- Wiem że nie powinienem tego robić ale jemu się należało. - powiedział i nie drgnął.
- Nie należało. Przecież nic nie zrobił. - powiedziała próbując przytulić kuzyna, ten jednak tylko się odsunął.
- Tym razem nic, ale następnym mogło być gorzej. - powiedział.
- Nie będzie gorzej. - powiedziała i przytuliła Jake'a.
- Skąd możesz wiedzieć? Przecież to Ashley, znów będzie pijany i coś ci zrobi. - powiedział i posmutniał.
- Nic mi nie zrobił i nic nie zrobi. - powiedziała wciąż tuląc kuzyna.
- Skąd ta pewność? - zapytał i spojrzał na nią.
- No bo on już tego nie zrobi i ja mu ufam. - powiedziała wypuszczając go z objęć.
- I tak uważam że mu się należało ale nie będę się już z tobą kłócić. - powiedział.
Dziewczyna wstała wzięła gitarę i dała ją kuzynowi.
- Zagraj mi coś. - powiedziała i uśmiechnęła się.
Jake uśmiechnął się i zaczął grać. Zagrał solówkę "The Legacy".
- Poznajesz? - zapytał i spojrzał na dziewczynę.
- No pewnie. Jak mogłabym nie poznać piosenki jednego z moich ulubionych zespołów? - powiedziała. - Zagraj coś jeszcze.- dodała.
Tym razem gitarzysta zagrał solówkę "Victory call".
- A to poznajesz? - zapytał.
- Oczywiście. -powiedziała.
Jake zaczął grać bliżej nie znaną jej melodię.
- A to co? - zapytała.
- A to tak mi teraz przyszło do głowy. - powiedział i sięgnął po zeszyt by to zapisać.
- To ja może pójdę - powiedziała wychodząc z pokoju.
***
Zeszła na dół. W kuchni siedział CC i Ashley. Usiadła koło Christian'a.
- Co robicie chłopaki? - zapytała po chwili.
- Planujemy trasę koncertową. - powiedział Ashley.
- A gdzie będziecie grać? - zapytała z lekkim smutkiem w oczach.
- Na razie tylko w Stanach. - powiedział CC.
- A ile was nie będzie? - zapytała nie spuszczając wzroku z CC'ego.
- Hmm.. jakiś miesiąc. - odpowiedział perkusista i spojrzał na dziewczynę która bardzo wyraźnie posmutniała. - Możesz jechać z nami.
- Jako kto? Nie mogę. Zostanę. - powiedziała po czym wstała i poszła w kierunku drzwi. - Wychodzę się przejść. - dodała zakładając buty.
Chwilę później była już za drzwiami.
***
Dość długo spacerowała. W końcu usiadła na ławce w parku, w tym samym miejscu gdzie niedawno siedziała z CC'm. Ludzie przechodzili szybkim krokiem, nie spoglądali na nią, wszyscy się gdzieś spieszyli. W pewnym momencie przysiadł się do niej wysoki chłopak o ciemnych włosach i dużych niebieskich oczach.
- W czymś mogę pomóc? - zapytała zmieszana.
- Umm.. chyba nie. Mogę zostać czy przeszkadzam. - zapytał blondyn.
- Możesz zostać. - powiedziała i posłała mu uśmiech.
- Jak masz na imię? - zapytał po chwili milczenia.
- Alexandra ale mów mi Alex. A ty? - powiedziała nie odrywając wzroku od chłopaka.
- Daniel. - odpowiedział.
- Ładnie. - powiedziała i znów posłała mu uśmiech.
- Dziękuję. Twoje imię też ładne. - powiedział, uśmiechnął się i puścił jej oczko.
- Jesteś stąd? - zapytała.
- Nie, prawdę mówiąc mieszkam tu dopiero od 3 miesięcy. - powiedział.
- Ooo.. to nie jestem jedyna nie stąd. - powiedziała a uśmiech nie opuszczał jej twarzy. - To skąd jesteś? - dodała.
- To wyjaśnia dlaczego cię tu jeszcze nigdy nie widziałem, tak piękną buźkę bym zapamiętał. -powiedział i uśmiechnął się. - Nowy York. A ty?
- Ale zbieg okoliczności, ja też. - powiedziała.
- Mamy wiele wspólnego - powiedział nie przestając się uśmiechać.
- Najwidoczniej. - powiedziała.
W tym samym momencie zadzwonił telefon.
- Tak? -zapytała.
- Gdzie ty kurwa jesteś? Zaraz chcę cię widzieć w domu i nie ma dyskusji. - usłyszała wściekły głos Jake'a w słuchawce, a zaraz po tych słowach rozłączył się.
- Ja muszę już iść. Kuzyn się o mnie martwi. - powiedziała ze smutnym wyrazem twarzy.
- Ale zobaczymy się jeszcze kiedyś? - zapytał.
- Może.. - powiedziała odchodząc.
***
- Gdzie ty znowu byłaś? - pierwsze słowa jakie usłyszała wchodząc do domu.
- Nie twoja sprawa. - odpowiedziała.
- Jednak moja. W każdym razie dopóki tu mieszkasz. - powiedział.
- Mogę iść i mieszkać gdziekolwiek tylko powiedz słowo. - wykrzyczała i pobiegła na górę.
***
Całej rozmowie przysłuchiwał się CC. Pobiegł za dziewczyną do pokoju Jinxx'a. Delikatnie zapukał i uchylił drzwi.
- Mogę wejść? - zapytał zaglądając do środka.
- Wchodź. - powiedziała nawet nie spoglądając na niego.
- Nie powinien cię aż tak pilnować, ale zrozum martwi się o ciebie. - powiedział Christian siadając obok dziewczyny.
- Czyli słyszałeś. - wyburczała.
- Ciężko było nie słyszeć. Chyba cała okolica słyszała. - powiedział perkusista.
- Świetnie. - jęknęła.
- Czemu nie chciałaś powiedzieć mu gdzie byłaś? Uniknęła byś tej całej sytuacji. - powiedział spoglądając na nią.
- Nie chcę żeby mnie kontrolował. - powiedziała wlepiając wzrok w podłogę.
- Dobra, jak chcesz. - powiedział, podniósł się i zaczął iść w stronę drzwi gdy dziewczyna złapała go za rękę.
- Zostań ze mną. - powiedziała nie wypuszczając jego ręki.
- No dobrze. - powiedział siadając z powrotem koło dziewczyny.
Siedzieli w milczeniu a po policzkach dziewczyny zaczęły ściekać łzy. Perkusista nie zauważył tego od razu.
- Czemu płaczesz? - zapytał ocierając łzy.
- Nie... nie umiem sobie poradzić.. - powiedziała, a łzy zaczęły spływać jeszcze szybciej.
- Z czym? - zapytał.
- Z życiem. - odpowiedziała krótko i wtuliła się w jego ramie.
Siedzieli w milczeniu przez dłuższy czas. Nawet nie drgnęli. Po chwili dziewczyna zasnęła. Chłopak podniósł dziewczynę i ułożył ją na łóżku.
- Zostań ze mną jeszcze trochę. - powiedziała i chwyciła go za rękę gdy ten miał już wyjść.
- Ach.. no dobrze. - powiedział kładąc się koło niej na łóżku.
Dziewczyna przytuliła się do niego i zaraz usnęła. Chłopak też zasnął.
***
W nocy dziewczyna obudziła się w nocy zapłakana. CC obudził się trochę wcześniej.
- Coś się stało? - zapytał.
- Nie, wszystko w porządku. - powiedziała dziewczyna.
- Ale płakałaś. Co ci się śniło? - powiedział Christian spoglądając na nią.
- Nic, już nie ważne. teraz jest dobrze. - powiedziała, przytuliła perkusistę i ponownie zasnęła.
***
Następnego ranka Alex obudziła się dość wcześnie, i rozejrzała się zaniepokojona po pokoju. Christian'a nie było. Ubrała się szybko i zeszła na dół. Tam również pusto. Poszła do kuchni. Widzi kartkę na lodówce.
" Pojechaliśmy do wytwórni. Wrócimy wieczorem. Klucze od domu leżą w kuchni na stole. Nie rozwal domu.
Jake"
Zerwała kartkę z lodówki, patrzyła na nią jeszcze przez chwilę, później zgniotła i wyrzuciła. Wzięła klucze, ubrała buty i wyszła z domu. Poszła do parku. Usiadła na tej samej ławce co wczoraj, a kilka łez spłynęło po jej policzkach.
-Cześć - usłyszała znajomy głos.
Podniosła głowę.Tak, to był Daniel.
- Hej - odpowiedziała.
- Jednak się spotkaliśmy. - powiedział i lekko uniósł głowę dziewczyny. - Czemu płakałaś? - dodał.
- Nie ważne. Już jest dobrze. - powiedziała i delikatnie się uśmiechnęła.
- Dobra, nie będę nalegał. - powiedział odwzajemniając uśmiech.
Alex zadrżała.
- Zimno ci? - zapytał.
- Troszkę. - odpowiedziała.
- To może odprowadzę cię do domu? - zaproponował, uważnie obserwując reakcję dziewczyny.
- Dobrze. Chodźmy. - powiedziała i wstała z ławki.
Szli dość długo i całą drogę rozmawiali.
- To ja już pójdę. - powiedział gdy stali przed drzwiami domu.
- Nie. Wejdź. - powiedziała zatrzymując go.
- Nie chcę robić kłopotu - powiedział próbując odejść.
- To żaden kłopot. - powiedziała.
Chłopak wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Zdjęli buty i dziewczyna pociągnęła go za sobą do góry. Zaprosiła do pokoju, usiedli na łóżku i dość długo rozmawiali i wygłupiali się. Chłopak zaczął ją łaskotać.
- Proszę przestań! - zawołała.
- No dobrze już nie będę. - zrobił minkę zbitego psiaczka i po chwili się uśmiechnął.
Przysuwał się coraz bliżej. Najpierw delikatnie musnął jej usta swoimi, później składał soczyste pocałunki. Zdjął koszulkę i nie przestawał całować dziewczyny, która jakoś nie stawiała oporu.
- Co wy robicie? - usłyszeli głos...
____________________
________
No właśnie, macie pomysł czyj głos mogli usłyszeć?
Piszcie jak wam się podoba.




*.* Nie wiem czyj to głos ale zajefajne nie mogę się doczekac dalszej części :)
OdpowiedzUsuńUuuuuu.. ale fajnee... *u*
OdpowiedzUsuń