poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 4 "Daniel"

- Wiem że nie powinienem tego robić ale jemu się należało. - powiedział i nie drgnął.
- Nie należało. Przecież nic nie zrobił. - powiedziała próbując przytulić kuzyna, ten jednak tylko się odsunął.
- Tym razem nic, ale następnym mogło być gorzej. - powiedział.
- Nie będzie gorzej. - powiedziała i przytuliła Jake'a.
- Skąd możesz wiedzieć? Przecież to Ashley, znów będzie pijany i coś ci zrobi. - powiedział i posmutniał.
- Nic mi nie zrobił i nic nie zrobi. - powiedziała wciąż tuląc kuzyna.
- Skąd ta pewność? - zapytał i spojrzał na nią.
- No bo on już tego nie zrobi i ja mu ufam. - powiedziała wypuszczając go z objęć.
- I tak uważam że mu się należało ale nie będę się już z tobą kłócić. - powiedział.
Dziewczyna wstała wzięła gitarę i dała ją kuzynowi.
- Zagraj mi coś. - powiedziała i uśmiechnęła się.
Jake uśmiechnął się i zaczął grać. Zagrał solówkę "The Legacy".
- Poznajesz? - zapytał i spojrzał na dziewczynę.
- No pewnie. Jak mogłabym nie poznać piosenki jednego z moich ulubionych zespołów? - powiedziała. - Zagraj coś jeszcze.- dodała.
Tym razem gitarzysta zagrał solówkę "Victory call".
- A to poznajesz? - zapytał.
- Oczywiście. -powiedziała.
Jake zaczął grać bliżej nie znaną jej melodię.
- A to co? - zapytała.
- A to tak mi teraz przyszło do głowy. - powiedział i sięgnął po zeszyt by to zapisać.
- To ja może pójdę - powiedziała wychodząc z pokoju.

***
Zeszła na dół. W kuchni siedział CC i Ashley. Usiadła koło Christian'a.
- Co robicie chłopaki? - zapytała po chwili.
- Planujemy trasę koncertową. - powiedział Ashley.
- A gdzie będziecie grać? - zapytała z lekkim smutkiem w oczach.
- Na razie tylko w Stanach. - powiedział CC.
- A ile was nie będzie? - zapytała nie spuszczając wzroku z CC'ego.
- Hmm.. jakiś miesiąc. - odpowiedział perkusista i spojrzał na dziewczynę która bardzo wyraźnie posmutniała. - Możesz jechać z nami.
- Jako kto? Nie mogę. Zostanę. - powiedziała po czym wstała i poszła w kierunku drzwi. - Wychodzę się przejść. - dodała zakładając buty.
Chwilę później była już za drzwiami.

***
Dość długo spacerowała. W końcu usiadła na ławce w parku, w tym samym miejscu gdzie niedawno siedziała z CC'm. Ludzie przechodzili szybkim krokiem, nie spoglądali na nią, wszyscy się gdzieś spieszyli. W pewnym momencie przysiadł się do niej wysoki chłopak o ciemnych włosach i dużych niebieskich oczach.



- W czymś mogę pomóc? - zapytała zmieszana.
- Umm.. chyba nie. Mogę zostać czy przeszkadzam. - zapytał blondyn.
- Możesz zostać. - powiedziała i posłała mu uśmiech.
- Jak masz na imię? - zapytał po chwili milczenia.
- Alexandra ale mów mi Alex. A ty? - powiedziała nie odrywając wzroku od chłopaka.
- Daniel. - odpowiedział.
- Ładnie. - powiedziała i znów posłała mu uśmiech.
- Dziękuję. Twoje imię też ładne. - powiedział, uśmiechnął się i puścił jej oczko.
- Jesteś stąd? - zapytała.
- Nie, prawdę mówiąc mieszkam tu dopiero od 3 miesięcy. - powiedział.
- Ooo.. to nie jestem jedyna nie stąd. - powiedziała a uśmiech nie opuszczał jej twarzy. - To skąd jesteś? - dodała.
- To wyjaśnia dlaczego cię tu jeszcze nigdy nie widziałem, tak piękną buźkę bym zapamiętał. -powiedział i uśmiechnął się. - Nowy York. A ty?
- Ale zbieg okoliczności, ja też. - powiedziała.
- Mamy wiele wspólnego - powiedział nie przestając się uśmiechać.
- Najwidoczniej. - powiedziała.
W tym samym momencie zadzwonił telefon.
- Tak? -zapytała.
- Gdzie ty kurwa jesteś? Zaraz chcę cię widzieć w domu i nie ma dyskusji. - usłyszała wściekły głos Jake'a w słuchawce, a zaraz po tych słowach rozłączył się.
- Ja muszę już iść. Kuzyn się o mnie martwi. - powiedziała ze smutnym wyrazem twarzy.
- Ale zobaczymy się jeszcze kiedyś? - zapytał.
- Może.. - powiedziała odchodząc.

***
- Gdzie ty znowu byłaś? - pierwsze słowa jakie usłyszała wchodząc do domu.
- Nie twoja sprawa. - odpowiedziała.
- Jednak moja. W każdym razie dopóki tu mieszkasz. - powiedział.
- Mogę iść i mieszkać gdziekolwiek tylko powiedz słowo. - wykrzyczała i pobiegła na górę.


***
Całej rozmowie przysłuchiwał się CC. Pobiegł za dziewczyną do pokoju Jinxx'a. Delikatnie zapukał i uchylił drzwi.
- Mogę wejść? - zapytał zaglądając do środka.
- Wchodź. - powiedziała nawet nie spoglądając na niego.
- Nie powinien cię aż tak pilnować, ale zrozum martwi się o ciebie. - powiedział Christian siadając obok dziewczyny.
- Czyli słyszałeś. - wyburczała.
- Ciężko było nie słyszeć. Chyba cała okolica słyszała. - powiedział perkusista.
- Świetnie. - jęknęła.
- Czemu nie chciałaś powiedzieć mu gdzie byłaś? Uniknęła byś tej całej sytuacji. - powiedział spoglądając na nią.
- Nie chcę żeby mnie kontrolował. - powiedziała wlepiając wzrok w podłogę.
- Dobra, jak chcesz. - powiedział, podniósł się i zaczął iść w stronę drzwi gdy dziewczyna złapała go za rękę.
- Zostań ze mną. - powiedziała nie wypuszczając jego ręki.
- No dobrze. - powiedział siadając z powrotem koło dziewczyny.
Siedzieli w milczeniu a po policzkach dziewczyny zaczęły ściekać łzy. Perkusista nie zauważył tego od razu.
- Czemu płaczesz? - zapytał ocierając łzy.
- Nie... nie umiem sobie poradzić.. - powiedziała, a łzy zaczęły spływać jeszcze szybciej.
- Z czym? - zapytał.
- Z życiem. - odpowiedziała krótko i wtuliła się w jego ramie.
Siedzieli w milczeniu przez dłuższy czas. Nawet nie drgnęli. Po chwili dziewczyna zasnęła. Chłopak podniósł dziewczynę i ułożył ją na łóżku.
- Zostań ze mną jeszcze trochę. - powiedziała i chwyciła go za rękę gdy ten miał już wyjść.
- Ach.. no dobrze. - powiedział kładąc się koło niej na łóżku.
Dziewczyna przytuliła się do niego i zaraz usnęła. Chłopak też zasnął.

***
W nocy dziewczyna obudziła się w nocy zapłakana. CC obudził się trochę wcześniej.
- Coś się stało? - zapytał.
- Nie, wszystko w porządku. - powiedziała dziewczyna.
- Ale płakałaś. Co ci się śniło? - powiedział Christian spoglądając na nią.
- Nic, już nie ważne. teraz jest dobrze. - powiedziała, przytuliła perkusistę i ponownie zasnęła.


***
Następnego ranka Alex obudziła się dość wcześnie, i rozejrzała się zaniepokojona po pokoju. Christian'a nie było. Ubrała się szybko i zeszła na dół. Tam również pusto. Poszła do kuchni. Widzi kartkę na lodówce.
" Pojechaliśmy do wytwórni. Wrócimy wieczorem. Klucze od domu leżą w kuchni na stole. Nie rozwal domu.
Jake"

Zerwała kartkę z lodówki, patrzyła na nią jeszcze przez chwilę, później zgniotła i wyrzuciła. Wzięła klucze, ubrała buty i wyszła z domu. Poszła do parku. Usiadła na tej samej ławce co wczoraj, a kilka łez spłynęło po jej policzkach.


-Cześć - usłyszała znajomy głos.
Podniosła głowę.Tak, to był Daniel.
- Hej - odpowiedziała.
- Jednak się spotkaliśmy. - powiedział i lekko uniósł głowę dziewczyny. - Czemu płakałaś? - dodał.
- Nie ważne. Już jest dobrze. - powiedziała i delikatnie się uśmiechnęła.
- Dobra, nie będę nalegał. - powiedział odwzajemniając uśmiech.
Alex zadrżała.
- Zimno ci? - zapytał.
- Troszkę. - odpowiedziała.
- To może odprowadzę cię do domu? - zaproponował, uważnie obserwując reakcję dziewczyny.
- Dobrze. Chodźmy. - powiedziała i wstała z ławki.
Szli dość długo i całą drogę rozmawiali.
- To ja już pójdę. - powiedział gdy stali przed drzwiami domu.
- Nie. Wejdź. - powiedziała zatrzymując go.
- Nie chcę robić kłopotu - powiedział próbując odejść.
- To żaden kłopot. - powiedziała.
Chłopak wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Zdjęli buty i dziewczyna pociągnęła go za sobą do góry. Zaprosiła do pokoju, usiedli na łóżku i dość długo rozmawiali i wygłupiali się. Chłopak zaczął ją łaskotać.
- Proszę przestań! - zawołała.
- No dobrze już nie będę. - zrobił minkę zbitego psiaczka i po chwili się uśmiechnął.
Przysuwał się coraz bliżej. Najpierw delikatnie musnął jej usta swoimi, później składał soczyste pocałunki. Zdjął koszulkę i nie przestawał całować dziewczyny, która jakoś nie stawiała oporu.


- Co wy robicie? - usłyszeli głos...
____________________
________

No właśnie, macie pomysł czyj głos mogli usłyszeć? 
Piszcie jak wam się podoba.

środa, 19 czerwca 2013

Rozdział 3 "Dobra strona Ash'a"

Trwała w jego uścisku dość długo, a gdy w końcu oderwała się od niego uśmiechnęła się tylko i poszła na górę.
-Naprawdę chcesz mu darować? - zapytał Andy gdy dziewczyny już nie było.
- Chyba tak, jej tak bardzo zależy na tym... - odpowiedział CC.
- No ale jednak to Ash. Jak nie zareagujesz w porę takie sytuacje będą powtarzać się częściej. - powiedział wokalista.
- Mała ufa mu że to się więcej nie powtórzy, a ja ufam jej. Więc Ashley przeżyje... na razie. - powiedział Christian.
Andy tylko wzruszył ramionami i poszedł na górę.

***
Gdy dziewczyna była już w pokoju, usiadła na łóżku i zaczęła płakać. Wyjęła z walizki małe pudełeczko a z niego żyletkę. Obróciła ją kilka razy w lewej ręce, a jej prawa ręka zadrżała.


Schowała żyletkę i zaczęła mocniej płakać. Wyciągnęła MP3 i założyła słuchawki. Włączyła muzykę. Położyła się na łóżku ze słuchawkami w uszach i jeszcze przez jakiś czas płakała, po czym zasnęła.

***
Następnego dnia wstała dość wcześnie. Ubrała się i zeszła na dół na śniadanie. Ashley'a nie było. Nie Było również Jake'a. Podczas jedzenia śniadania nikt z obecnych się nie odezwał nawet słowem. Zjadłszy śniadanie Alex poszła do pokoju Jake'a. Zapukała do drzwi.
-Proszę.- zabrzmiał głos Jake'a.
Weszła do środka. Jake siedział na łóżku zapatrzony w widok za oknem.
- Coś się stało? - zapytała siadając koło niego.
- Nie wiem. - odpowiedział i nawet nie drgnął.
- Jak to nie wiesz? - zapytała zdziwiona próbując ujrzeć to co kuzyn.
- Po prostu, czuję że mu się należało, a jednak czuję też że źle zrobiłem. - powiedział wciąż nie poruszając się.
- Komu? Co zrobiłeś? - zapytała siadając tuż przed nim.
- Nie byłaś jeszcze u Ashley'a? - powiedział i opuścił wzrok.
Dziewczyna wybiegła z pokoju gitarzysty i pobiegła do pokoju Ash'a. Mocno zapukała... Cisza... Zapukała jeszcze mocniej... Dalej cisza... Nacisnęła klamkę. Weszła do środka. Pusto. Nie ma śladu basisty. Już miałą biec z powrotem do pokoju Jake'a gdy prawie wpadła na Ashley'a który przykładał ręcznik do twarzy.
- Co ci się stało? - zapytała przyglądając mu się uważnie.
Mężczyzna odjął od twarzy ręcznik. Miał podbite oko, posiniaczony nos i pękniętą wargę z której wciąż lała się krew. Dziewczyna chwyciła basistę i popędziła z nim do łazienki. Namoczyła ręcznik i przykładała go do twarzy basisty. Wyjęła z szafki plaster który nakleiła na krwawiącą wargę i znowu zmoczyła ręcznik. Przyłożyła go tym razem do oka basisty. Ten zasyczał ale ani nie drgnął.
- Bardzo cię boli? - zapytała spoglądając na niego wielkimi niebieskimi oczyma.
Chłopak nic nie odpowiedział. Podniósł się i wyszedł z łazienki. Poszedł do swojego pokoju. Dziewczyna pobiegła za nim z ręcznikiem. Uchyliła drzwi do jego pokoju. Ashley siedział na podłodze oparty plecami o łóżko. Alex podeszła do niego powoli i usiadła koło niego.
- Alex. Idź już. - powiedział.
- Zostanę. - powiedziała przykładając ręcznik od jego twarzy.
- Nie. - powiedział odsuwając się.- Idź. Nie chcę cię znowu skrzywdzić.
- Nie skrzywdziłeś mnie. - powiedziała przysuwając się.
- Skrzywdziłem, i nie chcę tego zrobić więcej, więc proszę cię wyjdź. - powiedział odsuwając się jeszcze dalej.
- Nie skrzywdziłeś mnie. - powiedziała siadając okrakiem na chłopaku.
- Alex. Proszę. Nie oszukuj mnie. Wiem że cię skrzywdziłem. - powiedział próbując ściągnąć z siebie dziewczynę.
- Nie skrzywdziłeś mnie. Nic się przecież nie stało. - powiedziała podnosząc jego głowę tak aby patrzył na nią.
- Stało się. - powiedział opuszczając wzrok.
- Posłuchaj mnie. Nic się nie stało, byłeś pijany. - powiedział znowu podnosząc jego głowę.
- Ale nie możesz ze mną przebywać bo znów będę pijany, a nie chcę cię skrzywdzić. - powiedział.
- Nie skrzywdzisz, wierzę że mnie nie skrzywdzisz. - powiedziała przytulając go.
- A co jeśli znowu to zrobię? - zapytała.
- Wierzę że nie zrobisz. - powiedziała siadając koło niego i wtuliła się w niego.
Trwali w tym błogim stanie przez jakiś czas. Po czym chłopak podniósł się i poszedł po gitarę. Usiadł na końcu łóżka i zaczął grać i śpiewać. Alex dobrze znała tą piosenkę.
"It's forever, this time I know and there'a no doubt in mind
Forever, until my liveis thru, girl I'll lovin' you forever."
Przyłączyła się do chłopaka w refrenie.
Gdy skończył grać posłał dziewczynie wielki uśmiech. Ona też się uśmiechnęła.
- Masz śliczny głos. - powiedział wciąż się uśmiechając.
- Dziękuję - powiedziała siadając na kolana Ash'a.
Zapadła nie zręczna cisza.
- Choć na spacer. - zaproponowała dziewczyna.
Chwyciła basistę za rękę i pociągnęła za sobą. Zanim zdążył coś powiedzieć byli koło drzwi a Alex ubierała czarne trampki z ćwiekami. Chłopak też założył trampki. Chwilę później byli już na zewnątrz.
- No to dokąd idziemy? - zapytał wpatrując się w Alex.
- Ummm... nie wiem. Co proponujesz? - odpowiedziała.
- Szczerze? Najchętniej został bym w domu. - odpowiedział spuszczając wzrok.
Alex spojrzała na niego i przypomniała sobie o ranach.
- To może chociaż do ogrodu pójdziemy?
- No dobrze. - powiedział, po czym ruszyli.
W ogrodzie był basen, huśtawka, hamak i duża powierzchnia trawy. Chłopak usiadł na hamaku a dziewczyna koło niego.
- W ogóle to nie spytałam. Jake ci to zrobił? - zapytała spoglądając na basistę.
- Nie ważne. Należało mi się. - odpowiedział.e
- Czyli Jake. - stwierdziła dziewczyna.
Basista wstał i usiadł koło basenu. Włożył rękę do wody. Dziewczyna usiadła i oparła się o niego. Chłopak stracił równowagę i wpadł do basenu.
- Ashley. Bardzo cię przepraszam - powiedziała Alex.
Basista chwycił ją za rękę i wciągnął do basenu. Dziewczyna ochlapała go po czym położyła się na wodzie.
- Dobra. Choć do domu się przebrać bo się przeziębisz. - powiedział biorąc dziewczynę na ręce.
- Nie Ashley. Postaw mnie. - powiedziała.
- Spokojnie. Już cię stawiam. - powiedział wychodząc z basenu z dziewczyną na rękach.
Poszli do domu.

***
Zraz po przebraniu się Alex czym prędzej pobiegła do Jake'a który wciąż siedział nie ruchomo na łóżku.
- Dlaczego mu to zrobiłeś? - zapytała.

____________________
________

3 rozdział napisany. Piszcie jak wam się podoba. 

piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 2 "Nic się nie stało..."

CC i Alex zostali sami. Dziewczyna zdjęła kurtkę i oddała perkusiście po czym szybkim krokiem poszła na górę i zamknęła się w pokoju Jinxx'a. Wzięła MP3 z słuchawkami i puściła "Deathbeds" Bring Me The Horizon. Położyła się na łóżku i rozmyślała... Słyszała swoje ulubione słowa tej piosenki a mianowicie "Everybody wants to go to Heaven But nobody wants to die I can't fear death no longer I've die a thousand times" i momentalnie zasnęła.

***
Następnego dnia wściekły Jake dobijał się do drzwi pokoju Jinxx'a. W końcu dziewczyna się obudziła. Wzięła klucz i otworzyła drzwi.
- Co się stało? Pali się czy co? - zapytała jeszcze trochę zaspana.
- Co się stało? To się stało że walę w te cholerne drzwi od 9 a ty nie otwierasz.- powiedział mocno wkurzony.
- No przepraszam, usnęłam ze słuchawkami w uszach i najwyraźniej cię nie słyszałam. - odpowiedziała.
- Nie wiem co mam z tobą zrobić. Jak nie włóczysz się nie wiadomo gdzie to znowu drzwi nie otwierasz. Martwię się o ciebie. Nie rozumiesz? - powiedział spokojnie gitarzysta.
- Rozumiem. - powiedziała i spuściła wzrok.
- To się już na prawdę więcej nie powtórzy. - powiedział wyciągając klucz z zamka.
- Ej! Co ty robisz? - wrzasnęła.
- Jinxx wróci to dostanie klucz, ale ty go nie dostaniesz. - powiedział.
- Jak to? I co każdy będzie mógł sobie tak po prostu wejść? - zapytała wyraźnie nie zadowolona.
- Trudno trzeba było myśleć wcześniej. - odpowiedział i poszedł w stronę swojego pokoju.

***


Wściekła dziewczyna trzasnęła tylko drzwiami. Po czym sięgnęła do torby i wyciągnęła czarną bluzkę na ramiączkach z napisem "DIE" i niebieskie długie podarte rurki. Poszła do łazienki i przebrała się. Zeszła na dół. W kuchni stał Ashley.
- No hej piękna. - powiedział i puścił oczko do dziewczyny.
- Cześć Ashley. - odpowiedziała dziewczyna obojętnie.
- A ze mną też pójdziesz na spacer i będziesz tańczyć? - powiedział przysuwając się do dziewczyny.
Ta od razu poczuła od niego alkohol.
- Pogadamy jak wytrzeźwiejesz.- odpowiedziała siadając przy stole na krześle.
Jednak pijany chłopak nie dał za wygraną. Usiadł na krześle koło niej i położył rękę na jej kolanie. Gdy nie widział żadnej reakcji zaczął przesuwać ją wyżej i wyżej. Podwinął bluzkę dziewczyny ukazując płaski brzuch.


Przysunął się do jej szyi i lekko pocałował. Dziewczyna nie stawiała żadnego oporu co jeszcze bardziej nakręcało basistę. Wziął ją na swoje kolana objął w biodrach i momentalnie ściągną z niej bluzkę. Dopiero wtedy dziewczyna próbowała się wyrwać ale nie miała szans. Basista coraz bardziej zaciskał uścisk całując jej szyję i zjeżdżając coraz niżej. Chwycił zębami jedno ramiączko stanika dziewczyny i zsunął je delikatnie. Dziewczyna cały czas próbowała się wyrwać jednak uścisk był za mocny. Ashley zaczął rozpinać jej spodnie. Po chwili już leżały na podłodze. Potem zaniósł dziewczynę na rękach do swojego pokoju. Próbowała krzyczeć ale zakrył jej usta ręką. W pokoju zamknął drzwi na klucz i położył dziewczynę na łóżku siadając na niej okrakiem zaczął całować, najpierw jej brzuch, później dekolt, na końcu usta. Dziewczyna zaczęła płakać. Chłopak jednak nie przestawał. Zdjął ramiączka i delikatnie pieścił wargami jej ramiona. Chwycił za gumkę od dolnej części bielizny dziewczyny i już miał ją ściągnąć gdy ta wpiła się w jego usta. Po namiętnym pocałunku obrócili się tak że to teraz dziewczyna siedziała na basiście. Wykorzystała ten moment i szybko wstała przekręciła klucz w drzwiach, i już była za nimi.

***


Zbiegła do kuchni. Długo nie mogła się uspokoić. Wzięła szklankę wody. Trzęsły jej się ręce i siedziała przy stole kuchennym w samej bieliźnie. Usłyszała kroki i wystraszyła się że basista przyszedł po więcej. Jednak to nie był on. Do kuchni weszli Andy i CC. Byli mocno zaszokowani widokiem prawie nagiej Alex siedzącej w kuchni.

- Co się stało? - zapytał Andy siadając koło dziewczyny i zakładając jej kurtkę na ramiona.
- A...a...a...ashley. - wyjąkała dziewczyna.
CC wyszedł z domu. Widać było po nim że był wściekły.
- Zrobił ci coś? - zapytał Andy ocierając łezki spływające po policzkach dziewczyny.
Dziewczyna wzięła łyk wody.
- Nie, do niczego nie doszło.. - powiedziała spuszczając wzrok.
- Ma szczęście, wielkie szczęście. - warknął Andy po czym przytulił dziewczynę.
- Choć weźmiesz kąpiel, rozluźnisz się a ja się z nim policzę. - powiedział biorąc dziewczynę na ręce.
- Nie rób tylko nic czego będziesz później żałował. On był pijany, nie wiedział co robi. - powiedziała chwytając się mocno jego szyi.
- Dobrze wiedział co robi. - powiedział Andy niosąc kruszynę po schodach.
Postawił ją dopiero na kafelkach w łazience. Po czym wyszedł zamykając drzwi. Dziewczyna przekręciła zamek po czym napuściła wody do wanny i zdjęła kurtkę i bieliznę. Weszła do wanny i położyła się i leżała tak przez dłuższy czas.

***
Po godzinie wyszła z wanny i założyła pierwszy lepszy czerwony szlafrok, wzięła kurtkę i zeszła na dół. Andy siedział w salonie. Gdy schodziła po schodach podszedł do niej.

- Lepiej? - zapytał.
- Tak, a co z Christianem? - powiedziała dziewczyna oddając kurtkę.
- Jeszcze nie wrócił. - odpowiedział wokalista.
- A co z Ash'em? - zapytała.
- Nic, jeszcze go nie widziałem, i zamierzam mu odpuścić tym razem, ale jeśli to się kiedyś powtórzy to nie daruję mu. - odpowiedział nerwowo wokalista.
- To ja może pójdę się ubrać bo wolę nie kusić losu. - powiedziała idąc na górę.
Po chwili wróciła ubrana w lekko za duża bordową bluzkę z napisem "Free hugs" i czarnych leginsach i włosami spiętymi w kitkę.


Chłopak zaraz ją przytulił. Ta spojrzała na niego i uśmiechnęła się. Do domu wszedł CC.
- Gdzie on jest? - powiedział spoglądając na dziewczynę i Andy'ego.
- Kto? - zapytała dziewczyna.
- On, ten idiota który doprowadził cię do płaczu. - szybko odpowiedział.
- Daruj mu CC. Nic się nie stało. - powiedziała spoglądając na perkusistę.
- Nic się nie stało, ale mogło się stać. I jeżeli nie dostanie nauczki to na pewno znowu się powtórzy. - powiedział.
- Nie, on był pijany. Proszę nie rób mu krzywdy. - powiedziała i chwyciła chłopaka za rękę.
- No dobra tym razem mu się upiekło. - powiedział i popatrzyła na rozporomienioną twarz dziewczyny.
Alex spojrzała w jego głębokie oczy i przytuliła go.

____________________
________

No to mamy 2 rozdział. Piszcie jak wam się podoba.

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 1 "Nowy dom Alex"

Niedzielne po południe, chłopaki siedzieli w salonie i oglądali tv. Dzwoni telefon. Jake odbiera.
- Tak? - zapytał - Co się stało?- dodał po chwili nie spokojnym głosem. -Kiedy pogrzeb? Dobrze, za chwilę oddzwonię.
Zespół bacznie przyglądał się gitarzyście. Po chwili milczenia powiedział:
- Moja ciocia Lucy nie żyje... - urwał - I moja kuzynka, Alexandra musi ze mną zamieszkać, przynajmniej na razie.

- Nie ma innej rodziny?- zapytał Jeremy.

- Po śmierci jej matki zostałem jej tylko ja. - odpowiedział smutno Jake.
- I co będziesz się bawił w niańkę? - zapytał Ash i cwaniackim uśmieszkiem.
- Nie, myślę że da sobie radę, ma 19 lat, ale nie ma mieszkania i kasy żeby je utrzymać. - powiedział gitarzysta.
- Ostateczna decyzja należy do Andy'ego, w końcu to jego mieszkanie. - wtrącił się CC.
- Może tu zamieszkać... to duży dom.- powiedział zakłopotany wokalista
- Jak dla mnie, to może tu mieszkać. - powiedział Ashley.
- Wspaniale, zaraz zadzwonię i ustalę szczegóły co do jej przyjazdu. - powiedział wychodząc z pokoju.
Po chwili wrócił i powiedział:
- Wszystko ustalone, Alexandra przyjedzie jutro około 14. -powiedział, usiadł koło kumpli na kanapie i zaczął oglądać tv.


***
Następnego dnia Jake wstał koło 11, zjadł śniadanie i zaczął ogarniać ogólnie panujący bałagan. W 2 godziny zdążył wyrzucić resztki jedzenia i puszki po piwie. Następnie zabrał się za odkurzanie, co obudziło chłopaków. Już po chwili wściekły Ash stał tuż koło Jake'a z wtyczką od odkurzacza w ręce.
-Co ty wyprawiasz? - Zapytał wciąż wkurzony basista.

- Odkurzam, wiem że dla ciebie to nowość ale będziesz się musiał przyzwyczaić - powiedział i uśmiechnął się cwaniacko zabierając basiście kabel.

Bez dalszej bezsensownej dyskusji Ashley poszedł na górę, a Jake wrócił do odkurzania. Po skończonej robocie poszedł na zakupy. Po powrocie poszedł do pokoju i robił to co lubi najbardziej, grał na gitarze.

***



Słychać dzwonek do drzwi. Otwiera Christian. W drzwiach stoi piękna nie wysoka dziewczyna  o niebieskich oczach w lekko przydużej czarnej koszulce, szortach i trampkach z dużą fioletową walizką u boku. Jej przepiękne wargi zdobił kolczyk.
-Ty pewnie jesteś Alexandra?- zapytał lekko zdziwiony CC, nigdy nie widział kuzynki Jake'a.
Nie miał pojęcia że jest taka śliczna.
- Tak, ale mów mi Alex - odpowiedziała dziewczyna bezskutecznie próbując przenieść walizkę przez próg.
Perkusista widząc że nie może sobie poradzić wziął walizkę z jej delikatnych rąk i wstawił do mieszkania zamykając drzwi.
-Jake! Twoja kuzynka już jest! - zawołał perkusista a dziewczyna rozejrzała się po mieszkaniu.
Po chwili słychać było szybkie kroki gitarzysty.
-Kuzyn Jake'i - powiedziała dziewczyna przytulając go.
- Daruj sobie - odburknął, delikatnie ją odsuwając.
Gdyby nie kroki na schodach, pewnie doszło by między nimi do spięcia. Po chwili ujrzeli Jinxx'a.
-Jadę z Sammi do rodziców, wrócę za tydzień.- powiedział i uśmiechając się zabrał walizkę i wyszedł.
- Dobra skoro Jinxx wyjeżdża możesz na razie zająć jego pokój. - powiedział biorąc fioletową walizkę.
Po tych słowach Christian poszedł do kuchni a Jake i Alex na górę. Chwile później byli już w pokoju Jeremy'ego. 
- Tak więc to pokój Jinxx'a. - powiedział gitarzysta - myślę że nic więcej nie będę musiał ci objaśniać, ale jakby coś to pytaj.
- Okej, dzięki, poradzę sobie. - powiedziała Alexandra.

Jake wyszedł z pokoju i zamknął drzwi. Gdy gitarzysta wyszedł dziewczyna podeszła do drzwi i przekręciła kluczyk. Rzuciła walizkę na łóżko, otworzyła ją i wyjęła małe pudełeczko. w pudełeczku była żyletka. Wyciągnęła ją chwilę się zawachała i w końcu zrobiła kilka kresek na bliznach na nadgarstku.


Kilka kropel krwi skapło na podłogę. Alex wzięła chusteczkę i starła je. W tej samej chwili usłyszała pukanie do drzwi.

-Już otwieram - krzyknęła chowając chusteczkę i żyletkę.

Szybko wygrzebała z walizki czarną bandamkę i obwiązała ją wokół nadgarstka. Po czym otworzyła drzwi przed którymi spodziewała się Jake'a który chciał sprawdzić czy nic jej nie trzeba. Ku jej zaskoczeniu przed drzwiami stał CC.

-Rozgościłaś się już?- zapytał z życzliwym uśmiechem na twarzy.
-Mhm. - powiedziała potakując głową.
-Chciałabyś iść na spacer? Pokazałbym ci okolicę? - zapytał Christian z miną proszącego pieska.
-Pewnie - odpowiedziała Alex po czym chwyciła klucz i zamknęła drzwi.
Złapała CC'ego za rękę i pociągnęła za sobą. Chwilę później byli już przed domem. 

-No to gdzie chciałabyś pójść? - zapytał i wlepił oczka w dziewczynę.
-Hmm.. nie wiem.. nie znam okolicy. - odpowiedziała.
-To może pójdziemy do parku? - zaproponował, nie odrywając wzroku od dziewczyny.
-Ty tu w końcu jesteś przewodnikiem. - odpowiedziała żartobliwie.
Ruszyli w stronę parku. Park znajdował się kilka przecznic dalej. W drodze do Parku mało rozmawiali. W parku znaleźli wolną ławkę i usiedli na niej. Dziewczyna założyła nogi na ławkę i oparła o nie głowę. Chwilę siedzieli w milczeniu.
- Gdzie wcześniej mieszkałaś? - zapytał spoglądając na dziewczynę.

- Nowy York - odpowiedziała patrząc przed siebie.
Zawiał wiatr, dziewczyna zadrżała. 
- Zimno ci? - zapytał zatroskany.
- Trochę, możemy już iść. - odpowiedziała podnosząc się z ławki.
Christian wstał ściągną skórzaną czarną kurtkę i założył jej na ramiona.
- Na prawdę nie trzeba. - zaprotestowała.
- Trzeba. - powiedział Christian.
Dziewczyna włożyła kurtkę. Po czym ruszyli. Szli w milczeniu. Zaczął padać deszcz. Przyspieszyli kroku. Zaczęło padać jeszcze mocniej. Już po chwili byli przemoczeni do suchej nitki.
- Dobra może zatrzymamy się gdzieś i poczekamy aż przestanie padać.- zaproponował.
- Żartujesz? Jest świetnie. - powiedziała, chwyciła chłopaka za rękę i zaczęła z nim tańczyć.


Tańczyli i dużo się uśmiechali. W końcu dziewczyna trochę zwolniła przytuliła się do chłopaka. Patrzyła w jego oczy i wciąż się uśmiechała. Było jej tak dobrze w objęciach CC'ego. Zapomniała o wszystkim. W końcu chłopak przerwał ten błogi stan równie przyjemny dla niego.
- Chodźmy do domu. Jake się pewnie o ciebie martwi. - powiedział odrywając się od dziewczyny.
- Ale ja nie chcę. Chcę tu zostać. Nigdzie nie idę. - odpowiedziała.

Po czym chłopak chwycił ją i uniósł nad ziemię.

- Nie! Nie! - krzyknęła - Już wolę iść sama.

- Zaufaj mi. Nie pozwolę ci upaść choćby nie wiem co. - odpowiedział uśmiechając się do niej.
Dziewczyna mocniej chwyciła się szyi perkusisty. Chłopak niósł ją tak do samych drzwi domu.
Później ostrożnie postawił ją na ziemi i weszli do środka, gdzie już czekał wściekły Jake.
- Gdzie wy byliście co? - zapytał nerwowo.
- Stary, spoko była ze mną. - uspokajał go CC.
- To zauważyłem. Ale dlaczego ja nic o tym nie wiem? - powiedział wciąż nerwowo.
- Dobra, to moja wina. Powinnam była ci powiedzieć. To się już więcej nie powtórzy. - wtrąciłą się Alex.
- No ja mam nadzieję. - odpowiedział Jake i poszedł na górę.


____________________
________



Dobra, no to mamy pierwszy rozdział. W komentarzach piszcie jak wam się podoba.

wtorek, 11 czerwca 2013

Wstęp.

To tak napisze może jeszcze taki mały wstęp do opowiadania. No to tak chłopaki przygarniają pod swój dach kuzynkę Jake'a, Alex. Dziewczyna nie radzi sobie z życiem. Po śmierci matki się kompletnie załamała. Nie pokazuje tego po sobie, udaje silną a w rzeczywistości jest odwrotnie.
Jeśli chcecie wiedzieć jak potoczą się jej losy czytajcie mojego bloga.

Początek

Witajcie w dziwnej części internetu.
Tutaj będę pisać opowiadanie z udziałem członków mojego ulubionego zespołu a mianowicie Black Veil Brides.
Rozdziały będę się starała dodawać jak najczęściej ale nie wiem jak mi to wyjdzie w praktyce.
To chyba na razie na tyle.