czwartek, 19 września 2013

Rozdział 14 "Oczywiście że zostawię cię w lesie Andy"

*Ash*
- Jess? Ja... Ja tęsknię za tobą. Proszę wróć. 
- Zaskoczyłeś mnie, ale nie mogę wrócić, a na pewno nie teraz.
- Coś się stało?
- To nie jest rozmowa na telefon.
- To przyjedź do nas i wszystko nam opowiesz.

- Tak jak już wcześniej mówiłam nie mogę.
- Możesz. - po chwili milczenia spojrzałem na ekran, rozłączyła się.
Oddałem telefon Alex i posmutniałem jeszcze bardziej.
- Przepraszam. - wyszeptała i pogłaskała mnie po policzku.

- Za co?
- No bo miałeś się poczuć lepiej a nie..
- Przecież to nie twoja wina.
- Ale uśmiechnij się do mnie. Proszę. - cały czas głaskała mój policzek.
Chwyciłem jej dłoń, ale się nie uśmiechnąłem nie potrafię.
- Dobra, pakuj się.
- Po co?

- Zobaczysz, po prostu sie spakuj.
- No ale..
- No weź mi zaufaj, spakuj się i nie pytaj o nic.

Wyszła a ja wykonałem polecenie. Nie wiedziałem o co jej chodzi, no ale niech jej  będzie.

*Alex*
- Ej? Chłopaki jedziecie z nami? - zapytałam wpadając do salonu.
- Do kąd? Z kim? - zapytała mój kuzynek.
- Ze mną i Ash'em. A dokąd nie mogę zdradzić.
- Ty weź jedź z nimi i jej pilnuj. - powiedział Andy i szturchnął CC'ego w ramie.
- No tak, nie obyło by sie bez tej błyskotliwej uwagi. To jedziecie czy nie?
- Jak nie powiesz dokąd to nie jadę. Jeszcze mnie gdzieś w lesie zostawisz. - zrobił smutną minkę.
- Oczywiście że zostawię cię w lesie Andy. - uśmiechnęłam się - A wy jedziecie?

- Nie. Lece z Ellą na Hawje.
- A my to co? Nas nie zabierzesz? - wyjęczał Andy.
- Nie. Z wami to wstyd się gdziekolwiek pokazać. - Jake pokazał mu język.
- A ty jedziesz? - zapytałam siadając na kolanach CC'ego.
- Pewnie, przeciez nie puszczę cię samą z Ash'em.
- A co nie ufasz mi?

- Ufam. Ale wolę cię pilnować, tak na wszelki wypadek.
- Dobra, ja też z wami jadę. Nie będę tu siedział sam jak sobie wszyscy wyjedziecie.- odezwał się Andy i poszedł na górę. 
Spakowaliśmy się i zeszliśmy na dół. Andy już czekł a Ashley'a nadal nie było. Poszłam go poszukać. Weszłam do jego pokoju siedzał na łóżku.
- Co jest? Chodźmy już.
- Nie chcę nigdzie jechać.
- Albo ze mną pójdziesz albo cię zaciągnę na dół siłą. - tak, wiem że pewnie nie dam rady, ale zawsze trzeba spróbować.

Nie widziałam rzadnej reakcji z jego strony więc wzięłam go za ręce i zaczęłam ciągnąć w stronę drzwi. Z Ash'em na plecach wyglądałam co najmniej komicznie. Ale przynajmniej znaleźliśmy się koło samochodu. Wróciłam jeszcze do domu po jego bagaże, a w tym czasie chłopaki zapakowali się do pojazdu. CC chciał prowadzić maszynę a Andy zajął miejsce z przodu obok kierowcy. Ashley usiadł z tyłu a ja zarządziłam  małą przesiadkę. CC przesiadł się do tyłu a ja za kierownicę. Jechaliśmy koło 2 godzin, aż wreszcie dojechaliśmy. Ujrzałam dobrze mi znany mi dom i uśmiechnęłam się. Chłopaki lekko zdezorientowani podeszli za mną pod drzwi. Zapukałam a po chwili drzwi się uchyliły. 
- Alex?
____________________
________

Krótki, co wynika z barku weny i czasu wolnego.
I jakiś taki nijaki..
Następny posraram się napisać lepszy i dłuższy. ;)
Macie jakies teorie kto otworzył drzwi? :d
 W ogóle dziękuję za prawie 1000 wyświetleń. <3 
Nie spodziewałam się że kiedykolwiek będę tyle miała. c':
nowy rozdział = minimum 3 komentarze c:

piątek, 13 września 2013

Rozdział 13 "Grypa"

*Ash*
- Nie - powiedziałem odsuwając się od niej. - Nic już z tego nie rozumiem.
- Czego nie rozumiesz? - zapytała swoim pięknym melodyjnym głosem.
- Wszystkiego, no bo najpierw każesz mi siebie nie dotykać a teraz to. - nie wiedziałem co mam zrobić.
- Wiesz co masz rację, i tak nic by z tego nie wyszło po za tym dzisiaj wyjeżdżam. - westchnęła po chwili i wbiła wzrok w podłogę.
- Jak to wyjeżdżasz? - w tym momencie chciałbym się po prostu rozpłakać.
- Normalnie, i tak nadużyłam już waszej gościnności. 

- Nie, możesz zostać ile tylko chcesz.
- Ale ty wiesz że mnie nie przekonasz i i tak pojadę? - zapytała spoglądając na mnie.
Nic na to nie odpowiedziałem, tylko westchnąłem. Nie chciałem żeby wyjeżdżała, chociaż sam nie wiedziałem dlaczego, przecież praktycznie jej nie znam. Zszedłem na dół i zrobiłem jej śniadanie, gdy wróciłem była już przebrana, dopinała walizkę. Zniosłem na dół jej bagaże. Czekała aż wszyscy wstaną bo chciała się pożegnać. Usiedliśmy w salonie a ona włączyła jakiś film. Nie mogłem się na niczym skupić, cały czas myślałem jakby ją tu zatrzymać.

*CC*

Siedziałem i patrzyłem na nią. Biedna, miała chyba gorączkę. Siedziałem i nie śmiałem nawet drgnąć. Nie chciałem jej budzić. Tak ślicznie wygląda, jak śpi. Otworzyła oczy i przeciągnęła się. Chciałem ją pocałować ale mnie lekko odepchnęła.
- Przepraszam ale źle się czuję i nie chcę cię zarazić. - powiedziała zachrypniętym głosem i uśmiechnęła się.
- Co ci jest maleńka? - zapytałem i dotknąłem jej czoła.
- Głowa mnie boli, gardło mnie boli i zimno mi.
- Dobra, zjemy coś i jedziemy do lekarza.
Pomogłem jej wstać, przebraliśmy się i zeszliśmy na dół. W salonie siedzieli Jess i Ashley. My natomiast poszliśmy do kuchni i moja mała usiadła przy stole a ja zrobiłem jej jedzenie. Podałem kanapki i herbatkę. Prosiłem, błagałem, szantarzowałem ale mimo tego i tak nic nie zjadła. Mówiła że nie może nic przełknąć. Pojechaliśmy do lekarza na miejscu poczekaliśmy kwadrans i przyjęli moją królewnę. Po jakiś kolejnych piętnastu minutach wyszła z karteczka w ręce. Wstałem i opuściliśmy przychodnię. Po drodze do domu zachaczyliśmy o aptekę i z zakupionymi lekami wróciliśmy do domu. Mała musiała iśc sie położyć. Poszedłem razem z nią i dopilnowałem żeby wzięła lekarstwa. Położyła się na łóżku i kazała mi usiąść obok. Wplotła palce w moją dłoń i oparła głowę o moje ramię.

*Jess*

Siedzę cały czas z Ash'em. Czułam się trochę nie swojo. Teraz wiedziałam że napewno muszę wyjechać dzisiaj. CC i Alex gdzieś wyszli a później wrócili bez słowa. Wzięłam Ash'a i poszłam z nim do pokoju CC'ego. Zapukałam i po chwili usłyszałam ciche "proszę". Nacisnęłam klamkę i weszłam ciągnąc za sobą Ash'a. CC spojrzał na nas, a Alex chyba spała.
- Co jej jest? - odezwał się Ash siadając na łóżku.
- Grypa.
Stałam koło łóżka i nie wiedziałam co mam zrobić. Ashley posadził mnie sobie na kolanach i owinął ręce wokół mojej tali. Christian tylko na nas dziwnie spojrzał, a Alex się obudziła. Spojrzała na nas i się uśmiechnęła.
- Dobra, no to na mnie już pora. - powiedziałam niepewnie wstając z kolan Ash'a.
- Gdzie ty sie wybierasz? - warknęła moja przyjaciółka.
- Do domu, wyjeżdżam.
- Jak to?
- Po prostu wyjeżdżam, wiec przydałoby się pożegnać.
- Zostawicie nas na chwilę same? - zapytała Alex spoglądając na chłopaków.
Bez słowa wyszli a Alex podniosła się do pozycji siedzącej.
- Dlaczego chcesz wyjechać? A co z Ash'em?

- I tak juz tu długo jestem, a miałam przyechać tylko na trochę. A co ma być z Ash'em?
- No nie wiem. Ty mi powiedz.
- Nic nie ma.

- I nic do niego nie czujesz?
- Nie. I postanoowione, zaraz jak się pożegnam wyjeżdżam.
- Ale odwiedzisz nas jeszcze kiedyś?
- Ta. - mruknęłam cicho i rzuciłam jej się na szyję. - Będę za tobą tęsknić. A może to ty byś mnie teraz odwiedziła?
- Zobaczymy jak sie wszystko ułoży. - odpowiedziała po czym wstałam i wyszłam w drzwiach jeszcze przytuliłam CC'ego.
Potem pożegnałam chłopaków i przyszła kolej Ash'a. Przytuliłam go a moje oczy zaszkliły się, mimo to wiedziałam że musze być silna i nie mogę się rozkleić. Nie teraz.
- Zostań z nami młoda. - szpnął mi do ucha.
Przyjemny dźwięk jego głosu sprawiał że zapominałam o wszystki. Po chwili jednak się ogarnęłam i odpowiedziałam krótko:
- Nie. - oraz pocałowałam go w policzek, zabrałam bagaże i wyszłam.

*Alex*

Leżałam sobie w wygodnym łóżeczku, CC leżał ze mną, zaplatałam mu warkoczyki i przy tym śmiałam się jak głupia, po prostu żyć nie umierać. No może jeszcze jakby gardło i głowa tak nie bolały. Po jakimś czasie przypomniałam sobie jednak o Ashley'u i pomyślałam że warto by było zobaczyć jak się trzyma. Jakoś za bardzo nie wierzyłam Jess jak mówiła że nic między nimi nie ma. Założyłam mięciutki czarny szlafrok CC'ego i podreptałam do Ash'a. Zapukałam i już po chwili nacisnęłam klamkę. Basista siedział oparty o ścianę i popijał Jack'a Daniel's'a.
- Jak sie trzymasz? - zapytałam siadając koło niego.
- Zajebiście. - wrknął i wziął kolejnego łyka.
- Na pewno?
Nic nie odpowiedział, wypił resztki i rzucił pustą butelkę w kąt.
- To jak? Powiesz mi o co chodzi?
- Czy ty możesz się ode mnie odpierdolić? - wydarł się na mnie, chwytając mnie mocno za nadgarstki.
- Auł, to boli. Możesz puścić? - zapytałam a po moim policzku spłynęła łza.
Wypuścił moje nadgarstki, odepchnął mnie i schował głowę w kolanach.
- Przepraszam cię. Możesz zostawić mnie samego?
- Dobrze, ale jak będziesz chciał pogadać to pamiętaj że zawsze możesz do mnie przyjść. - chciałam się uśmiechnąć ale nie za bardzo mi to wyszło.

Wróciłam do CC'ego i wskoczyłam spowrotem do łóżeczka. Przegadałam z nim resztę dnia, wzięłam następną porcję leków i poszłam spać.

***
Następny tydzień spędziłam w łóżku. CC koło mnie biegał i spełniał wszystkie moje prośby. Trochę mnie to denerwowało no ale nie pozwalał mi nawet wstać. Po tym tygodniu gdy poczułam się lepiej i popstanowiłam że nie przeleże kolejnego dnia. Przez cały ten czas ani razu nie widziałam Ash'a.
- W ogóle gdzie jest Ashley?
- Praktycznie nie wychodzi z pokoju. - odpowiedział mi CC.

Bez zastanowienia poszłam do Ash'a. Leżał na łóżku i patrzył się w sufit. Położyłam się koło niego. Nie spojrzał na mnie. Nawet nie drgnął.
- Co ci jest? - nic nie odpowiedział,  zaczekałam dłuższą chwilę i dalej nic.- Czy jaśnie szanowny pan Purdy racz się do mnie odezwać?

- Nie chce teraz gadać.
- Albo ze mną teraz pogadasz albo cię zmuszę.
- Nie mogę przestać myśleć o Jess i nie mogę sobie wybaczyć że tak łatwo dałem jej wyjechać. - wykrzyczał. - Zadowolona?
Wiedziałam, po prostu wiedziałam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - uśmiechnęłam się. - No to co zamierzasz z tym zrobić?

- Nic, a co mam zrobić?
- Spróbować z nią porozmawiać o waszych uczuciach?
- A może jednak nie?

Boże, jak z dzieckiem. Wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer.
- Halo? Cześć. Ashley ma ci coś do powiedzenia. - podałałam urządzenie Purdy'emu. 

- Jess? Ja...
____________________
________

No, to jest rozdział.. Jakoś wcześniej nie było czasu żeby go napisać. Dziękuję wszystkim którzy to czytają. ;3
nowy rozdział = przynajmniej 3 komentarze

sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 12 "Łapy przy sobie"


*Alex*
Leżałam tak wtulona w CC'ego, nawet nie drgnęłam, tylko rozkoszowałam się chwilą, która nie trwała zbyt długo. Usłyszałam głośny huk gdzieś na górze. Zerwaliśmy się z kanapy i pobiegliśmy do Jess, która spała jak aniołek. No dobra a skoro to nie ona to kto? Na korytarz wyszedł pan Purdy boso ze szkłem w rękach.
- Co znowu zrobiłeś? - zapytałam zamykając drzwi do pokoju.
- Rozbiłem butelkę. Pomożecie mi z tym czy nie? - włożył stłuczone szkło w moje ręce.
Zniosłam je do kosza. Gdy byłam na dole usłyszałam krzyk, poszłam czym prędzej na górę i ujrzałam Ash'a siedzącego na łóżku i CC'ego obok niego.
- Co się stało?
- Stanął na szkło. - odpowiedział CC a ja przewróciłam oczami.
- Musimy jechać do lekarza. - powiedziałam.
- Nigdzie nie jadę. Lepiej wyjmij mi z nogi to szkło. - powiedział Ash.
Przykucnęłam przed nim i zobaczyłam w drzwiach Jess. Wstałam, podeszłam do niej i złapałam ją zanim upadła.
-CC zabierz ją stąd i daj jej szklankę wody. - CC bez dalszych pytań wstał i wykonał polecenie.
- Co jej jest? - zapytał Ashley a ja przykucnęłam przednim.
- Słabo jej na widok krwi, której tutaj nie brakuje. - odpowiedziałam i próbowałam wyciągnąć szkło, Ash znowu się wydarł. - Czekaj, pójdę po apteczkę.
Gdy już miałam apteczkę, znowu spróbowałam wyciągnąć szkło, czemu towarzyszył kolejny wrzask Ash'a.
- Jak się będziesz tak drzeć to ci nie wyciągnę tego szkła.
- Ale to boli.
- No to chodźmy do lekarza.
- Nie, dobra, wyciągaj to szkło.


*Ashley*

Młoda znowu szarpnęła za szkło w mojej nodze. Zacisnąłem zęby z bólu a z moich oczu wypłynęła łezka. Do pokoju wszedł zaspany Biersack a młoda wstała i z triumfalną miną wręczyła mi kawałek butelki. Przykucnęła i polała ranę wodą utlenioną a ja syknąłem z bólu. Biersack usiadł koło mnie na łóżku a mała wzięła bandaż i owinęła nim kilka razy moją nogę.
- Ale musicie się tak drzeć z samego rana? -  odezwał się Andy opierając się o moje ramie.
- Tylko Ash się darł, a po za tym już po wszystkim.
- Dzięki młoda. - powiedziałem i mocno ją przytyliłem.
- Ey, dusisz mnie. - zwolniłem uścisk. - Idę zobaczyć co z Jess.
Wszyscy zeszliśmy na dół. W kuchni siedziała Jess i CC. Młoda wcisnęła się na kolana CC'ego, a ja usiadłem na kolana Jess.
- Złaź ze mnie. - wrzasnęła mi prosto do ucha, tak że mało nie spadłem.
Grzecznie wykonałem polecenie i usiadłem na krześle obok.
- Jak się czujesz? - zapytała Alex.
- Już lepiej. - odpowiedziała po czym wypiła ostatni łyk wody.  - Ja może pójdę się położyć.
Podtrzymałem ją żeby nie upadła i razem z Andy'm zaprowadziliśmy do góry. Jess położyła się a my wyszliśmy.

*Alex*
 Poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Odwróciłam się i delikatnie ucałowałam jego usta. Wyszliśmy do ogrodu i usiedliśmy na  huśtawce. Przesiedzieliśmy tak jakiś czas nie rozmawialiśmy dużo, po prostu siedzieliśmy. Później przyjechała Juliet i porwała mnie i Jess na zakupy. Chciałam się wykręcić ale nie dałam rady i przynajmniej  lepiej ją poznałam i bardziej polubiłam. Gdy przyjechałyśmy zrobiłyśmy mały "pokaz mody" by zaprezentować nowe ciuchy. Później całą familią siedzieliśmy w ogrodzie. Chłopaki zaczęli się ganiać wokół basenu.  Aż w końcu Ashley wrzucił Jinxx'a do basenu. Andy wziął swoją dziewczynę na ręce i wskoczył razem z nią do basenu. Juliet wybuchnęła głośnym śmiechem i pocałowała wokalistę. Wskoczyłam CC'emu na plecy i razem wpadliśmy do basenu. Za nami wskoczyła Jess a później Ash i Jake. Cały czas siedziałam na plecach CC'ego. Ktoś chwycił mnie za kostkę i znalazłam się pod powierzchnią wody. Gdy się wynurzyłam zobaczyłam rechoczącego Ash'a. Uduszę gada.

- Zabiję cię idioto - zaczęłam go chlapać wodą i złapałam go za te jego czarne włosy i zanurzyłam w wodzie. Po chwili się odsunęłam i czekałam aż się wynurzy. Czekam czekam i nic. Zaczęłam panikować. "Kurwa, co ja zrobiłam?" - myśl którą cały czas słyszałam w głowie. Jednak Ashley się wynurzył, tuż przede mną i zrobił wielki wyszczerz. Poczułam wielką ulgę. Ashley oberwał ode mnie z liścia.
- Za co to? - zapytał głaszcząc policzek, jednak uśmiech nie opuszczał jego twarzy.
- Za całokształt. - odwróciłam się i ruszyłam w stronę brzegu. Ashley wskoczył mi na plecy.
- Złaź idioto. - wrzasnęłam a Ashley zeskoczył. Usiadłam na krawędzi basenu. CC usiadł koło mnie. Zrobiło się chłodno więc wyszliśmy z basenu i poszliśmy się przebrać w suche ciuchy. Później wyszłam na taras i usiadłam podziwiając zachodzące słońce. CC usiadł ze mną. Oparłam głowę o jego ramię.  Potem dołączyła do nas reszta zespołu razem z Juliet i Jess. Zaczęło się ściemniać i na niebie pokazały się gwiazdy. Tej nocy było dużo gwiazd.



Siedzieliśmy wpatrzeni w niebo.
- O patrzcie, spadająca gwiazda! - krzyknęłam wskazując gwiazdę.
- Gdy się widzi spadającą gwiazdę trzeba pomyśleć życzenie a ty życzysz sobie czegoś?
- Chciałabym tylko żeby ta chwila trwała wiecznie. - powiedziałam wplatając palce w dłoń Christiana. Zadrżałam z zimna.
- Zimno ci? - zapytał CC spoglądając na mnie.
- Trochę. - przyznałam, a on posadził mnie sobie na kolanach i mocno przytulił. Dalej było mi zimno.
- Zaczekaj, przyniosę koc. - wstał i poszedł do środka.
Po chwili wrócił z kocem. Znowu siedziałam na jego kolanach tym razem okryta kocem. Zrobiło się późno i trzeba było wejść do środka.
- No ten, ja źle się czuję i chyba pójdę się już położyć. - powiedziałam idąc do góry.
Jess poszła za mną.
- Dzisiaj śpię u Ash'a. - zaczęła.
- Jestes pewna?
- Tak, CC nie będzie musiał spać na kanapie, a ja się prześpię u Ash'a. - powiedziała z uśmiechem.
- No skoro chcesz.
Wyszła zamykając drzwi, a ja wskoczyłam pod cieplutką kołderkę, a mimo to było mi wciąż zimno. Poczułam czyiś oddech na karku i aż podskoczyłam ze strachu. Odwróciłam się i zobaczyłam nie kogo innego jak CC'ego. Przysunęłam się bliżej do niego i po pewnym czasie zasnęłam.

*Ash*
Trochę mnie zaskoczyło to że Jess chce u mnie spać, ale nie odmówię jej. Posiedzieliśmy jeszcze trochę a później poszliśmy na górę. Jess wzięła jakieś ciuchy i poszła do łazienki w tym czasie ja zdążyłem zdjąć koszulkę i spodnie i wskoczyłem pod kołdrę.  Jess wyszła z łazienki i położyła się koło mnie. Chciałem ją objąć, ale nie zdążyłem.
- Łapy przy sobie. - powiedziała i zabrała mi trochę przykrycia.
Odwróciłem się do niej plecami i zamknąłem oczy. Nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.

***
Obudziłem się z głową na czyiś kolanach. Podniosłem się, leżałem na kolanach Jess a ona patrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi oczami. 
- Cześć - powiedziała i uśmiechnęła się. 
- Hej - odpowiedziałem.
Pogadaliśmy chwilę, potem zaczęła mnie łaskotać. Gdy przestała położyłem się a ona leżała tuż obok przyglądając mi się. Czułem jej oddech. Odwróciłem się w jej stronę. Nasze twarze dzieliły milimetry.

____________________
________

Przepraszam za błędy, ale bardzo chciałam dodać ten rozdział jeszcze dzisiaj, a ponieważ komputer odmówił mi współpracy kończyłam pisać na telefonie. Jutro postaram się na spokojnie popoprawiać błędy. Co do rozdziału to trochę nudny i bez sensu, ale..

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 11 "O bracie, ale sobie tu plecki pokrzywisz"

*Alex*
Poszłyśmy do kuchni i zrobiłam kawę. Przegadałyśmy dobrych kilka godzin. Gdy zrobiło się późno poszłyśmy spać. Ja spałam u CC'ego a Jess u Jake'a. Podobnie mijały inne dni. Bardzo tęskniłam za chłopakami i odliczałam dni do koncertu w L.A.

*Dzień koncertu*
Jess obudziła mnie wcześnie i jeszcze poszłyśmy na zakupy. Długo chodziłyśmy po sklepach. W sumie tego nie lubię, ale trzeba kupić ubrania. Dobra, łaziłyśmy po tych sklepach i szukałyśmy Bóg wie czego. Jess kazała mi przymierzać prawie wszystkie sukienki które znalazła. Po wielu godzinach poszukiwań znalazłyśmy tą jedyną sukienkę.


Zapłaciłyśmy za kieckę i pojechałyśmy do domu srebrnym Jaguarem Ash'a. Przy wjeżdżaniu do garażu Jess lekko go obiła. Co ja gadam, po prostu przypieprzyła w ścianę garażu. Ashley pewnie nas zabije ale nie będę teraz o tym myśleć. Obejrzałyśmy jakąś komedię i poszłyśmy się szykować na koncert. 3 godziny wcześniej. Chciałam po prostu założyć sukienkę i wyjść. Ale Jess posadziła mnie na krześle i zaczęła nakładać makijaż. Nie mogła się zdecydować i co chwile go zmywała. Po jakiejś ponad godzinie uznała że jest okej. Później kazała ubrać sukienkę i wybierała do niej buty i dodatki. Jedyny problem był taki że nie za bardzo umiem chodzić w szpilkach. Miałam jeszcze godzinę żeby się przygotować. Chodziłam w kółko aż w końcu przestałam się potykać co krok a Jess w tym czasie wyszykowała siebie. Gdy w mirę opanowałam chodzenie była 16:25 koncert zaczynał się o 17:00. Tak więc wsiadłyśmy w samochód i pojechałyśmy po Daniela. Tak, to on dostał trzecią z czterech wejściówek. Nikogo więcej tu nie znałam. Czwartą wzięłam ze sobą, na wszelki wypadek. Na koncert pojechałyśmy samochodem CC'ego. Po drodze zgarnęłyśmy Daniela. Zagwizdał na mój widok i powiedział że wyglądam bajecznie. Jechaliśmy gadając całą drogę. Jess wyraźnie go polubiła. Przed koncertem staliśmy jakiś czas w kolejce gdy pokazaliśmy wejściówki wpuścili nas i zaprowadzili do strefy VIP. Byliśmy trochę wcześniej więc jeszcze jakieś 15 minut czekaliśmy na miejscu.

*CC*
Boże, już nie mogę się doczekać kiedy ją zobaczę. Byliśmy lekko spóźnieni  i nie zdążyłem jej zobaczyć przed koncertem. No trudno. Zagraliśmy koncert. Cały czas myślami byłem z nią. Nie było szans żebym ją zobaczył ze sceny. Gdy już skończyliśmy grać czym prędzej poszedłem szukać mojej małej królewny. Nagle ktoś rzucił mi się na szyję i przyssał do moich ust. To była Alex wyglądała po prostu nieziemsko. Nie mogłem oderwać od niej wzroku.
- Cześć. - powiedziała przygryzając dolną wargę.
- Hej. - odpowiedziałem ponownie wpijając się w jej usta.
- Tak bardzo mi ciebie brakowało. - przytuliła się do mnie a ja lekko ucałowałem czubek jej głowy.

*Alex*
- Dobra leć się przywitać z resztą i przedstaw nam koleżankę. - zerknął w stronę Jess.
A no tak, Jess. Alex gdzie ty masz głowę? Szybko pociągnęłam ją w naszą stronę i przedstawiłam CC'ego. Po chwili doszli do nas Jake i Jinxx, a później Andy i Ash. Przytuliłam wszystkich po kolei. Przy tym ostatnim się chwilę zatrzymałam.
- Proszę nie gniewaj się na nas, lekko zniszczyłyśmy twoje auto. - szepnęłam mu do ucha.
- Co? - wrzasnął i spojrzał na mnie.
- Przepraszam. - powiedziałam i zrobiłam minkę zbitego psiaczka.
- Wiesz że musisz mi to jakoś wynagrodzić? - szepnął do mojego ucha ponownie mnie przytulając.
- Nie wiem. - powiedziałam i stanęłam koło CC'ego.
Przedstawiłam wszystkim Jess i przytuliłam mojego chłopaka, tak się za nim stęskniłam.
- Powinniśmy już iść zacząć rozdawać autografy. - powiedział Andy.
- To my już pojedziemy. - chwyciłam przyjaciółkę za nadgarstek i pociągnęłam w stronę samochodu.
-Ey. Czekajcie chcecie wyjść z koncertu bez autografu? - powiedział Ash i chwycił moją rękę i złożył na niej swój autograf.
Uśmiechnęłam się. To samo zrobił z ręką Jess. CC do nas podszedł.
- Teraz już możecie iść. - zawołał Ashley machając nam na 'dowidzenia'.
Jak to jest że masz jego autograf a mojego nie? - zapytał Christian i z wielkim uśmiechem na twarzy podpisał moja drugą rękę.
Zaśmiałam się a on mnie przytulił na pożegnanie.
- Dobra, my będziemy lecieć. Jak skończycie rozdawać autografy to zadzwońcie i przyjedziemy po was. - puściłam im oczko i uśmiechnęłam się.
- Nie trzeba.
- No dobra, jak sobie chcecie. - powiedziałam po czym odeszłyśmy w stronę samochodu.
Wsiadłyśmy do auta i odjechałyśmy. Całą drogę przegadałyśmy. A bardziej Jess gadała coś o nowym lakierze do paznokci który ostatnio kupiła. Gdy już dojechałyśmy poszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko w sukience i szpilkach. Nie wiedzieć kiedy zasnęłam.


*Jess*
Nie wiem co się z nią dzieje, całą drogę prawie nie odezwała się do mnie słowem, a gdy już dojechałyśmy poszła do pokoju. Hmm... może zrobię coś do jedzenia i spróbuję z nią pogadać. Dobra zrobiłam to co umiałam najlepiej, popcorn z mikrofalówki. Tak, mam dwie lewe ręce do gotowania. No dobra wzięłam popcorn i poszłam na górę. Zapukałam do drzwi. Lekko się wystraszyłam nie słysząc odpowiedzi. Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka. Na łóżku leżała śpiąca Alex. Ach.. to sobie pogadałyśmy. Przebrałam się w luźna koszulkę i szorty i poszłam do salonu pooglądać tv. Leciała jakaś telenowela, jadłam popcorn aż w końcu zasnęłam. 

***
Leniwie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nad mną stali chłopaki. Wszyscy z wyjątkiem Ash'a.
- Gdzie jest Alex? - zapytał CC.
- Śpi na górze, a w każdym razie spała. - odpowiedziałam i podniosłam się do pozycji siedzącej.
CC poszedł w stronę schodów a reszta chłopaków usiadła na kanapie za zaczęli wcinać resztki popcornu i bić się o pilota.
- Co wyście kurwa robiły tym samochodem? Taranowały ściany? - wydarł się Ash wpadając do salonu.
- Ej przepraszam, to moja wina, opłacę koszty naprawy. - powiedziałam patrząc prosto w jego oczy.
- Nie, nie trzeba. Ale nic wam nie jest? - zapytał z dostrzeganą nutką troski w głosie.
- Nie, to tylko mała stłuczka. - posłałam mu uśmiech a on go odwzjajemnił siadając na kanapie.
Najpierw siedział spory kawałek ode mnie, ale z każdą minutą był coraz bliżej. Zaczęłam się pomału od niego odsuwać, ale pewnie zaraz spadnę z kanapy i będzie tona śmiechu.


*Alex*
Obudziłam się jednak coś było inaczej. Ktoś mnie obejmował. Obróciłam się w stronę tego 'ktośa'. Tak, to był CC. Uśmiechnął się i delikatnie pocałował moje usta.
- Jak było w trasie?
- Codziennie rano budziłem się z myślą że każdy kolejny dzień przybliża mnie do tego gdy cię w końcu zobaczę.
- Jaki z ciebie poeta. - Christian zaśmiał się. - Chodźmy na dół coś zjeść, umieram z głodu.
- No to chodźmy.
- Albo poczekaj, przebiorę się. - powiedziałam i obróciłam się do niego tyłem zgarniając włosy na jedną stronę. - Odepniesz?
CC odpiął zamek i zsuną sukienkę z moich ramion, po czym ucałował mój obojczyk. Uśmiechnęłam się lekko i poszłam w stronę szafy, zawiesiłam sukienkę na wieszak i włożyłam do wnętrza drewnianej skrzynki. Ubrałam jakąś bluzkę i szorty. Zeszliśmy na dół i poszliśmy do kuchni zrobić kanapki. Tak, pomyślałam o chłopakach i  Jess i zrobiłam kanapki również dla nich, a właściwie dwa dość duże talerze kanapek. Sama, jak to miałam w zwyczaju nie zjadłam dużo. Razem z kanapkami dołączyliśmy do Jess, Ash'a i Jinxx'a. Andy i Jake gdzieś wyparowali. Ash siedział tuż koło Jess a ta odsuwała się od niego jak mogła. Siedziała już na skraju kanapy. Wcisnęłam się pomiędzy przyjaciółkę i basistę.
- Hej. Hej. Co tam oglądacie? - powiedziałam z uśmiechem stawiając talerze na stole.
- Kanapki! - wrzasnął Jinxx jakby pierwszy raz w życiu widział żarcie.
- Takie jakieś coś. - odburknął Ash.
- Oglądamy horror. - wypowiedziała się Jess.
- Ech. - westchnęłam, złapałam CC'ego za rękę i posadziłam sobie na kolanach, nie powiem, był trochę cieżki.
- Ej może się zamienimy? - zaproponował podnosząc mnie z kanapy i sadzając na swoich kolanach.
Przytuliłam się do niego i próbowałam usnąć ale nie mogłam, przez tego małego debilka Ash'a, który ciągle mnie straszył. Jess nie miała z tym problemu, zaraz po zjedzeniu kanapki odpłynęła. Dobra, film sie skończył. Teraz mamy mały problem, a mianowicie: gdzie położyć Jess spać. Wolałam ją mieć gdzieś koło siebie, tak na wszelki wypadek. Ashley pewnie z chęcią wziąłby ją do siebie, ale wolę nie.
- To może ty weź Jess do pokoju a ja się prześpię na kanapie? - zaproponował mój chłopak.
- Po co? Ja tam się nią chętnie zajmę. - powiedział Ash idąc w kierunku Jess.
- Właśnie tego sie boję. - odpowiedziałam, chwyciłam go za rękę i lekko cofnęłam do tyłu, po czym podeszłam do CC'ego - Jeśli możesz. - powiedziałam wpatrując się w jego oczy.
- Nie ma problemu. - uśmiechnął się.
- O bracie, ale sobie tu plecki pokrzywisz. - zarechotał Ash.
Nie chciałam wyganiać go z jego własnego pokoju ale bałam się o przyjaciółkę.
- Pomożesz mi przenieść Jess? - zapytałam bardziej w stronę Ash'a.
- No pewnie. - był wyraźnie uradowany.
Wziął ją na ręce i zaniósł na górę, oczywiście, jakże by inaczej, uderzył jej głową o futrynę i biedna się obudziła. Postawił ją i poszedł do siebie. Zeszłam na dół do CC'ego i przyniosłam mu kocyk i poduszkę.
- Jak nie chcesz to nie musisz.
- Kocham cie i zrobiłbym dla ciebie wszystko. - uśmiechnął się i położył się na kanapie.
- Też cię kocham. Dobranoc.
- Dobranoc - odpowiedział i pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się i poszłam do Jess. Położyłam się i momentalnie zasnęłam.

***

Rano obudziłam się wcześnie, więc cicho, żeby nie obudzić Jess zeszłam na dół. Biedny CC, musiało mu być nie wygodnie na tej kanapie. Usiadłam przed nim na podłodze i patrzyłam jak śpi głaszcząc jego policzek. Po chwili otworzył oczy i przyciągnął mnie za rękę do siebie łącząc nasze usta.
- Dzień dobry. - powiedziałam i położyłam się koło niego. 
Ta kanapa na prawde była nie wygodna, nie wiem jak on tu wytrzymał.
- Dzień dobry. - szepnął mi do ucha, a moje ciało przeszył przyjemny dreszcz.
Czułam się bezpieczna i kochana, w jego ramionach mogę pozostać na zawsze...

____________________
________

No to mamy kolejny rozdział, troche dużo dialogów, ale myśle ze nie jest najgorszy, ale ocenę pozostawię wam.
No to tak następny rozdział pojawi się dopiero wtedy gdy będą 2 komentarze pod tym postem.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 10 "Daj mi CC'ego"

*Alex*
Patrzyłam jak pociąg odjeżdża. Stałam tam jeszcze chwilę i czułam jak z moich oczu wypłynęły łzy. No ale jakoś dam sobie radę bez nich. Starłam je i wsiadłam do auta CC'ego. i pojechałam do domu w sumie nie było daleko. Ubrałam kurtkę i poszłam z powrotem na stację. Musiałam przetransportować do domu jeszcze srebrnego Jaguara Ash'a. Spacerek był dość przyjemny mimo że cały czas myślałam o chłopakach. Już tęskniłam. Gdy już drogie auto basisty znalazło się w garażu weszłam do domu. Zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Poszłam do łazienki. Napuściłam gorącej wody do wanny. Zdjęłam z siebie ubrania i zanurzyłam się w ciepłej rozkoszy. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer CC'ego. Nacisnęłam 'połącz'.
- Halo? - odezwał się głos w telefonie po 3 sygnałach.
- Cześć kochanie. - przywitałam się i momentalnie moje oczy znów były pełne łez.
- Hej kiciu. - odpowiedział CC a zaraz potem dało się słyszeć śmiechy i wrzaski.
- Mrr -zamruczałam - Dojechaliście już? - powiedziałam po chwili.
- Nie, jeszcze jedziemy, za jakąś godzinę dopiero będziemy na miejscu. Masz pozdrowienia od chłopaków.
- Też ich pozdrów. Już za wami tęsknię. - uśmiechnęłam się a po moim policzku spłynęła łza którą szybko otarłam.
- My za tobą też. Co porabiasz?
- A biorę sobie gorąca kąpiel.
- Ale tak beze mnie? - zaśmiał się.
- No co mam zrobić? Nie ma cię tu. - westchnęłam.
- Czekaj zaraz zawracam pociąg i jadę do ciebie. - zaśmiali się, słyszałam śmiechy ich wszystkich.
- Jedźcie w trasę i dajcie świetne koncerty.
- Właśnie, zapomniałem dać ci wejściówek na koncert. Ash mówi że są u niego.
- No dobra, zaraz jak wyjdę to po nie pójdę.
- Dobra, na razie kończę, później jeszcze zadzwonię.
- Pa pa.
- Pa. - rozłączyłam się.
Postanowiłam jeszcze wybrać jeden numer. Zadzwoniłam.
- Halo? - odezwał się głos w słuchawce praktycznie już po chwili.
- Daniel? Tu Alex. Mógłbyś do mnie wpaść? Chłopaki wyjechali w trasę a ja nie chcę siedzieć sama.
- Pewnie, będę za 20 minut.
- Okej, do zobaczenia.
Rozłączyłam się i wyszłam z wanny. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam po jakieś ubrania. Wyjęłam z szafy biały T-shirt Christiana z jakimś tam nadrukiem i do tego wzięłam jakieś szorty. Założyłam ubranie i poszłam do kuchni zrobić sobie jakieś kanapki. Gdy kończyłam posiłek usłyszałam głośny dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Na zewnątrz stał Daniel z niewielką wiązanką kwiatów. Uśmiechał się i nonszalancko opierał o ścianę. Miał na sobie beżową kurtkę i rurki. Na włosach miał lekkie ślady deszczu. Złapałam go za rękaw i wciągnęłam do środka. Wręczył mi kwiaty, a następnie zdjął buty i kurtkę. Zaniosłam wiązankę do kuchni i wstawiłam do nie dużego wazonu.
- Pooglądamy film? - zaproponowałam.
- Okej. Ale mogę ja wybrać? - ukazał szereg białych zębów.
- No spoko. - nie, w ogóle tego nie przemyślałam, po chwili chciałam to cofnąć ale on już miał w ręce płytę.
Poszłam do kuchni wzięłam popcorn.
- To co oglądamy? - zapytałam siadając koło niego na kanapie.
- A jak myślisz?
- Myślę że wybrałeś horror.
- Nie mylisz się.
-Dlaczego wszyscy chcą oglądać horrory? Czy jestem jedynym człowiekiem który za nimi nie przepada?
On się tylko zaśmiał i włączył film. Na początku nie było tak źle. Aż do momentu gdy jakąś typkę coś wciągnęło i aż podskoczyłam. Później było okej aż do następnego strasznego momentu gdy chwyciłam Daniela za koszulkę. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. 'Dzięki Bogu' pomyślałam. Spojrzałam na wyświetlacz i wyszłam do kuchni żeby odebrać.
- Hej kochanie.
- Oooo.. Nie źle. Ta jestem twoim kochaniem? - zaśmiał się Ash.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne. Daj mi CC'ego.
- A ze mną to już nie chcesz gadać?
- Nie, daj mi Christiana.
- Christian jest czasowo niedostępny.
- Co to ma znaczyć? - spytałam lekko podirytowana.
- CC biega po hotelu z Andy'm. Jeden Drugiemu coś tam zabrał. Jak dzieci.
- Odezwał się dorosły. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- No a nie?

- Nie

*CC*

- Z kim gadacie? - zapytałem wchodząc do pokoju.
- A z tą Alex. - westchnął Ash.
- Oddawaj to ty cwelu. - warknąłem i ruszyłem w stronę Ashley'a.
- Ej ale ja też chcę sobie z nią pogadać. - Andy wyrwał Ash'owi telefon i wybiegł na kotytarz.
- No heej mała. - powiedział gdy był już kawałek od mnie i trochę zwolnił.
Zagroziłem żeby oddał urządzenie a ten wyraźnie rozbawiony uciekł. Kiedyś pourywam im te puste łby. Dogoniłem go i zabrałem temu idiocie telefon.
- Cześć skarbie. - westchnąłem do słuchawki.
- Hej. Jak tam?
- Tęsknię za tobą. I to bardzo. I już nie mogę bez ciebie wytrzymać.
- Ja też tęsknię. Ale musimy wytrzymać. Gdybyś tu był pewnie bym cię przytuliła.
- Boże jak ja tęsknię za tobą. Niech ten miesiąc już minie. Dobra ja muszę kończyć dobranoc kochanie.

- Kolorowych snów kotku.
Wróciłem do pokoju i poszedłem pod prysznic a później położyłem się na łóżko i nie wiedzieć kiedy odpłynąłem.

*Alex*

Rozłączyłam się. Wróciłam do Daniela. Horror wciąż trwał a już miałam cichą nadzieję że się skończył.
- Z kim gadałaś?
- Z chłopakami. - na mojej twarzy zagościł uśmiech.
Film trwał jeszcze jakieś pół godziny.
- Ja już pójdę. - powiedział Daniel podnosząc się z kanapy.
 Odprowadziłam go do drzwi. Przytuliłam na pożegnanie. Zamknęłam za nim drzwi i poczłapałam na górę. Rzuciłam się na łóżko i zaraz zasnęłam.

***
Obudził mnie mój kochany telefon. Trzepnęłam nim o podłogę tak że wypadła z niego bateria i wróciłam do spania. Zanim jednak zdążyłam zasnąć zerwałam się jak poparzona. Szybko podniosłam telefon i włożyłam do niego baterie. Odczekałam chwilę az się uruchomi i ujżałam 3 nieodebrane połączenia od Jess.
- Halo? - zapytałam gdy juz odebrała.
- No nareszcie raczyłaś sie odezwać. Może bys mnie wpuściła? - słychać było że jest mocno wkurzona.
Rozłączyłam  i zbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi i ujżałam Jessicę.
- Jess. - krzyknęłam rzucając jej się na szyję.
- Alex. - odkrzyczała przytulając mnie i upuściła walizkę.
- Jak tam u ciebie? - zapytałam po chwili podnosząc jej walizkę.
- Dobrze. A u ciebie? Jak ci się mieszka z Black Veil Brides? - posłała mi uśmiech.
- A no dobrze. Chłopaki są naprawdę kochani. ale co ci tak będę opowiadać w progu, wchodź. 

____________________
________

No to jest rozdział numer 10. ;) Dziękuję za wszystkie wyświetlenia i proszę o ewentualne komentarze. Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś powiedział mi co robię dobrze, a co źle. A jak wam się podoba rozdział? Moim zdaniem jest taki średni, ale opinię pozostawiam wam. :)

† Info †

Uprzejmie ogłaszam, że teraz zamiast narracji trzecioosobowej postanowiłam pisać perspektywę. Nie wiem jak mi to wyjdzie, ale tego się dowiemy wkrótce. Nowy rozdział powinie się pojawić dziś późnym wieczorem lub jutro.
Skoro już piszę to chciałabym podziękować za 500 wejść i 1 obserwatora. Jesteście wspaniali <3

środa, 31 lipca 2013

Rozdział 9 "Pożegnanie"

Gdy dziewczyna się rano obudziła z okropnym bólem głowy, na brzegu łóżka siedział CC z tacą z naleśnikami i kawą. Przyglądał się Alex z uśmiechem na twarzy, lubił na nią patrzeć.  Podał dziewczynie jedzenie i pocałował w czoło. Dziewczyna podziękowała i zabrała się za jedzenie a chłopak za pakowanie. Gdy Alex już zjadła pomogła mu się pakować. Po pół godzinie skończyli. Alex była bliska płaczu. Przytuliła swojego chłopaka i kilka łez wypłynęło z jej oczu.
- Dobra chodźmy, musimy wykorzystać ostatni dzień przed trasą. - powiedział ścierając łzy z policzków dziewczyny.

***
- Dokąd jedziemy? - zapytała i włączyła samochodowe radio.
- Na razie tylko do kawiarni. - powiedział nie odrywając wzroku od drogi.
W kawiarni spędzili pół godziny. Wypili po latte i zjedli po kawałku ciasta.
- A teraz dokąd? - zapytała gdy wyszli z kawiarni.
- Nie wiem. - zerknął na telefon. - możemy pojechać do kina jeśli oczywiście masz ochotę. - popatrzył na nią i posłał uśmiech.
- Może być kino - odwzajemniła uśmiech.
Wplotła swoje palce w jego i ruszyli w stronę samochodu.



Chłopak otworzył przed nią drzwi i zamknął gdy już wsiadła do środka. Wsiadł do samochodu od strony kierowcy i spojrzał na Alex.

- A może jednak do domu pójdziemy i obejrzymy jakiś film z chłopakami? - uśmiechnęła się.
- Skoro chcesz. To jedziemy do domu.
Dziewczyna podtrzymała jego pod brudek palcem i wpiła się w jego usta.



- A to za co? - zapytał gdy się od siebie oderwali.

- No wiesz, jutro wyjeżdżasz. - powiedziała i zatrzepotała rzęsami.
Chłopak odpalił samochód i ruszyli. Gdy dojechali otworzył drzwi dziewczynie i objął ją ramieniem. Weszli do domu. Poszli do salonu gdzie siedział Ash.
- Wróciła zakochana para. - mruknął.
Zignorowali jego słowa i usiedli na kanapie. Dziewczyna oparła głowę o jego ramię. Po obejrzeniu filmu było koło szesnastej. CC wstał z kanapy, delikatnie objął małą w pasie i podniósł.
- A teraz dokąd? - spytała.
- Nie wiem, mamy jeszcze trochę czasu, możemy pójść na spacer.
- No dobrze. - pocałowała perkusistę.
- Ej? Możecie się iść lizać gdzie indziej?
- Nie. - złożyła jeszcze jeden namiętny pocałunek na ustach swojego chłopaka i pociągnęła go ze sobą na kanapę.



- Zabierzcie ich. - zaczął jęczeć Ash.

- Dobra, już sobie idziemy. - powiedziała Alex i pociągnęła chłopaka za rękę.
Poszli do parku i usiedli na ławce. Dziewczyna położyła się na ławce, a głowę na kolanach chłopaka.
- Wiem że już to mówiłam, ale będę tęsknić. - powiedziała. a jej oczy się zaszkliły.
- Nie musisz. Możesz jeszcze pojechać z nami. - pogłaskał ją po policzku.
- Nie. - uśmiechnęła się i zamknęła oczy.
- Jak chcesz, nie mogę cię do niczego zmusić.
- Gdzie jeszcze dzisiaj pójdziemy?
- Do restauracji, na kolację, a później w domu czeka na ciebie jeszcze mała niespodzianka.
- Cieszę się że jesteś.
- A gdzie miałbym być.
Dwie godziny zleciały zanim się obejrzeli. Poszli jeszcze do domu, mała przebrała się w
sukienkę a CC założył marynarkę.



Alex wyglądała cudnie. Wyruszyli w stronę restauracji. Klimat w środku był po prostu nie ziemski. Przygaszone światła, świece na stołach, bordowy wystrój wszystko idealnie pasowało. Przy wejściu kelnerka wskazała im wcześniej zarezerwowany stolik w kącie. Christian odsunął krzesło swojej towarzyszce i zasuną je gdy już usiadła. Usiadł na przeciwko niej. Po chwili kelnerka przyniosła Menu. Wybrali potrawy i zamówili. Długo nie musieli czekać, już po chwili zwinnym ruchem kelnerka postawiła przed nimi dwa talerze. Gdy talerze były już puste wyszli i skierowali się w stronę domu.
- I jak ci się podobało?
- Restauracja ładna ale to nie moje klimaty.
- No moje też nie. - zdjął marynarkę i okrył nią ramiona dziewczyny.
Gdy tylko weszli do domu rzucił im się w oczy wielki tłum w salonie.
- Co to jest?
- Nie wiem, mieli nie zapraszać dużo osób.
- Chodźmy na górę. - pociągnęła go w stronę schodów.
- Przepraszam, nie myślałem że zaproszą aż tyle osób. - powiedział gdy zamknęli drzwi pokoju
- A jeśli nie przyjmę przeprosin? - przygryzła warkę i przejechała ręką po jego ciepłym torsie.
- Chyba się załamię. - pocałował ją i pociągnął za sobą na łóżko.
Pogłębiła pocałunek.


- Jeszcze raz cię przepraszam. - powiedział i podniósł się na łokciach
- Przestań, przecież żartuję, nie masz za co mnie przepraszać - uśmiechnęła się i wróciła do pocałunku.
W tym momencie wpadł pijany Ash.
- Oj przepraszam piękną parę. - wybełkotał i wciąż stał w drzwiach. - Nie przeszkadzajcie sobie.
- Wyjdź! - wrzasnął CC.
Basista zatoczył się i wyszedł głośno zatrzaskując drzwi za sobą.
- Chodźmy już spać. Jutro musicie wcześnie wstać.
Przebrali się, wskoczyli pod kołderkę, przytulili i zasnęli.

***
Następnego dnia rano Alex obudziła się sama. Zeszła na dół żeby przywitać swojego chłopaka. Pocałowała go na 'dzień dobry'. Zjedli śniadanie, zapakowali bagaże i wyjechali.
 Na stacji Alex po kolei pożegnała się z chłopakami. Najpierw Jake, później Jinxx, później Andy, wszystkich przytuliła. Nadeszła kolej Ash'a przytuliła go, a on nadstawił policzek. Sprzedała mu szybko buziaka, chciała to mieć już za sobą. Nareszcie. Żegnała tego za którym będzie tęsknić najbardziej. Rzuciła mu się na szyję a on obrócił się razem z nią kilka razy w powietrzu, po czym przyssał do jej ust. Po namiętnym pocałunku chłopcy wsiedli do pociągu i odjechali. Oczy dziewczyny napełniły się łzami.


____________________
________

No to jest kolejny rozdział. Jeśli ktoś to czyta, proszę żeby napisał mi co o tym myśli.