Niedzielne po południe, chłopaki siedzieli w salonie i oglądali tv. Dzwoni telefon. Jake odbiera.
- Tak? - zapytał - Co się stało?- dodał po chwili nie spokojnym głosem. -Kiedy pogrzeb? Dobrze, za chwilę oddzwonię.
Zespół bacznie przyglądał się gitarzyście. Po chwili milczenia powiedział:
- Moja ciocia Lucy nie żyje... - urwał - I moja kuzynka, Alexandra musi ze mną zamieszkać, przynajmniej na razie.
- Nie ma innej rodziny?- zapytał Jeremy.
- Po śmierci jej matki zostałem jej tylko ja. - odpowiedział smutno Jake.
- I co będziesz się bawił w niańkę? - zapytał Ash i cwaniackim uśmieszkiem.
- Nie, myślę że da sobie radę, ma 19 lat, ale nie ma mieszkania i kasy żeby je utrzymać. - powiedział gitarzysta.
- Ostateczna decyzja należy do Andy'ego, w końcu to jego mieszkanie. - wtrącił się CC.
- Może tu zamieszkać... to duży dom.- powiedział zakłopotany wokalista
- Jak dla mnie, to może tu mieszkać. - powiedział Ashley.
- Wspaniale, zaraz zadzwonię i ustalę szczegóły co do jej przyjazdu. - powiedział wychodząc z pokoju.
Po chwili wrócił i powiedział:
- Wszystko ustalone, Alexandra przyjedzie jutro około 14. -powiedział, usiadł koło kumpli na kanapie i zaczął oglądać tv.
***
Następnego dnia Jake wstał koło 11, zjadł śniadanie i zaczął ogarniać ogólnie panujący bałagan. W 2 godziny zdążył wyrzucić resztki jedzenia i puszki po piwie. Następnie zabrał się za odkurzanie, co obudziło chłopaków. Już po chwili wściekły Ash stał tuż koło Jake'a z wtyczką od odkurzacza w ręce.
-Co ty wyprawiasz? - Zapytał wciąż wkurzony basista.
- Odkurzam, wiem że dla ciebie to nowość ale będziesz się musiał przyzwyczaić - powiedział i uśmiechnął się cwaniacko zabierając basiście kabel.
Bez dalszej bezsensownej dyskusji Ashley poszedł na górę, a Jake wrócił do odkurzania. Po skończonej robocie poszedł na zakupy. Po powrocie poszedł do pokoju i robił to co lubi najbardziej, grał na gitarze.
***
Słychać dzwonek do drzwi. Otwiera Christian. W drzwiach stoi piękna nie wysoka dziewczyna o niebieskich oczach w lekko przydużej czarnej koszulce, szortach i trampkach z dużą fioletową walizką u boku. Jej przepiękne wargi zdobił kolczyk.
-Ty pewnie jesteś Alexandra?- zapytał lekko zdziwiony CC, nigdy nie widział kuzynki Jake'a.
Nie miał pojęcia że jest taka śliczna.
- Tak, ale mów mi Alex - odpowiedziała dziewczyna bezskutecznie próbując przenieść walizkę przez próg.
Perkusista widząc że nie może sobie poradzić wziął walizkę z jej delikatnych rąk i wstawił do mieszkania zamykając drzwi.
-Jake! Twoja kuzynka już jest! - zawołał perkusista a dziewczyna rozejrzała się po mieszkaniu.
Po chwili słychać było szybkie kroki gitarzysty.
-Kuzyn Jake'i - powiedziała dziewczyna przytulając go.
- Daruj sobie - odburknął, delikatnie ją odsuwając.
Gdyby nie kroki na schodach, pewnie doszło by między nimi do spięcia. Po chwili ujrzeli Jinxx'a.
-Jadę z Sammi do rodziców, wrócę za tydzień.- powiedział i uśmiechając się zabrał walizkę i wyszedł.
- Dobra skoro Jinxx wyjeżdża możesz na razie zająć jego pokój. - powiedział biorąc fioletową walizkę.
Po tych słowach Christian poszedł do kuchni a Jake i Alex na górę. Chwile później byli już w pokoju Jeremy'ego.
- Tak więc to pokój Jinxx'a. - powiedział gitarzysta - myślę że nic więcej nie będę musiał ci objaśniać, ale jakby coś to pytaj.
- Okej, dzięki, poradzę sobie. - powiedziała Alexandra.
Jake wyszedł z pokoju i zamknął drzwi. Gdy gitarzysta wyszedł dziewczyna podeszła do drzwi i przekręciła kluczyk. Rzuciła walizkę na łóżko, otworzyła ją i wyjęła małe pudełeczko. w pudełeczku była żyletka. Wyciągnęła ją chwilę się zawachała i w końcu zrobiła kilka kresek na bliznach na nadgarstku.
Kilka kropel krwi skapło na podłogę. Alex wzięła chusteczkę i starła je. W tej samej chwili usłyszała pukanie do drzwi.
-Już otwieram - krzyknęła chowając chusteczkę i żyletkę.
Szybko wygrzebała z walizki czarną bandamkę i obwiązała ją wokół nadgarstka. Po czym otworzyła drzwi przed którymi spodziewała się Jake'a który chciał sprawdzić czy nic jej nie trzeba. Ku jej zaskoczeniu przed drzwiami stał CC.
-Rozgościłaś się już?- zapytał z życzliwym uśmiechem na twarzy.
-Mhm. - powiedziała potakując głową.
-Chciałabyś iść na spacer? Pokazałbym ci okolicę? - zapytał Christian z miną proszącego pieska.
-Pewnie - odpowiedziała Alex po czym chwyciła klucz i zamknęła drzwi.
Złapała CC'ego za rękę i pociągnęła za sobą. Chwilę później byli już przed domem.
-No to gdzie chciałabyś pójść? - zapytał i wlepił oczka w dziewczynę.
-Hmm.. nie wiem.. nie znam okolicy. - odpowiedziała.
-To może pójdziemy do parku? - zaproponował, nie odrywając wzroku od dziewczyny.
-Ty tu w końcu jesteś przewodnikiem. - odpowiedziała żartobliwie.
Ruszyli w stronę parku. Park znajdował się kilka przecznic dalej. W drodze do Parku mało rozmawiali. W parku znaleźli wolną ławkę i usiedli na niej. Dziewczyna założyła nogi na ławkę i oparła o nie głowę. Chwilę siedzieli w milczeniu.
- Gdzie wcześniej mieszkałaś? - zapytał spoglądając na dziewczynę.
- Nowy York - odpowiedziała patrząc przed siebie.
Zawiał wiatr, dziewczyna zadrżała.
- Zimno ci? - zapytał zatroskany.
- Trochę, możemy już iść. - odpowiedziała podnosząc się z ławki.
Christian wstał ściągną skórzaną czarną kurtkę i założył jej na ramiona.
- Na prawdę nie trzeba. - zaprotestowała.
- Trzeba. - powiedział Christian.
Dziewczyna włożyła kurtkę. Po czym ruszyli. Szli w milczeniu. Zaczął padać deszcz. Przyspieszyli kroku. Zaczęło padać jeszcze mocniej. Już po chwili byli przemoczeni do suchej nitki.
- Dobra może zatrzymamy się gdzieś i poczekamy aż przestanie padać.- zaproponował.
- Żartujesz? Jest świetnie. - powiedziała, chwyciła chłopaka za rękę i zaczęła z nim tańczyć.

Tańczyli i dużo się uśmiechali. W końcu dziewczyna trochę zwolniła przytuliła się do chłopaka. Patrzyła w jego oczy i wciąż się uśmiechała. Było jej tak dobrze w objęciach CC'ego. Zapomniała o wszystkim. W końcu chłopak przerwał ten błogi stan równie przyjemny dla niego.
- Chodźmy do domu. Jake się pewnie o ciebie martwi. - powiedział odrywając się od dziewczyny.
- Ale ja nie chcę. Chcę tu zostać. Nigdzie nie idę. - odpowiedziała.
Po czym chłopak chwycił ją i uniósł nad ziemię.
- Nie! Nie! - krzyknęła - Już wolę iść sama.
- Zaufaj mi. Nie pozwolę ci upaść choćby nie wiem co. - odpowiedział uśmiechając się do niej.
Dziewczyna mocniej chwyciła się szyi perkusisty. Chłopak niósł ją tak do samych drzwi domu.
Później ostrożnie postawił ją na ziemi i weszli do środka, gdzie już czekał wściekły Jake.
- Gdzie wy byliście co? - zapytał nerwowo.
- Stary, spoko była ze mną. - uspokajał go CC.
- To zauważyłem. Ale dlaczego ja nic o tym nie wiem? - powiedział wciąż nerwowo.
- Dobra, to moja wina. Powinnam była ci powiedzieć. To się już więcej nie powtórzy. - wtrąciłą się Alex.
- No ja mam nadzieję. - odpowiedział Jake i poszedł na górę.
____________________
________
________
Dobra, no to mamy pierwszy rozdział. W komentarzach piszcie jak wam się podoba.

Bardzo bardzo mi się podoba =) Czekam na dalszą częśc :)
OdpowiedzUsuńJakie zajebiste *.*
OdpowiedzUsuńTakie dlugie :D