*Jess*
Obudziłam się. Pocałowałam mojego chłopaka w usta, a on otworzył oczy.
- Dzień dobry. - uśmiechnęłam się.
- Dobry, ale mogłabyś mnie nie budzić tak wcześnie. - odwrócił się na drugi bok.
- Mógłbyś mnie chociaż przytulić.
- Dla ciebie wszystko. - odwrócił się w moją stronę i przysunął mnie do siebie. - A teraz daj mi spać. - jęknął przytulając mnie mocno do siebie.
- Nie ma tak dobrze. - powiedziałam siadając na nim okrakiem.
Złączyłam nasze wargi w namiętnym pocałunku. Położyłam ręce na jego gorącym torsie. Do pomieszczenia weszła Alex.
- Przepraszam, nie chciałam wam przeszkadzać. Chciałam tylko powiedzieć że dojechaliśmy. Jeszcze raz przepraszam. - powiedziała i wyszła.
Ashley chwycił moje ręce i popatrzył mi głęboko w oczy. Uśmiechnęłam się.
- Lubię jak się uśmiechasz. Masz taki piękny uśmiech. - też się uśmiechnął.
- Dziękuję.
- Dobra, a teraz chodź. - powiedział ściągając mnie z siebie.
- Dokąd?
- Zobaczysz maleńka. - pocałował mnie w policzek.
Zabraliśmy walizki i wyszliśmy przed busa. Poszliśmy się zameldować w hotelu. Tym razem dzieliłam pokój z Ash'em, CC'm, Alex i Andy'm. Ja i Ash tylko wrzuciliśmy bagaże i poszliśmy do.. W sumie to nie wiem dokąd. Ach ten Ashley.. Mógłby mnie chociaż wtajemniczyć. Długo szliśmy. W końcu moim oczom ukazał się przepiękny widok.
- Pięknie tu. - uśmiechnęłam się.
- Cieszę się że ci się podoba.
- Ale wiesz że to nie było konieczne? Mimo to dziękuję. - pocałowałam go.
Pochodziliśmy jeszcze jakąś godzinkę, aż zaczęły mnie nogi boleć. Kilka razy napomniałam że but mnie obtarły i chciałabym wrócić do hotelu, ale widziałam jak się stara, że wszystko zaplanował i nie chciałam mu sprawić przykrości. Co z tego że jutro w ogóle nie będę mogła chodzić. Zatrzymał mnie i odwiązał bandamkę ze swojego nadgarstka. Przewiązał mi ją wokół głowy.
- Musiałeś?
- Tak, musiałem.
Prowadził mnie i po chwili się zatrzymaliśmy. Położył moje dłonie na jakąś barierkę. Rozwiązał bandamkę a ja rozejrzałam się dookoła. Spojrzałam w dół.
*CC*
*Alex*
Obudziłam się. Pocałowałam mojego chłopaka w usta, a on otworzył oczy.
- Dzień dobry. - uśmiechnęłam się.
- Dobry, ale mogłabyś mnie nie budzić tak wcześnie. - odwrócił się na drugi bok.
- Mógłbyś mnie chociaż przytulić.
- Dla ciebie wszystko. - odwrócił się w moją stronę i przysunął mnie do siebie. - A teraz daj mi spać. - jęknął przytulając mnie mocno do siebie.
- Nie ma tak dobrze. - powiedziałam siadając na nim okrakiem.
Złączyłam nasze wargi w namiętnym pocałunku. Położyłam ręce na jego gorącym torsie. Do pomieszczenia weszła Alex.
- Przepraszam, nie chciałam wam przeszkadzać. Chciałam tylko powiedzieć że dojechaliśmy. Jeszcze raz przepraszam. - powiedziała i wyszła.
Ashley chwycił moje ręce i popatrzył mi głęboko w oczy. Uśmiechnęłam się.
- Lubię jak się uśmiechasz. Masz taki piękny uśmiech. - też się uśmiechnął.
- Dziękuję.
- Dobra, a teraz chodź. - powiedział ściągając mnie z siebie.
- Dokąd?
- Zobaczysz maleńka. - pocałował mnie w policzek.
Zabraliśmy walizki i wyszliśmy przed busa. Poszliśmy się zameldować w hotelu. Tym razem dzieliłam pokój z Ash'em, CC'm, Alex i Andy'm. Ja i Ash tylko wrzuciliśmy bagaże i poszliśmy do.. W sumie to nie wiem dokąd. Ach ten Ashley.. Mógłby mnie chociaż wtajemniczyć. Długo szliśmy. W końcu moim oczom ukazał się przepiękny widok.
- Cieszę się że ci się podoba.
- Ale wiesz że to nie było konieczne? Mimo to dziękuję. - pocałowałam go.
Pochodziliśmy jeszcze jakąś godzinkę, aż zaczęły mnie nogi boleć. Kilka razy napomniałam że but mnie obtarły i chciałabym wrócić do hotelu, ale widziałam jak się stara, że wszystko zaplanował i nie chciałam mu sprawić przykrości. Co z tego że jutro w ogóle nie będę mogła chodzić. Zatrzymał mnie i odwiązał bandamkę ze swojego nadgarstka. Przewiązał mi ją wokół głowy.
- Musiałeś?
- Tak, musiałem.
Prowadził mnie i po chwili się zatrzymaliśmy. Położył moje dłonie na jakąś barierkę. Rozwiązał bandamkę a ja rozejrzałam się dookoła. Spojrzałam w dół.
Ashley objął mnie w tali i położył głowę na moim ramieniu.
- No kto by pomyślał że znajdziemy naszych zakochańców na wieży Eiffla. - krzyknął Andy.
Złapałam Ash'a za rękę i podeszliśmy w stronę naszych przyjaciół.
- A wy co? Trójkącik? - odgryzł się mój chłopak za co dostał ode mnie z łokcia.
- Mów za siebie. - tym razem Alex się odezwała i wystawiła mu język.
- Nie pyskuj mło... - pocałowałam Ash'a.
- Nie kończ. Ok? - uśmiechnął się i lekko skinął głową na "tak". - I w ogóle chodź już do hotelu.
- Chodźmy. - pocałował mnie w policzek. - Idziecie?
- Jeszcze trochę pozwiedzamy. - powiedziała Alex i przytuliła się do CC'ego.
Ashley dłużej nie czekając chwycił mnie i uniósł w powietrzu.
- Ej. Czekajcie na mnie. - zawołał Andy. - Idę z wami. - wyszczerzył się.
- Jeszcze trochę pozwiedzamy. - powiedziała Alex i przytuliła się do CC'ego.
Ashley dłużej nie czekając chwycił mnie i uniósł w powietrzu.
- Ej. Czekajcie na mnie. - zawołał Andy. - Idę z wami. - wyszczerzył się.
*CC*
- No i zostaliśmy sami. - powiedziała Alex i uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem uśmiech i pociągnąłem ją za rękę w stronę barierki.
- Chodźmy coś zjeść. - powiedziała i uśmiechnęła się.
Powoli przybliżyła się i wpiła w moje usta. Po pocałunku pociągnęła w stronę zejścia.
Gdy tylko usiedliśmy podeszła do nas wysoka szczupła kelnerka. Miała długie ciemne włosy. Była dość ładna. Grzecznie nas przywitała i zebrała zamówienie.
- Zaczekaj chwile idę do toalety. - powiedziała Alex wstając.
Gdy tylko usiedliśmy podeszła do nas wysoka szczupła kelnerka. Miała długie ciemne włosy. Była dość ładna. Grzecznie nas przywitała i zebrała zamówienie.
- Zaczekaj chwile idę do toalety. - powiedziała Alex wstając.
Czekałem i czekałem.
- Przepraszam. Czy mógłby mi pan pomóc na zapleczu? Bardzo proszę, zwykle zajmuje się tym kierownik, ale wyszedł. - powiedziała ładna kelnerka spoglądając na mnie z góry.
-W sumie chyba mogę pani pomóc. - kelnerka uśmiechnęła się i ruszyła w stronę drzwi.
Wszedłem do środka. Odwróciła się na pięcie i spojrzała na mnie lekko dziwnym spojrzeniem. Chwyciła mnie za rękę. Popchnęła na stół. Usiadła na mnie okrakiem i wpiła się w moje usta w tym samym czasie rozpinając guziki swojej bluzki. Byłem w szoku. W końcu nie codziennie obca dziewczyna prosi mnie o pomoc a później całuje. Gdy już się opamiętałem zepchnąłem ją z siebie. Spojrzałem na drzwi. Stała w nich Alex. Popatrzyła chwilę i odwróciła się w stronę wyjścia.
Wszedłem do środka. Odwróciła się na pięcie i spojrzała na mnie lekko dziwnym spojrzeniem. Chwyciła mnie za rękę. Popchnęła na stół. Usiadła na mnie okrakiem i wpiła się w moje usta w tym samym czasie rozpinając guziki swojej bluzki. Byłem w szoku. W końcu nie codziennie obca dziewczyna prosi mnie o pomoc a później całuje. Gdy już się opamiętałem zepchnąłem ją z siebie. Spojrzałem na drzwi. Stała w nich Alex. Popatrzyła chwilę i odwróciła się w stronę wyjścia.
- Alex zaczekaj. - zawołałem.
W odpowiedzi moja ukochana pokazała mi środkowy palec. Odwróciłem się w stronę tej kelnerki.
- Dziękuję że zniszczyłaś wszystko. - powiedziałem po czym odwróciłem się i wyszedłem.
Nie wiedziałem dokąd poszła Alex. Chciałem ją znaleźć, opowiedzieć jak było. Ale i tak wiem że nie posłuchałaby mnie. Pochodziłem jeszcze jakiś czas ulicami Paryża. Tsa.. Miasto zakochanych. Akurat... Wróciłem do pokoju.
- Gdzie jest Alex? - zapytałem w nadziei że już przyszła.
- No przecież razem poszliście. - powiedział Andy nie odrywając wzroku od swojego iPhone.
Rzuciłem się na łóżko.
- Stary co ci jest? - zapytał odkładając urządzenie na szafeczkę. - Chcesz o tym porozmawiać? - powiedział niesamowicie poważnym tonem jak na niego.
Normalnie zacząłbym się z niego śmiać, ale w zaistniałej sytuacji nie było mi do śmiechu. Sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem mój telefon. Wybrałem numer Alex. Nie odebrała.
- Stary mów do mnie! - wydarł się na mnie.
- Co mam mówić? Wszystko się zjebało.
- Konkrety.
- No pocałowała mnie taka jedna dziewczyna. Alex to widziała. Wyszła bez słowa. Od tamtej pory jej nie widziałem. - powiedziałem wszystko szybko, jednym tchem.
- Wiesz że ją to zabolało?
- Wiem. Ale ja nie chciałem jej zranić. Martwię się o nią. Spróbuj może do niej zadzwonić.
Andy wziął do ręki telefon i po chwili przyłożył go do ucha.
- Alex? Gdzie ty jesteś? Proszę cię wracaj do hotelu robi się już ciemno... Dobra czekamy na ciebie.
- I co? Wraca? - zapytałem gdy tylko odłożył urządzenie.
- Powiedziała, że niedługo przyjdzie. - odezwał się Andy i położył się na swoim łóżku.
Czekanie na nią dłużyło mi się w nieskończoność. Każda minuta wydłużała się coraz bardziej. W końcu ktoś nacisnął klamkę. Poderwałem się z miejsca. Alex weszła do pokoju. Nawet na mnie nie spojrzała.
Czekanie na nią dłużyło mi się w nieskończoność. Każda minuta wydłużała się coraz bardziej. W końcu ktoś nacisnął klamkę. Poderwałem się z miejsca. Alex weszła do pokoju. Nawet na mnie nie spojrzała.
- Proszę pozwól mi to chociaż wyjaśnić. - powiedziałem błagalnie, dopiero wtedy zaszczyciła mnie swoim spojrzeniem.
Usiadł na krawędzi łóżka obok mnie.
- Tu nie ma co wyjaśniać.
- Tu nie ma co wyjaśniać.
- Jest. To nie było tak jak wyglądało. To ona mnie pocałowała. - wyjęczałem.
- Nie wierze ci. I pewnie już ci nie uwierzę. Straciłeś moje zaufanie. Nie potrafiłabym być z kimś komu nie ufam. - moje oczy się zaszkliły. - Być może kiedyś ci wybaczę, ale jeszcze nie dziś.
Wstała i ruszyła w stronę drzwi.
*Alex*
- Dokąd idziesz? - zapytał Andy a CC położył się na łóżku.
- Muszę pogadać z Jake'm o moim bilecie powrotnym.
- Nigdzie nie idziesz. - Andy zatrzasnął drzwi i oparł się o nie.
- A kim ty jesteś żeby mi rozkazywać? - warknęłam.
- Myślałem że jestem twoim przyjacielem. Ale najwyraźniej chyba się pomyliłem.
- Jesteś moim przyjacielem. - powiedziałam cicho.
- Chodź. - rozłożył ręce. - Jutro pogadamy. - powiedział trochę ciszej głaskając moje włosy.
Usiadł na łóżku i posadził mnie sobie na kolanach. Mocno mnie przytulił. Z moich oczu wypłynęły łzy. Usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Podniosłam głowę i rozejrzałam się po pokoju. CC wyszedł. Znów ułożyłam głowę na ramieniu Andy'ego. Po mojej twarzy słynęły kolejne łzy. Andy podniósł mój podbródek do góry. Powoli i delikatnie pocałował moje usta. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- To tak żebyś już nie płakała. - uśmiechną się do mnie.
Starałam się odwzajemnić ten gest, ale nie dałam rady. Położył moją głowę z powrotem na swoim ramieniu.
- Nie płacz i spróbuj zasnąć.
Posłuchałam go i przymknęłam oczy. Zaczął się lekko kołysać i coś nucić. W końcu zasnęłam.
*klika tygodni później*
Trasa dobiegła końca. Dzisiaj chłopaki mieli ostatni występ. Jutro lecimy do domu. Od czasu naszej kłótni nie rozmawiałam zbytnio z CC'm. Znacznie zbliżyłam się za to do Andy'ego. Pomagał mi i wspierał mnie przez ten cały trudny dla mnie czas. Jestem mu niezmiernie wdzięczna za to.
- Dokąd idziesz? - zapytał Ash.
- Wychodzę. Wrócę wieczorem. - rzuciłam i wyszłam.
Krążyłam po mieście. Włóczyłam się bez celu. Berlin wyglądał pięknie wieczorem. Zaczęło się robić na prawdę ciemno. Nie do końca wiedziałam gdzie jestem. Ruszyłam w stronę hotelu. A przynajmniej miałam taką nadzieję. Szłam szybko. Miałam wrażenie że ktoś za mną idzie. Zignorowałam to. Tylko przyspieszyłam kroku. Ktoś złapał mnie za rękę.
- Nie chciałabyś może do mnie przyjść na noc? Byłoby miło. - powiedział chłopak jakoś w moim wieku, na odległość wyczółam od niego alkohol.
- Prosze mnie puścić. - zaczęłam się szarpać.
- No to zrobimy to tu i teraz. - powiedział przyciągając mnie do siebie.
Rozpiął moją kurtkę i rzucił ją gdzieś do tyłu. Położył mnie na ziemi. Zaczełam krzyczeć. Zatkał mi usta ręką i zdarł ze mnie bluzkę. Mój nagi brzuch przeszły zimne dreszcze. rozpiął moje spodnie. Zamknęłam oczy i prosiłam w duchu by był to tylko sen. Po chwili poczułam że napastnik ze mnie zszedł i coś runęło niedaleko mnie. Usłyszałam stłumione jęki. Podniosłam się. Zobaczyłam dwie postacie jedna zwijała się z bólu, drugą stojącą nad nią. Postać numer dwa odwróciła się w moją stronę i przykucnęła.
____________________
________
Wypadam z wprawy.
Każdy następny rozdział pisze w dłuższym okresie czasu.
Ale na prawdę musicie mi wybaczyć, nie miałam czasu na nic.
Ale na prawdę musicie mi wybaczyć, nie miałam czasu na nic.
Za wszystkie błędy przepraszam, ale nie mam siły już tego sprawdzać i czytać jeszcze raz.
Nie przedłużając; czekam na komentarze i do następnej notki ;)

To CC! To on przyszedł, prawda!?
OdpowiedzUsuńBoski rozdział! Tyle się wydarzyło!
Tęskniłam za Tobą i Twoim opowiadaniem <3
Pisz szybko nexta. Czekam ;*
No niech to będzie CC. :c Wróciłaś i od razu taką akcje wprowadzasz. xd
OdpowiedzUsuń