sobota, 12 października 2013

Rozdział 18 "Czy ty mnie słuchasz?"

*Alex*
Co ja zrobiłam? - pytanie które jak echo rozbrzmiewało w mojej głowie. Tak bardzo chciałabym żeby to był tylko sen. Zwykły koszmar z którego zaraz się wybudzę. A jednak nie. Kolejne sekundy mijały a koszmar trwał. Poza Jess, która zemdlała, chyba nikomu nic się nie stało. Wszyscy opuściliśmy samochód, a ja podbiegłam do Ash'a i Jess. Basista jęczał i zaklinał żeby otworzyła oczy. Zadzwoniłam po karetkę. Jakieś dwie minuty przed przyjazdem karetki Jess się obudziła. Kilku sanitariuszy zapakowało ją do pojazdu. Chcieliśmy wszyscy pojechać z nią ale wpuścili tylko Ash'a. Andy zadzwonił po taksówkę. Po 20 minutach się zjawiła i zawiozła nas prosto do szpitala. Chwile trwało zanim ich odnaleźliśmy. Siedzieli na krześle przed gabinetem. Podeszliśmy bliżej. Jess płakała.
- Co jest? - zapytał Biersack, na co z oczy Jess poleciało jeszcze więcej łez.

- Poroniła. - cicho odpowiedział Ash.
Odwróciłam się i poszłam korytarzem. Szłam szybko, coraz szybciej, prawie biegłam. Opuściłam budynek szpitala. Chciałam gdzieś iść, ale nie wiedziałam dokąd. Usiadłam na krawężniku i położyłam głowę na kolana. Ktoś usiadł koło mnie i położył rękę na moim ramieniu. Ku mojemu zaskoczeniu ktośkiem okazał się Andy. Nic nie mówił, ale to właśnie tego potrzebowałam. Po prostu przy mnie był. Gdy skończyłam rozmyślania. Wstałam a on mnie przytulił.
- Dobra, już mi lepiej. - powiedziałam odsuwając go od siebie.

Wspólnie ruszyliśmy z powrotem do szpitala. Podeszliśmy do Jess i chłopaków.
- Przepraszam. - tylko tyle udało mi się wydusić z siebie.
- Za co przepraszasz? - zapytała Jess.
- Za to że to właśnie ja prowadziłam ten cholerny samochód. - CC objął mnie ramieniem.
- Przecież to nie twoja wina. A gdyby ktoś inny prowadził przecież nie uniknęlibyśmy wypadku. - wtrącił się Andy.

- Moja. Gdyby nie ja..
- Gdyby nie ty to pewnie w ogóle bym jej nie poznał. - przerwał mi Ashley.

- Zostawicie nas na chwilę same? - zapytała Jess spoglądając na chłopaków.
- Oczywiście. - Ashley pocałował ją w czoło i we trzech zabrali walizki i wyszli ze szpitala.

- Posłuchaj mnie uważnie. Nie możesz się obwiniać. - powiedziała patrząc na mnie.
- Ale to jest moja wina.
- Czy ty mnie słuchasz? Masz się nie obwiniać. To nie koniec świata.
Po tych słowach uśmiechnęła się do mnie szeroko i przytuliła mnie. Wstałyśmy i dołączyłyśmy do chłopaków i w tym samym momencie podjechały dwie taksówki. Zapakowaliśmy do nich nasze bagaże i wsiedliśmy. Ja jechałam z CC'm i Andy'm, a Jess z Ash'em. Całą drogę gapiłam się w mijany przez nas krajobraz. Pod domem Andy rozliczył się z taksówkarzem i wypakował z bagażnika nasze rzeczy. Zebraliśmy walizki i weszliśmy do domu. Od razu poszliśmy do pokoju. Usiadłam na skraju łóżka. Pocałował mnie w szyje. Odsunęłam się.
- Przepraszam, ale nie mam siły. Tyle się dzisiaj wydarzyło. Teraz marzę tylko o tym żeby zasnąć. - powiedziałam cicho, a on w jednej chwili odsunął się ode mnie.

Przebrałam się w jakąś luźną koszulkę i położyłam się pod kołdrą. CC już po chwili leżał obok mnie. Odwróciłam się w jego stronę. Pocałowałam jego usta i szepnęłam dobranoc. Po czym mnie przytulił a ja momentalnie zasnęłam.
____________________
________
No i jest następny rozdział.
Co do zamknięcia tego bloga postanowiłam że napiszę dwadzieścia kilka rozdziałów i na tym najprawdopodobniej skończę.
Chociaż ze mną nigdy nic nie wiadomo do końca.
A co do tego rozdziału jakiś taki krótki.. i nijaki..
Do następnej notki. :3

3 komentarze: