sobota, 26 października 2013

Rozdział 19 "Dokończymy wieczorem kochanie"

*kilka dni później, oczami Jess*
- No chodź już. - jęczał Ashley.
- Czekaj albo jedźcie bezemnie. - odpowiedziałam upychając rzeczy w walizce.
- Bez ciebie nie jadę. Ale mogłabyś się pospieszyć.
- Ale również mogę zostać. - stwierdziłam.
- Ale nie zostaniesz. - pocałował mnie w policzek.
Ruszył w stronę drzwi z moją walizką.
- Ey. Jeszcze się nie spakowałam.
- Trudno. Chodź już. Jeśli będziesz czegoś potrzebowała kupimy to na miejscu. No chodź już. - pociągnął mnie za rękę.
Przed domem czekała taksówka. Przekręciłam klucz w zamku i wrzuciłam do torby, którą Ashley zapakował do bagarznika. Wsiedliśmy do pojazdu a kierowca ruszył. Ashley delikatnie otulił mnie swoim silnym ciepłym ramieniem.


***
- Ashley. Boję się. - szepnęłam coraz mocniej ściskając jego dłoń.
- Po pierwsze puść, bo inaczej już nigdy nie zagram. - powiedział spokojnym głosem uwalniając swoją rękę. - Po drugie nie masz się czego bać. - wolnym ruchem pogłaskał mój policzek.
Mocno zacisnęłam powieki, a samolot wystartował. Powoli otworzyłam oczy. Żyjemy. Łał, na prawdę żyjemy. Odetchnęłam z ulgą i położyłam głowę na ramieniu Ash'a.

***

Poczułam jak ktoś podnosi mnie z fotela. Otworzyłam oczy i ujżałam Ashley'a. Uśmiechnął się do mnie i puścił mnie. Zebrałam rzeczy i wyszliśmy. Odnaleźliśmy bagaże i pojechaliśmy do hotelu wcześniej zamówioną taksówką. Pokój hotelowy dzieliłam z uroczym basistom. Rzuciłam moja walizkę na podłogę i położyłam się na dużym dwuosobowym łóżku. Ashley położył się obok. Przytuliłam się do niego i wplotłam swoje palce w jego dłoń.
- Wiesz że zaraz będziemy musieli się zbierać.
- Wiem. I dlatego chcę się tobą nacieszyć. - szepnęłam i wpiłam się w jego gorące wargi.
W tym właśnie momencie drzwi otworzyły się.

- Zbierajcie się. Koncert nie będzie czekać. - zawołał Jinxx.
Oderwałam się od Ash'a a on pocałował mnie w czoło i szepnął:
- Dokończymy wieczorem kochanie.
Po czym szybko się podniósł i podał mi rękę. Zamknęliśmy drzwi do pokoju i wyszliśmy przed budynek hotelu, gdzie już stały fanki, a reszta zespołu udzielała autografów. Gdy tylko się pojawiliśmy podbiegło do nas kilka młodych dziewczyn i prosiły Ash'a o autograf. Ashley zajął się rozdawaniem autografów, a ja odsunęłam się do tyłu. Stanęłam koło Alex i Elli i gadałyśmy o jakiś pierdołach. Gdy chłopaki stwierdzili że najwyższy czas przygotować się do koncertu, pożegnali się z fankami i wsiedliśmy do tour-busa chłopaków. W środku już siedział kierowca i gdy wygodnie usadowiliśmy się w niewielkim "salonie", odpalił silnik i ruszył. Po krótkim czasie byliśmy już na miejscu. Za kulisami stałam razem z dziewczynami. Ashley co jakiś czas zerkał w naszą stronę. Przyszła pora na ostatni utwór.
- Tą piosenkę dedykujemy wszystkim zakochanym parom. - powiedział Andy i rozbrzmiały pierwsze dźwięki Rebel Love Song.
Uważnie wsłuchiwałam się w każdy dźwięk. Lubiłam ta piosenkę. Nawet Bardzo. Zanim się obejrzeć piosenka się skończyła a chłopaki już schodzili ze sceny.
- Jeszcze tylko spotkanie z fanami i jestem cały twój. - szepnął mi do ucha Ash.
Uśmiechnęłam się i powędrowałam za nim. Spotkanie z fanami trwało jakoś około godziny. Zaraz później pojechaliśmy do hotelu.
- To jak? Już jesteś cały mój? - zapytawszy czule pocałowałam jego usta.

- Oczywiście. - pociągnął mnie za rękę w stronę windy.

***
Położyłam głowę na jego klatce piersiowej, która poruszała się w regularnym rytmie jego oddechów. Głaskał moje włosy. Nic nie mówił.
- Co ci jest? - zapytałam spoglądając na niego.
- Myślę. - odpowiedział chłodno.

- A zdradzisz mi o czym tak myślisz?
- O tobie. O tym że jeszcze nigdy nie było mi z nikim tak dobrze.

- Mi też jest z tobą dobrze. - przytulił mnie mocno do siebie.
Później gadaliśmy o wszystkim i o niczym.
- Ej idziecie.. - do pokoju wpadł Andy i urwał zobaczywszy nas.
- Nie nauczyli cię w domu pukać? - zapytałam otulając moje nagie ciało kołdrą.

- Przepraszam. Dobra, nie ważne. - powiedział po czym wyszedł tak szybko jak się zjawił.
Ponownie przytuliłam się do Ash'a i zasnęłam.

*Ash*

Rano wstałem, ubrałem się i poszedłem szukać dobrych rad. Zapukałem do drzwi pokoju naprzeciwko. Otworzył mi Andy.
- Czy ciebie do końca pojebało? Tak w środku nocy ludzi budzisz? - warknął przecierając zaspane oczy.
- Błagam cię młody potrzebuję porady. - jęknąłem.

- Wchodź i gadaj o co chodzi. - wpuścił mnie do pokoju.
- Chodzi o Jess.
- Czyli co? Zaliczyłeś ją i chcesz teraz jakoś delikatnie z nią zerwać?
- Po pierwsze jakbym chciał z nią delikatnie zerwać nie szukałbym porady u ciebie. Po drugie nie chcę z nią zrywać. Ja ją kocham.
- Nasz mały Deviancik się zakochał. Ashley się zakochał! Ashley się zakochał! - zaczął drzeć ryjca.

Do pomieszczenia weszli CC i Alex.
- Może ty mi coś poradzisz. - błagalnie spojrzałem na Alex.

- Zależy jakiej porady ode mnie oczekujesz.
- Chcę pokazać Jess że ją kocham.
- Iiii..?

- I chciałbym żeby było romantycznie, ale ja nie jestem romantyczny.
- Musisz z nią po prostu porozmawiać.
- Tak po prostu?

- Tak, po co kombinować i udawać kogoś innego?
- Wy to umiecie pomagać. Ale i tak dziękuję. - przytuliłem ją.
- Ewentualnie możesz zabrać ją gdzieś i wtedy z nią pogadać. - odwzajemniła uścisk.
- Chyba wybiorę opcję numer dwa. - powiedziałem i wyszedłem.
Powoli otworzyłem drzwi. Starałem się to robić jak najciszej. Mała chyba jeszcze spała. Położyłem się obok niej a ona otworzyła oczka.

- Gdzie byłeś?
- Byłem się przejść.
- Czemu mnie nie wziąłeś ze sobą?

- Nie chciałem cię budzić. - cmoknąłem ją w czoło.
- Wskakuj z powrotem. - odchyliła kawałek kołdry i poklepała miejsce obok siebie.

- Bardzo chętnie. Ale zaraz trzeba się będzie zbierać.
- Oj nie marudź tylko wskakuj. - położyłem się obok niej a ona nakryła mnie kołdrą.

Przysunęła się do mnie. Objąłem ją i pocałowałem. Odwzajemniła pocałunek.
- Na prawdę musimy się zacząć zbierać.
 - To ja idę się ubrać. - wyjęła ubrania z walizki i poszła do łazienki owinięta kołdrą.

Leżałem bezczynnie na łóżku dopóki drzwi łazienki się nie otworzyły. Wyszła przez nie Jess po czym kilka razy okręciła się niczym modelka.
- I jak? - zapytała wlepiając we mnie wzrok.
- Nie żeby coś ale ładniejsza jesteś bez ubrań. - powiedziałem i wpiłem się w jej usta.
- Nie żeby coś, ale jestem głodna.
- Ja tu próbuje być romantyczny a ty co? Pff. - udałem oburzonego.

- Nie musisz być romantyczny, mi wystarczy że będziesz sobą. - uśmiechnęła się.
Zabraliśmy bagaże i zanieśliśmy je do tour-busa, gdzie zaczekaliśmy na reszte i wypróżniliśmy część z zapasów lodówki. Gdy wszyscy łaskawie raczyli się pojawić, ruszyliśmy. Jess usiadła na moich kolanach. Wszyscy razem siedzieliśmy w mini salonie, gadaliśmy i ryliśmy się na cały głos. Czekało nas dobrych kilka godzin jazdy. Jess narzekała że ją boli głowa i po jakimś czasie wyciągnęła mnie do pokoiku obok. Położyła sie na łóżku, a ja zrobiłem to samo.
- Gdzie teraz będziecie grać? - zapytała podpierając się na ręce.
- Paryż. - czule szepnąłem do jej ucha.
- Miasto zakochanych i takie tam bzdety. - wywróziła oczami i położyła głowę na moim ramieniu.
Przymknęła oczy i zasnęła.

____________________
________
Dość długo nie pisałam, ale nareszcie jest następny rozdział.
Stękniliście się za mną? Oczywiście że nie. :c
Rozdział taki se, ale musiałam coś napisać..
Jeśli już tu zaglądasz zostaw po sobie ślad w postaci komantarza.
Do następnej notki kochani :*

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział ^^
    Czekam na next'a ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tęskniłam. ^.^ Opłacało się czekanie. c: Świetny rozdział ♥ Czekam na kolejny. c: Tylko ten następny szybciej pisz. :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo, tak się za Tobą stęskniłam!<3 Nareszcie dodałaś rozdział!<3 I to jeszcze taki suuuper<3! Żyć nie umierać!<3
    Zapraszam na nowy rozdział do mnie :)
    http://justride1949.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń