam nie kogo innego jak CC'ego. Przysunęłam się bliżej do niego i po pewnym czasie zasnęłam.

*Ash*
Trochę mnie zaskoczyło to że Jess chce u mnie spać, ale nie odmówię jej. Posiedzieliśmy jeszcze trochę a później poszliśmy na górę. Jess wzięła jakieś ciuchy i poszła do łazienki w tym czasie ja zdążyłem zdjąć koszulkę i spodnie i wskoczyłem pod kołdrę.  Jess wyszła z łazienki i położyła się koło mnie. Chciałem ją objąć, ale nie zdążyłem.
- Łapy przy sobie. - powiedziała i zabrała mi trochę przykrycia.
Odwróciłem się do niej plecami i zamknąłem oczy. Nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.

***
Obudziłem się z głową na czyiś kolanach. Podniosłem się, leżałem na kolanach Jess a ona patrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi oczami. 
- Cześć - powiedziała i uśmiechnęła się. 
- Hej - odpowiedziałem.
Pogadaliśmy chwilę, potem zaczęła mnie łaskotać. Gdy przestała położyłem się a ona leżała tuż obok przyglądając mi się. Czułem jej oddech. Odwróciłem się w jej stronę. Nasze twarze dzieliły milimetry.

____________________
________

Przepraszam za błędy, ale bardzo chciałam dodać ten rozdział jeszcze dzisiaj, a ponieważ komputer odmówił mi współpracy kończyłam pisać na telefonie. Jutro postaram się na spokojnie popoprawiać błędy. Co do rozdziału to trochę nudny i bez sensu, ale..

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 11 "O bracie, ale sobie tu plecki pokrzywisz"

*Alex*
Poszłyśmy do kuchni i zrobiłam kawę. Przegadałyśmy dobrych kilka godzin. Gdy zrobiło się późno poszłyśmy spać. Ja spałam u CC'ego a Jess u Jake'a. Podobnie mijały inne dni. Bardzo tęskniłam za chłopakami i odliczałam dni do koncertu w L.A.

*Dzień koncertu*
Jess obudziła mnie wcześnie i jeszcze poszłyśmy na zakupy. Długo chodziłyśmy po sklepach. W sumie tego nie lubię, ale trzeba kupić ubrania. Dobra, łaziłyśmy po tych sklepach i szukałyśmy Bóg wie czego. Jess kazała mi przymierzać prawie wszystkie sukienki które znalazła. Po wielu godzinach poszukiwań znalazłyśmy tą jedyną sukienkę.


Zapłaciłyśmy za kieckę i pojechałyśmy do domu srebrnym Jaguarem Ash'a. Przy wjeżdżaniu do garażu Jess lekko go obiła. Co ja gadam, po prostu przypieprzyła w ścianę garażu. Ashley pewnie nas zabije ale nie będę teraz o tym myśleć. Obejrzałyśmy jakąś komedię i poszłyśmy się szykować na koncert. 3 godziny wcześniej. Chciałam po prostu założyć sukienkę i wyjść. Ale Jess posadziła mnie na krześle i zaczęła nakładać makijaż. Nie mogła się zdecydować i co chwile go zmywała. Po jakiejś ponad godzinie uznała że jest okej. Później kazała ubrać sukienkę i wybierała do niej buty i dodatki. Jedyny problem był taki że nie za bardzo umiem chodzić w szpilkach. Miałam jeszcze godzinę żeby się przygotować. Chodziłam w kółko aż w końcu przestałam się potykać co krok a Jess w tym czasie wyszykowała siebie. Gdy w mirę opanowałam chodzenie była 16:25 koncert zaczynał się o 17:00. Tak więc wsiadłyśmy w samochód i pojechałyśmy po Daniela. Tak, to on dostał trzecią z czterech wejściówek. Nikogo więcej tu nie znałam. Czwartą wzięłam ze sobą, na wszelki wypadek. Na koncert pojechałyśmy samochodem CC'ego. Po drodze zgarnęłyśmy Daniela. Zagwizdał na mój widok i powiedział że wyglądam bajecznie. Jechaliśmy gadając całą drogę. Jess wyraźnie go polubiła. Przed koncertem staliśmy jakiś czas w kolejce gdy pokazaliśmy wejściówki wpuścili nas i zaprowadzili do strefy VIP. Byliśmy trochę wcześniej więc jeszcze jakieś 15 minut czekaliśmy na miejscu.

*CC*
Boże, już nie mogę się doczekać kiedy ją zobaczę. Byliśmy lekko spóźnieni  i nie zdążyłem jej zobaczyć przed koncertem. No trudno. Zagraliśmy koncert. Cały czas myślami byłem z nią. Nie było szans żebym ją zobaczył ze sceny. Gdy już skończyliśmy grać czym prędzej poszedłem szukać mojej małej królewny. Nagle ktoś rzucił mi się na szyję i przyssał do moich ust. To była Alex wyglądała po prostu nieziemsko. Nie mogłem oderwać od niej wzroku.
- Cześć. - powiedziała przygryzając dolną wargę.
- Hej. - odpowiedziałem ponownie wpijając się w jej usta.
- Tak bardzo mi ciebie brakowało. - przytuliła się do mnie a ja lekko ucałowałem czubek jej głowy.

*Alex*
- Dobra leć się przywitać z resztą i przedstaw nam koleżankę. - zerknął w stronę Jess.
A no tak, Jess. Alex gdzie ty masz głowę? Szybko pociągnęłam ją w naszą stronę i przedstawiłam CC'ego. Po chwili doszli do nas Jake i Jinxx, a później Andy i Ash. Przytuliłam wszystkich po kolei. Przy tym ostatnim się chwilę zatrzymałam.
- Proszę nie gniewaj się na nas, lekko zniszczyłyśmy twoje auto. - szepnęłam mu do ucha.
- Co? - wrzasnął i spojrzał na mnie.
- Przepraszam. - powiedziałam i zrobiłam minkę zbitego psiaczka.
- Wiesz że musisz mi to jakoś wynagrodzić? - szepnął do mojego ucha ponownie mnie przytulając.
- Nie wiem. - powiedziałam i stanęłam koło CC'ego.
Przedstawiłam wszystkim Jess i przytuliłam mojego chłopaka, tak się za nim stęskniłam.
- Powinniśmy już iść zacząć rozdawać autografy. - powiedział Andy.
- To my już pojedziemy. - chwyciłam przyjaciółkę za nadgarstek i pociągnęłam w stronę samochodu.
-Ey. Czekajcie chcecie wyjść z koncertu bez autografu? - powiedział Ash i chwycił moją rękę i złożył na niej swój autograf.
Uśmiechnęłam się. To samo zrobił z ręką Jess. CC do nas podszedł.
- Teraz już możecie iść. - zawołał Ashley machając nam na 'dowidzenia'.
- Jak to jest że masz jego autograf a mojego nie? - zapytał Christian i z wielkim uśmiechem na twarzy podpisał moja drugą rękę.
Zaśmiałam się a on mnie przytulił na pożegnanie.
- Dobra, my będziemy lecieć. Jak skończycie rozdawać autografy to zadzwońcie i przyjedziemy po was. - puściłam im oczko i uśmiechnęłam się.
- Nie trzeba.
- No dobra, jak sobie chcecie. - powiedziałam po czym odeszłyśmy w stronę samochodu.
Wsiadłyśmy do auta i odjechałyśmy. Całą drogę przegadałyśmy. A bardziej Jess gadała coś o nowym lakierze do paznokci który ostatnio kupiła. Gdy już dojechałyśmy poszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko w sukience i szpilkach. Nie wiedzieć kiedy zasnęłam.


*Jess*
Nie wiem co się z nią dzieje, całą drogę prawie nie odezwała się do mnie słowem, a gdy już dojechałyśmy poszła do pokoju. Hmm... może zrobię coś do jedzenia i spróbuję z nią pogadać. Dobra zrobiłam to co umiałam najlepiej, popcorn z mikrofalówki. Tak, mam dwie lewe ręce do gotowania. No dobra wzięłam popcorn i poszłam na górę. Zapukałam do drzwi. Lekko się wystraszyłam nie słysząc odpowiedzi. Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka. Na łóżku leżała śpiąca Alex. Ach.. to sobie pogadałyśmy. Przebrałam się w luźna koszulkę i szorty i poszłam do salonu pooglądać tv. Leciała jakaś telenowela, jadłam popcorn aż w końcu zasnęłam. 

***
Leniwie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nad mną stali chłopaki. Wszyscy z wyjątkiem Ash'a.
- Gdzie jest Alex? - zapytał CC.
- Śpi na górze, a w każdym razie spała. - odpowiedziałam i podniosłam się do pozycji siedzącej.
CC poszedł w stronę schodów a reszta chłopaków usiadła na kanapie za zaczęli wcinać resztki popcornu i bić się o pilota.
- Co wyście kurwa robiły tym samochodem? Taranowały ściany? - wydarł się Ash wpadając do salonu.
- Ej przepraszam, to moja wina, opłacę koszty naprawy. - powiedziałam patrząc prosto w jego oczy.
- Nie, nie trzeba. Ale nic wam nie jest? - zapytał z dostrzeganą nutką troski w głosie.
- Nie, to tylko mała stłuczka. - posłałam mu uśmiech a on go odwzjajemnił siadając na kanapie.
Najpierw siedział spory kawałek ode mnie, ale z każdą minutą był coraz bliżej. Zaczęłam się pomału od niego odsuwać, ale pewnie zaraz spadnę z kanapy i będzie tona śmiechu.


*Alex*
Obudziłam się jednak coś było inaczej. Ktoś mnie obejmował. Obróciłam się w stronę tego 'ktośa'. Tak, to był CC. Uśmiechnął się i delikatnie pocałował moje usta.
- Jak było w trasie?
- Codziennie rano budziłem się z myślą że każdy kolejny dzień przybliża mnie do tego gdy cię w końcu zobaczę.
- Jaki z ciebie poeta. - Christian zaśmiał się. - Chodźmy na dół coś zjeść, umieram z głodu.
- No to chodźmy.
- Albo poczekaj, przebiorę się. - powiedziałam i obróciłam się do niego tyłem zgarniając włosy na jedną stronę. - Odepniesz?
CC odpiął zamek i zsuną sukienkę z moich ramion, po czym ucałował mój obojczyk. Uśmiechnęłam się lekko i poszłam w stronę szafy, zawiesiłam sukienkę na wieszak i włożyłam do wnętrza drewnianej skrzynki. Ubrałam jakąś bluzkę i szorty. Zeszliśmy na dół i poszliśmy do kuchni zrobić kanapki. Tak, pomyślałam o chłopakach i  Jess i zrobiłam kanapki również dla nich, a właściwie dwa dość duże talerze kanapek. Sama, jak to miałam w zwyczaju nie zjadłam dużo. Razem z kanapkami dołączyliśmy do Jess, Ash'a i Jinxx'a. Andy i Jake gdzieś wyparowali. Ash siedział tuż koło Jess a ta odsuwała się od niego jak mogła. Siedziała już na skraju kanapy. Wcisnęłam się pomiędzy przyjaciółkę i basistę.
- Hej. Hej. Co tam oglądacie? - powiedziałam z uśmiechem stawiając talerze na stole.
- Kanapki! - wrzasnął Jinxx jakby pierwszy raz w życiu widział żarcie.
- Takie jakieś coś. - odburknął Ash.
- Oglądamy horror. - wypowiedziała się Jess.
- Ech. - westchnęłam, złapałam CC'ego za rękę i posadziłam sobie na kolanach, nie powiem, był trochę cieżki.
- Ej może się zamienimy? - zaproponował podnosząc mnie z kanapy i sadzając na swoich kolanach.
Przytuliłam się do niego i próbowałam usnąć ale nie mogłam, przez tego małego debilka Ash'a, który ciągle mnie straszył. Jess nie miała z tym problemu, zaraz po zjedzeniu kanapki odpłynęła. Dobra, film sie skończył. Teraz mamy mały problem, a mianowicie: gdzie położyć Jess spać. Wolałam ją mieć gdzieś koło siebie, tak na wszelki wypadek. Ashley pewnie z chęcią wziąłby ją do siebie, ale wolę nie.
- To może ty weź Jess do pokoju a ja się prześpię na kanapie? - zaproponował mój chłopak.
- Po co? Ja tam się nią chętnie zajmę. - powiedział Ash idąc w kierunku Jess.
- Właśnie tego sie boję. - odpowiedziałam, chwyciłam go za rękę i lekko cofnęłam do tyłu, po czym podeszłam do CC'ego - Jeśli możesz. - powiedziałam wpatrując się w jego oczy.
- Nie ma problemu. - uśmiechnął się.
- O bracie, ale sobie tu plecki pokrzywisz. - zarechotał Ash.
Nie chciałam wyganiać go z jego własnego pokoju ale bałam się o przyjaciółkę.
- Pomożesz mi przenieść Jess? - zapytałam bardziej w stronę Ash'a.
- No pewnie. - był wyraźnie uradowany.
Wziął ją na ręce i zaniósł na górę, oczywiście, jakże by inaczej, uderzył jej głową o futrynę i biedna się obudziła. Postawił ją i poszedł do siebie. Zeszłam na dół do CC'ego i przyniosłam mu kocyk i poduszkę.
- Jak nie chcesz to nie musisz.
- Kocham cie i zrobiłbym dla ciebie wszystko. - uśmiechnął się i położył się na kanapie.
- Też cię kocham. Dobranoc.
- Dobranoc - odpowiedział i pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się i poszłam do Jess. Położyłam się i momentalnie zasnęłam.

***

Rano obudziłam się wcześnie, więc cicho, żeby nie obudzić Jess zeszłam na dół. Biedny CC, musiało mu być nie wygodnie na tej kanapie. Usiadłam przed nim na podłodze i patrzyłam jak śpi głaszcząc jego policzek. Po chwili otworzył oczy i przyciągnął mnie za rękę do siebie łącząc nasze usta.
- Dzień dobry. - powiedziałam i położyłam się koło niego. 
Ta kanapa na prawde była nie wygodna, nie wiem jak on tu wytrzymał.
- Dzień dobry. - szepnął mi do ucha, a moje ciało przeszył przyjemny dreszcz.
Czułam się bezpieczna i kochana, w jego ramionach mogę pozostać na zawsze...

____________________
________

No to mamy kolejny rozdział, troche dużo dialogów, ale myśle ze nie jest najgorszy, ale ocenę pozostawię wam.
No to tak następny rozdział pojawi się dopiero wtedy gdy będą 2 komentarze pod tym postem.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 10 "Daj mi CC'ego"

*Alex*
Patrzyłam jak pociąg odjeżdża. Stałam tam jeszcze chwilę i czułam jak z moich oczu wypłynęły łzy. No ale jakoś dam sobie radę bez nich. Starłam je i wsiadłam do auta CC'ego. i pojechałam do domu w sumie nie było daleko. Ubrałam kurtkę i poszłam z powrotem na stację. Musiałam przetransportować do domu jeszcze srebrnego Jaguara Ash'a. Spacerek był dość przyjemny mimo że cały czas myślałam o chłopakach. Już tęskniłam. Gdy już drogie auto basisty znalazło się w garażu weszłam do domu. Zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Poszłam do łazienki. Napuściłam gorącej wody do wanny. Zdjęłam z siebie ubrania i zanurzyłam się w ciepłej rozkoszy. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer CC'ego. Nacisnęłam 'połącz'.
- Halo? - odezwał się głos w telefonie po 3 sygnałach.
- Cześć kochanie. - przywitałam się i momentalnie moje oczy znów były pełne łez.
- Hej kiciu. - odpowiedział CC a zaraz potem dało się słyszeć śmiechy i wrzaski.
- Mrr -zamruczałam - Dojechaliście już? - powiedziałam po chwili.
- Nie, jeszcze jedziemy, za jakąś godzinę dopiero będziemy na miejscu. Masz pozdrowienia od chłopaków.
- Też ich pozdrów. Już za wami tęsknię. - uśmiechnęłam się a po moim policzku spłynęła łza którą szybko otarłam.
- My za tobą też. Co porabiasz?
- A biorę sobie gorąca kąpiel.
- Ale tak beze mnie? - zaśmiał się.
- No co mam zrobić? Nie ma cię tu. - westchnęłam.
- Czekaj zaraz zawracam pociąg i jadę do ciebie. - zaśmiali się, słyszałam śmiechy ich wszystkich.
- Jedźcie w trasę i dajcie świetne koncerty.
- Właśnie, zapomniałem dać ci wejściówek na koncert. Ash mówi że są u niego.
- No dobra, zaraz jak wyjdę to po nie pójdę.
- Dobra, na razie kończę, później jeszcze zadzwonię.
- Pa pa.
- Pa. - rozłączyłam się.
Postanowiłam jeszcze wybrać jeden numer. Zadzwoniłam.
- Halo? - odezwał się głos w słuchawce praktycznie już po chwili.
- Daniel? Tu Alex. Mógłbyś do mnie wpaść? Chłopaki wyjechali w trasę a ja nie chcę siedzieć sama.
- Pewnie, będę za 20 minut.
- Okej, do zobaczenia.
Rozłączyłam się i wyszłam z wanny. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam po jakieś ubrania. Wyjęłam z szafy biały T-shirt Christiana z jakimś tam nadrukiem i do tego wzięłam jakieś szorty. Założyłam ubranie i poszłam do kuchni zrobić sobie jakieś kanapki. Gdy kończyłam posiłek usłyszałam głośny dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Na zewnątrz stał Daniel z niewielką wiązanką kwiatów. Uśmiechał się i nonszalancko opierał o ścianę. Miał na sobie beżową kurtkę i rurki. Na włosach miał lekkie ślady deszczu. Złapałam go za rękaw i wciągnęłam do środka. Wręczył mi kwiaty, a następnie zdjął buty i kurtkę. Zaniosłam wiązankę do kuchni i wstawiłam do nie dużego wazonu.
- Pooglądamy film? - zaproponowałam.
- Okej. Ale mogę ja wybrać? - ukazał szereg białych zębów.
- No spoko. - nie, w ogóle tego nie przemyślałam, po chwili chciałam to cofnąć ale on już miał w ręce płytę.
Poszłam do kuchni wzięłam popcorn.
- To co oglądamy? - zapytałam siadając koło niego na kanapie.
- A jak myślisz?
- Myślę że wybrałeś horror.
- Nie mylisz się.
-Dlaczego wszyscy chcą oglądać horrory? Czy jestem jedynym człowiekiem który za nimi nie przepada?
On się tylko zaśmiał i włączył film. Na początku nie było tak źle. Aż do momentu gdy jakąś typkę coś wciągnęło i aż podskoczyłam. Później było okej aż do następnego strasznego momentu gdy chwyciłam Daniela za koszulkę. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. 'Dzięki Bogu' pomyślałam. Spojrzałam na wyświetlacz i wyszłam do kuchni żeby odebrać.
- Hej kochanie.
- Oooo.. Nie źle. Ta jestem twoim kochaniem? - zaśmiał się Ash.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne. Daj mi CC'ego.
- A ze mną to już nie chcesz gadać?
- Nie, daj mi Christiana.
- Christian jest czasowo niedostępny.
- Co to ma znaczyć? - spytałam lekko podirytowana.
- CC biega po hotelu z Andy'm. Jeden Drugiemu coś tam zabrał. Jak dzieci.
- Odezwał się dorosły. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- No a nie?

- Nie

*CC*

- Z kim gadacie? - zapytałem wchodząc do pokoju.
- A z tą Alex. - westchnął Ash.
- Oddawaj to ty cwelu. - warknąłem i ruszyłem w stronę Ashley'a.
- Ej ale ja też chcę sobie z nią pogadać. - Andy wyrwał Ash'owi telefon i wybiegł na kotytarz.
- No heej mała. - powiedział gdy był już kawałek od mnie i trochę zwolnił.
Zagroziłem żeby oddał urządzenie a ten wyraźnie rozbawiony uciekł. Kiedyś pourywam im te puste łby. Dogoniłem go i zabrałem temu idiocie telefon.
- Cześć skarbie. - westchnąłem do słuchawki.
- Hej. Jak tam?
- Tęsknię za tobą. I to bardzo. I już nie mogę bez ciebie wytrzymać.
- Ja też tęsknię. Ale musimy wytrzymać. Gdybyś tu był pewnie bym cię przytuliła.
- Boże jak ja tęsknię za tobą. Niech ten miesiąc już minie. Dobra ja muszę kończyć dobranoc kochanie.

- Kolorowych snów kotku.
Wróciłem do pokoju i poszedłem pod prysznic a później położyłem się na łóżko i nie wiedzieć kiedy odpłynąłem.

*Alex*

Rozłączyłam się. Wróciłam do Daniela. Horror wciąż trwał a już miałam cichą nadzieję że się skończył.
- Z kim gadałaś?
- Z chłopakami. - na mojej twarzy zagościł uśmiech.
Film trwał jeszcze jakieś pół godziny.
- Ja już pójdę. - powiedział Daniel podnosząc się z kanapy.
 Odprowadziłam go do drzwi. Przytuliłam na pożegnanie. Zamknęłam za nim drzwi i poczłapałam na górę. Rzuciłam się na łóżko i zaraz zasnęłam.

***
Obudził mnie mój kochany telefon. Trzepnęłam nim o podłogę tak że wypadła z niego bateria i wróciłam do spania. Zanim jednak zdążyłam zasnąć zerwałam się jak poparzona. Szybko podniosłam telefon i włożyłam do niego baterie. Odczekałam chwilę az się uruchomi i ujżałam 3 nieodebrane połączenia od Jess.
- Halo? - zapytałam gdy juz odebrała.
- No nareszcie raczyłaś sie odezwać. Może bys mnie wpuściła? - słychać było że jest mocno wkurzona.
Rozłączyłam  i zbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi i ujżałam Jessicę.
- Jess. - krzyknęłam rzucając jej się na szyję.
- Alex. - odkrzyczała przytulając mnie i upuściła walizkę.
- Jak tam u ciebie? - zapytałam po chwili podnosząc jej walizkę.
- Dobrze. A u ciebie? Jak ci się mieszka z Black Veil Brides? - posłała mi uśmiech.
- A no dobrze. Chłopaki są naprawdę kochani. ale co ci tak będę opowiadać w progu, wchodź. 

____________________
________

No to jest rozdział numer 10. ;) Dziękuję za wszystkie wyświetlenia i proszę o ewentualne komentarze. Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś powiedział mi co robię dobrze, a co źle. A jak wam się podoba rozdział? Moim zdaniem jest taki średni, ale opinię pozostawiam wam. :)