poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 17 "Jesteśmy tacy sami"

*Jess*
Obudziłam się otulona silnymi ramionami Ash'a. Czyli to wszystko to jednak nie był sen. On tu na prawdę jest. Delikatnie wyplątałam się z jego uścisku i usiadłam na podłodze pod ścianą. Będzie mi go brakować. No chyba że z nim pojadę.. Przecież jeśli nie pojadę on zostanie ze mną i będzie nie szczęśliwy.. A na to pozwolić nie mogę. Z drugiej strony przecież on ma zespół, będzie wyjeżdżać w trasy, będzie musiał ćwiczyć, a ja będę mu tylko przeszkadzać. Nawet nie zauważyłam kiedy wstał i usiadł koło mnie. Zorientowałam się dopiero wtedy gdy chwycił moją rękę. Spojrzałam na niego a on delikatnie ją ucałował i uśmiechnął się.
- Jedziesz ze mną? - tak, nie mogło być cudownie, musiał mi z powrotem o tym przypomnieć.

- A co będzie z moją pracą?
- A gdzie pracujesz bo jakoś nie bardzo pamiętam.
- Widzisz, nawet nie wiesz co kocham robić.

- Wiem. - oburzył się. - Yyy.. no ten.. - delikatnie musnął moje wargi.
- Dobra, widzę że nie zgadniesz, jestem tatuażystką.
- No przecież wiedziałem, miałem to właśnie powiedzieć. - wywróciłam oczami i uśmiechnęłam się. - Będziesz mogła dalej ozdabiać ludzkie ciała, tyle że w LA.
- A co z twoim zespołem i trasami?

- Dla ciebie jestem gotowy nawet odejść z zespołu. Powiedz tylko jedno słowo.
- Nie chcę żebyś odchodził z zespołu i niszczył swoja marzenia..
-  W tej chwili moim największym marzeniem jest być przy tobie i zrobię wszystko żeby się spełniło.
- Słodki jesteś. Ale co powiedzą fani na ciężarną dziewczynę? I to na dodatek z innym chłopakiem.
-  Cokolwiek by nie powiedzieli, nie zmienią tym moich uczuć co do ciebie. Kocham moich fanów, ale ciebie kocham dużo bardziej. - położył mnie na podłodze, a moją głowę ułożył na swoich kolanach i pogłaskał moje włosy.
- A co z..
- Nie szukaj argumentów, jeśli nie wyjedziesz, zostanę. To jest pewne. - chamsko mi przerwał, ale tak słodko się uśmiecha że nie mogę się na niego długo gniewać.

- Dobrze niech ci będzie, pojadę. - uśmiechnęłam się.
- Kocham cię maleńka. - powiedział, nie przestając głaskać moich włosów.
- Też cię kocham. - podniosłam się.
Chwyciłam go za rękę i usiłowałam podnieść, lecz nie dałam rady i upadłam na niego.
- A dokąd to się pani wybiera? - zapytał spoglądając w moje oczy i mocno przytulając do siebie.
- Tam.. - machnęłam ręką w stronę drzwi.

- No to mamy problem, bo ja cię nigdzie nie puszczę. - ładnie się do mnie uśmiechnął i po chwili dodał. - No chyba że mnie jakoś przekonasz. - przejechał ręką po moich żebrach.
- Hmm.. a co jeśli cię nie przekonam?

- Spróbuj. - uśmiechnął się i lekko rozluźnił uścisk.
Podniosłam się i przelotnie pocałowałam jego wargi.

- I już?
- A czego się spodziewałeś tańca na rurze?

- Co najmniej.
- A idź.
- Pewnie. Ale dokąd?

- Albo nie, mam lepszy pomysł. Puścisz mnie ładnie a ja w zamian zrobię naleśniki. - uśmiechnęłam się.
- Naleśniczki! - krzyknął Ashley jak dziecko które dostało cukierka.
Od razu mnie puścił i zeszliśmy do kuchni. Wciągnęłam z lodówki kilka rzeczy, a Ashley usiadł przy stole.
- Wiesz co? Jednak mi się nie chce teraz robić tych naleśników. - jęknęłam.
Zrobił minkę zbitego psa. Zrobiłam mu kanapki a sama opróżniłam 3/4 zawartości lodówki.
- I nie będzie naleśniczków? - powiedział zawiedziony.
- Później. - szepnęłam siadając na jego kolanach.
- Nie ładnie tak kłamać. - szepnął do mojego ucha.

Pocałowałam namiętnie jego usta.
- Lepiej?

- Troszeczkę.
Uśmiechnęłam się.
- Chodź. Mam głupi pomysł. - powiedział z dziwnym uśmieszkiem na twarzy.
Wstał wyjął z szafki dzbanek i napełnił go wodą. Wziął mnie za rękę i poszliśmy do salonu. Włożył dzbanek w moje ręce. Stanął za mną i położył rękę na moim biodrze. Drugą ręką przechylił moją rękę z dzbankiem, a jego zawartość wylała się na śpiącego na kanapie CC'ego. Ten wydarł się i spadł z kanapy. W tym czasie ja i Ashley prawie leżeliśmy na podłodze ze śmiechu, ale już po chwili Ash zaczął uciekać przed CC'm. Po jakiś 2 minutach wrócili. Ashley miał coś na włosach. Podszedł i wtarł trochę mazi w moje włosy.

- Co to jest? - zapytałam lekko poirytowana.
- Jajko. - odpowiedzieli chórkiem.
- No to naleśników nie będzie.
- Niee - zaczął szlochać CC.

Ruszyłam w stronę schodów.
- Gdzie idziesz? - zapytał Ashley łapiąc mnie za nadgarstek.

- No chyba nie sądzisz że będę cały dzień paradować z tym jajkiem na głowie.
Weszłam do łazienki i napuściłam wody do wanny. Usiadłam na jej skraju i powoli zsunęłam z siebie spodnie. Ktoś otworzył drzwi i wpadł do łazienki. Spojrzałam na niechcianego gościa. Oczywiście Ashley.
- A ty nie wiesz że jak się wchodzi do łazienki to się puka? - zapytałam próbując zakryć moje nogi.

- Yyy, przepraszam - jęknął lekko zakłopotany nie odwracając wzroku od moich nóg - Co to jest? - zapytał po chwili.
- Nic. - odpowiedziałam lekko zmieszana.
- Dlaczego się cięłaś?
- Nie, na prawdę nie chcę o tym mówić.
- Dobra, nie chcesz to nie mów, ale proszę, nie rób tego nigdy więcej. - szepnął do mojego ucha, gładząc moje rany.
Odwiązał bandamkę z nadgarstka i pokazał blizny.

- Jesteśmy tacy sami. - powiedział.
- Najwidoczniej. - uśmiechnęłam się. - A teraz możesz już sobie iść.
- A nie mogę zostać?
- Jeśli chcesz żebym z tobą pojechała, to nie. - uśmiechnęłam się.

- Oj ty mała szantarzystko. - wywrócił oczami.
Zrobiłam wyszczerz, a on wyszedł. Przejechałam delikatnie ręką po ranach.



Dokończyłam zdejmowanie z siebie ubrań i zanużyłam się w gorącej pianie. Posiedziałam jeszcze jakiś czas, a potem wyszłam i ubrałam na siebie miękki szary szlafrok a na mokre włosy zawinęłam ręcznik. Poszłam do pokoju i stanęłam przed szafą. Otworzyłam drzwi i zaczęłam przeglądać moje ciuchy. W końcu zdecydowałam się na białą bluzkę na ramiączkach z koronką przy dekolcie i granatową spódniczkę do połowy ud. Ubrałam się i poszłam do łazienki zrobić makijarz, czyli namalować kreski elinerem, pomalować rzęsy tuszem i usta blado-różową szminką. Po skończeniu makijarzu wysuszyłam włosy. Gdy wyglądałam w miarę przyzwoicie, poszłam na strych po jakąś walizkę. Nie mogłam znaleźć odpowiednio dużej, więc wzięłam dwie mniejsze. Zniosłam je do pokoju i zaczęłam ładować do nich ciuchy. Po pół godzinie walizki były pełne, a spakowałam tylko część z moich ubrań. Poszam po jeszcze jedną walizkę i zapakowałam do niej buty i kosmetyki. Wzięłam jedną z toreb i zaczęłam znosić ją na dół. Oczywiście potknęłam się i spadłam ze schodów. Na szczęście prawie na samym dole. Za to narobiłam sporo hałasu i Andy zbiegł z góry.
- Żyjesz młoda? - zapytał podając mi rękę.
- Tak. - wstałam i podniosłam z podłogi moją walizkę.
Po chwili pojawili się również Ashley i CC.
- Nic ci nie jest? - zapytał Ash uważnie mi się przyglądając.
- Nie nie, wszystko jest okej. - lekko uniosłam do góry prawy kącik ust i ponownie chwyciłam za walizkę.
- Dlaczego mnie nie zawołałaś? Pomógł bym ci. - zapytał zabierając mi bagaż z ręki.
- Nie chciałam cię fatygować, sama też dam radę..
Wywrócił tylko oczami i wyszedł na zewnątrz z moją walizką. Poszłam na górę po następną. Ledwo zdążyłam wynieść ją za drzwi, a już pojawił się Ashley i zabrał ostatnie dwie walizki.
- W ogóle gdzie jest Alex? - zapytałam siadając w kuchni z Andy'm i CC'm.
- Nie wiem. - odburknął CC.
- Dzwoniłeś do niej?

- Kilka razy.
- Pewnie nie długo wróci. - powiedziałam i położyłam rękę na jego ramieniu.
Uśmiechnął się a później zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Tak minęła jakaś godzina aż w końcu Alex pojawiła się.

- Gdzie byłaś? - zapytał ją CC gdy całowała go w policzek.
- Na spacerze. - odpowiedziała - Z Dave'm. - dodała po chwili. 

- No dobra to skoro już jesteśmy w komplecie to pakujemy się i jedziemy. - powiedział Andy wychodząc z kuchni.
CC, Ashley i ja wyszliśmy z kuchni, ale gdy byłam na schodach musiałam się wrócić po telefon. Tuż przed drzwiami usłyszałam fragment rozmowy.
- Nie, między nami już nic nie ma.
- Ale daj mi jeszcze jedną szansę?

 - Nie. Straciłeś swoją jedyną szansę. Teraz jestem z CC'm i jestem szczęśliwa.
- Przemyśl to. - powiedział i czule pocałował ją w usta.

- Nie, nie mam czego przemyśleć. - powiedziała i odsunęła się od niego.
Wtedy postanowiłam im przerwać.
- Przeszkadzam? - zapytałam uważnie obserwując ich reakcje.

- Nie, właśnie wychodziłem. - mój kochany braciszek oczywiście uciekł.
- Wszystko słyszałaś i widziałaś. - jęknęła.

Skinęłam głową na tak.
- Powinnaś powiedzieć o tym CC'emu.
- Co powinna mi powiedzieć? - zapytał wchodząc do kuchni.
- To może ja was zostawię. - powiedziałam opuszczając pomieszczenie.
Stanęłam w przedpokoju uważnie słuchając. Alex westchnęła i zaczęła:
- Dave dalej coś do mnie czuje i mnie pocałował.

- Co tu robisz? - zapytał Ashley.
Uciszyłam go i pociągnęłam w moją stronę.

- A ty czujesz coś do niego? - zapytał CC.
- Nie. Kiedyś z nim byłam ale to już przeszłość. Teraz jestem z tobą i bardzo cię kocham.
- Wierzę cie. Skoro mówisz że nic do niego nie czujesz to wszystko jest okej.
Wstali i poszli w kierunku wyjścia z kuchni. Szybko wzięłam Ash'a ze sobą i wyszłam an zewnątrz.
- Ładnie to tak podsłuchiwać?
- Bardzo ładnie. - wyszczerzyłam się.

- Chodź mój ty malutki szpiegu. - objął mnie ramieniem  poszliśmy w stronę auta.
Po chwili dołączyli do nas Alex i CC. Dave wyszedł przed dom a ja do niego podbiegłam i przytuliłam go.
- Dbaj o siebie braciszku i pamiętaj że jak tylko będziesz miał jakikolwiek problem dzwoń, a ja się zaraz zjawie.
- Ty też o siebie dbaj siostrzyczko i pamiętaj że tutaj zawsze będzie twój dom i zawsze będziesz mogła tu wrócić.
Wsiedliśmy do samochodu i pomachałam mu jeszcze na dowidzenia, po czym położyłam głowę na ramieniu Ash'a i przymknęłam lekko oczy.

____________________
________
No to jest rozdzialik.
Myślę że niedługo chyba zakończę to opowiadanie.
Sama nie wiem, być może napisze jeszcze jakieś inne, ale do końca nie jestem przekonana.
Dziękuję że jesteście. :)

Do następnej notki. :3

3 komentarze:

  1. Świetny rozdział! <3
    Nie kończ opowiadania, a jeśli już to szybko następne, bo chyba nie chcesz poczuć mojego gniewu ;-;
    Czekam na nexta :3

    OdpowiedzUsuń
  2. „Myślę że niedługo chyba zakończę to opowiadanie.” - Hę?! Czekaj, bo nie rozumiem... :O
    Jak to zakończysz? :CCC
    Przecież ja nie będę miała co czytać. :CCC Nie rób mi tego. :CCC

    „Sama nie wiem, być może napisze jeszcze jakieś inne, ale do końca nie jestem przekonana.” - No ja nie chcę innego. :'( Tak ładnie proszę. ^.^ Będziesz dla mnie pisała kolejne rozdziały? :3

    „Do następnej notki. :3” - Ok, czekam. XDXD

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ;D Czekam na nexta i zapraszam na mój nowy blog ;*
    http://i-laid-the-gods-to-rest.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń