- CC? - wydusiłam z siebie.
Uśmiechnął się do mnie ciepło i chciał mnie przytulić, ale się lekko odsunęłam. Zdjął kurtkę i okrył nią moje ramiona.
- Chodź do hotelu. To już nie daleko. - podał mi rękę, a ja jednak sama wstałam.
Szliśmy w milczeniu. Może to i lepiej że nic nie mówił. Po kilku minutach byliśmy już w hotelu. Usiadłam na łóżku. CC usiadł obok mnie. Oddałam mu jego kurtkę i wyjęłam z torby jakąś bluzkę. Do pokoju weszła Jess.
- Przeszkadzam? - zapytała przyglądając nam się uważnie.
Założyłam bluzkę, a z moich oczu poleciały łzy. Jess usiadła obok mnie.
- Co ci jest malutka? - zapytała podnosząc mój podbródek.
Nie mogłam nic z siebie wydusić. Przytuliła mnie. Zadrżałam pod wpływem jej dotyku.
- Chodź. - posadziła mnie sobie na kolanach. - Co się stało?
Popatrzyłam na CC'ego. Zrozumiał o co mi chodziło i streścił całą historię.
- Ale ty wiesz kochana że cię nie skrzywdzę.
Wydusiłam z siebie ciche "wiem". I przytuliłam się do niej.
- Przepraszam, cię, ale muszę się jeszcze spakować. - posadziła mnie z powrotem na łóżku.
- Nie ma sprawy. - szepnęłam ledwo dosłyszalnie.
Jess wyszła. Zostałam sama z CC'm. Dotknął mojej ręki. Momentalnie ją zabrałam.
- Mała, ja też cię nie skrzywdzę.
- Wiem o tym. - powiedziałam cicho a z moich oczu znowu wypłynęło kilka łez.
Znowu spróbował mnie dotknąć. Zadrżałam.
- Połóż się. - powiedział schodząc z łóżka i siadając obok.
Położyłam się. Chwycił moją dłoń w swoje. Zaczął głaskać moją rękę. Przymknęłam oczy i oddałam się w objęcia Morfeusza.
*CC*
- Kocham cię. - szepnąłem do jej ucha i pocałowałem ją w policzek.
Usiadłem na podłodze i oparłem się plecami o łóżko. W drzwiach stała Jess.
- Długo tu stoisz? - zapytałem.
- Trochę. Dlaczego nie powiesz jej tego?
- Ona i tak mnie już nie kocha. - westchnąłem i spojrzałem na nią.
- Uwierz mi że jest inaczej. A teraz idź spać. - uśmiechnęła się.
- Nie, posiedzę tu jeszcze trochę, ale ty już się połóż. - oparłem głowę o krawędź łóżka.
Jess wyszła. Siedziałem tam i wpatrywałem się w nią do momentu głośnego otworzenia się drzwi.
- Co ty tu robisz? - Andy zmierzył mnie wzrokiem.
- Siedzę.
- Widzę. Ale w jakim celu tu siedzisz?
- Chcę przy niej posiedzieć jeszcze trochę. - uśmiechnąłem się patrząc na nią.
- Dobra, nie wnikam, idę spać. - zgasił światło i rzucił się na łóżko, które głośno zaskrzypiało pod jego ciężarem.
Siedziałem oparty o to łóżko i wpatrywałem się w Alex. Minęło sporo czasu. Alex zaczęła się nerwowo wiercić na łóżku i po chwili zerwała się.
- Co się stało? - zapytałem.
- Nic. To tylko zwykły koszmar. - oparła się o ścianę i zaczęła płakać. - A ty dalej tu siedzisz?
- Jak widać dalej tu jestem. - usiadłem obok i otarłem łzy z jej policzków. - Połóż się już spać.
Posłuchała mnie.
- A ty? Będziesz tu siedział całą noc? - otworzyła oczy
- A przeszkadza ci to?
- Nie, ale wolałabym żebyś się wyspał.
- A ja wolę przy tobie posiedzieć. - po tych słowach po prostu dała za wygraną i przymknęła oczy.
Siedziałem jakiś czas oparty o łóżko. Alex spała tak słodko. Oczy zaczęły mi się zamykać, aż w końcu zasnąłem.
***
Obudziłem się. Rozejrzałem się po pokoju. Alex dalej spała. Delikatnie pocałowałem ją w policzek. Poruszyła się. Otworzyła oczy. Malował się w nich smutek.
- Cześć. - uśmiechnąłem się do niej.
- Hej. - odpowiedziała. - Cały czas tu siedzisz?
- Tak. Mniej więcej. - uśmiechnąłem się, a ona uniosła jedną brew. - No trochę mi się przysnęło, no.
- A mówiłam żebyś poszedł spać? - zaśmiała się.
- Dobra ja idę się ogarnąć. - wstałem i ruszyłem w kierunku drzwi.
- Nie idź! - krzyknęła. - Nie chcę zostawać sama. - powiedziała ciszej spuszczając głowę.
Podszedłem do łóżka Andy'ego, nabrałem powietrza do płuc i głośno wydarłem się tuż nad jego głową. W efekcie Biersack spadł z łóżka.
- Skoro już nie śpisz posiedź z Alex. - powiedziałem do niego. - Jeśli chcesz to przyjdę do ciebie później. - powiedziałem już w stronę Alex, na co ona się lekko uśmiechnęła.
*Alex*
- Co ci w ogóle jest młoda? - zapytał Andy zaraz po tym jak pozbierał się z podłogi.
Streściłam mu krótko całą historię. Oczywiście nie obeszło się bez kilku łez.
- Szkoda że nie dorwałem tego skurwiela. - wysyczał przez zaciśnięte zęby.
- Może to i lepiej.
Cisza. Siedzieliśmy tak w milczeniu. Jestem mu bardzo wdzięczna że po prostu ze mną siedział i nie męczył mnie pytaniami. Minęło nie wiem ile czasu i przyszedł CC i oznajmił że musimy się zbierać, jeśli chcemy zdążyć na samolot. Zabraliśmy walizki i wyszliśmy. Przed budynkiem hotelu już czekała taksówka. Chłopaki zapakowali walizki i wsiedliśmy do pojazdu. Chwilę później byliśmy już na lotnisku, a po jakimś czasie w samolocie.
"Nareszcie koniec tej przeklętej trasy" - pomyślałam, założyłam słuchawki i przymknęłam oczy.
____________________
________
Tym razem napisałam szybciej.. Tak mnie jakoś coś naszło..
Nudny troche... W mojej głowie wydawał się ciekawszy, no ale już trudno..
Czekam na komentarze i do następnej notki kochani. <3
- Przeszkadzam? - zapytała przyglądając nam się uważnie.
Założyłam bluzkę, a z moich oczu poleciały łzy. Jess usiadła obok mnie.
- Co ci jest malutka? - zapytała podnosząc mój podbródek.
Nie mogłam nic z siebie wydusić. Przytuliła mnie. Zadrżałam pod wpływem jej dotyku.
- Chodź. - posadziła mnie sobie na kolanach. - Co się stało?
Popatrzyłam na CC'ego. Zrozumiał o co mi chodziło i streścił całą historię.
- Ale ty wiesz kochana że cię nie skrzywdzę.
Wydusiłam z siebie ciche "wiem". I przytuliłam się do niej.
- Przepraszam, cię, ale muszę się jeszcze spakować. - posadziła mnie z powrotem na łóżku.
- Nie ma sprawy. - szepnęłam ledwo dosłyszalnie.
Jess wyszła. Zostałam sama z CC'm. Dotknął mojej ręki. Momentalnie ją zabrałam.
- Mała, ja też cię nie skrzywdzę.
- Wiem o tym. - powiedziałam cicho a z moich oczu znowu wypłynęło kilka łez.
Znowu spróbował mnie dotknąć. Zadrżałam.
- Połóż się. - powiedział schodząc z łóżka i siadając obok.
Położyłam się. Chwycił moją dłoń w swoje. Zaczął głaskać moją rękę. Przymknęłam oczy i oddałam się w objęcia Morfeusza.
*CC*
- Kocham cię. - szepnąłem do jej ucha i pocałowałem ją w policzek.
Usiadłem na podłodze i oparłem się plecami o łóżko. W drzwiach stała Jess.
- Długo tu stoisz? - zapytałem.
- Trochę. Dlaczego nie powiesz jej tego?
- Ona i tak mnie już nie kocha. - westchnąłem i spojrzałem na nią.
- Uwierz mi że jest inaczej. A teraz idź spać. - uśmiechnęła się.
- Nie, posiedzę tu jeszcze trochę, ale ty już się połóż. - oparłem głowę o krawędź łóżka.
Jess wyszła. Siedziałem tam i wpatrywałem się w nią do momentu głośnego otworzenia się drzwi.
- Co ty tu robisz? - Andy zmierzył mnie wzrokiem.
- Siedzę.
- Widzę. Ale w jakim celu tu siedzisz?
- Chcę przy niej posiedzieć jeszcze trochę. - uśmiechnąłem się patrząc na nią.
- Dobra, nie wnikam, idę spać. - zgasił światło i rzucił się na łóżko, które głośno zaskrzypiało pod jego ciężarem.
Siedziałem oparty o to łóżko i wpatrywałem się w Alex. Minęło sporo czasu. Alex zaczęła się nerwowo wiercić na łóżku i po chwili zerwała się.
- Co się stało? - zapytałem.
- Nic. To tylko zwykły koszmar. - oparła się o ścianę i zaczęła płakać. - A ty dalej tu siedzisz?
- Jak widać dalej tu jestem. - usiadłem obok i otarłem łzy z jej policzków. - Połóż się już spać.
Posłuchała mnie.
- A ty? Będziesz tu siedział całą noc? - otworzyła oczy
- A przeszkadza ci to?
- Nie, ale wolałabym żebyś się wyspał.
- A ja wolę przy tobie posiedzieć. - po tych słowach po prostu dała za wygraną i przymknęła oczy.
Siedziałem jakiś czas oparty o łóżko. Alex spała tak słodko. Oczy zaczęły mi się zamykać, aż w końcu zasnąłem.
***
Obudziłem się. Rozejrzałem się po pokoju. Alex dalej spała. Delikatnie pocałowałem ją w policzek. Poruszyła się. Otworzyła oczy. Malował się w nich smutek.
- Cześć. - uśmiechnąłem się do niej.
- Hej. - odpowiedziała. - Cały czas tu siedzisz?
- Tak. Mniej więcej. - uśmiechnąłem się, a ona uniosła jedną brew. - No trochę mi się przysnęło, no.
- A mówiłam żebyś poszedł spać? - zaśmiała się.
- Dobra ja idę się ogarnąć. - wstałem i ruszyłem w kierunku drzwi.
- Nie idź! - krzyknęła. - Nie chcę zostawać sama. - powiedziała ciszej spuszczając głowę.
Podszedłem do łóżka Andy'ego, nabrałem powietrza do płuc i głośno wydarłem się tuż nad jego głową. W efekcie Biersack spadł z łóżka.
- Skoro już nie śpisz posiedź z Alex. - powiedziałem do niego. - Jeśli chcesz to przyjdę do ciebie później. - powiedziałem już w stronę Alex, na co ona się lekko uśmiechnęła.
*Alex*
- Co ci w ogóle jest młoda? - zapytał Andy zaraz po tym jak pozbierał się z podłogi.
Streściłam mu krótko całą historię. Oczywiście nie obeszło się bez kilku łez.
- Szkoda że nie dorwałem tego skurwiela. - wysyczał przez zaciśnięte zęby.
- Może to i lepiej.
Cisza. Siedzieliśmy tak w milczeniu. Jestem mu bardzo wdzięczna że po prostu ze mną siedział i nie męczył mnie pytaniami. Minęło nie wiem ile czasu i przyszedł CC i oznajmił że musimy się zbierać, jeśli chcemy zdążyć na samolot. Zabraliśmy walizki i wyszliśmy. Przed budynkiem hotelu już czekała taksówka. Chłopaki zapakowali walizki i wsiedliśmy do pojazdu. Chwilę później byliśmy już na lotnisku, a po jakimś czasie w samolocie.
"Nareszcie koniec tej przeklętej trasy" - pomyślałam, założyłam słuchawki i przymknęłam oczy.
____________________
________
Tym razem napisałam szybciej.. Tak mnie jakoś coś naszło..
Nudny troche... W mojej głowie wydawał się ciekawszy, no ale już trudno..
Czekam na komentarze i do następnej notki kochani. <3
Przyznam, że nic ciekawego się nie zadziało, ale i tak jest dobry. c; Ja tam mam nadzieję, że coś namieszasz, co ? xd Może jakiś romansik z Andy'm ? Huhu. <3 Dobra, ja nie wnikam. Rób jak chcesz, bo moja chora wyobraźnia jest tu kompletnie niepotrzebna. ;] Czekam na następny i pozdrawiam. :*
OdpowiedzUsuń