środa, 31 lipca 2013

Rozdział 9 "Pożegnanie"

Gdy dziewczyna się rano obudziła z okropnym bólem głowy, na brzegu łóżka siedział CC z tacą z naleśnikami i kawą. Przyglądał się Alex z uśmiechem na twarzy, lubił na nią patrzeć.  Podał dziewczynie jedzenie i pocałował w czoło. Dziewczyna podziękowała i zabrała się za jedzenie a chłopak za pakowanie. Gdy Alex już zjadła pomogła mu się pakować. Po pół godzinie skończyli. Alex była bliska płaczu. Przytuliła swojego chłopaka i kilka łez wypłynęło z jej oczu.
- Dobra chodźmy, musimy wykorzystać ostatni dzień przed trasą. - powiedział ścierając łzy z policzków dziewczyny.

***
- Dokąd jedziemy? - zapytała i włączyła samochodowe radio.
- Na razie tylko do kawiarni. - powiedział nie odrywając wzroku od drogi.
W kawiarni spędzili pół godziny. Wypili po latte i zjedli po kawałku ciasta.
- A teraz dokąd? - zapytała gdy wyszli z kawiarni.
- Nie wiem. - zerknął na telefon. - możemy pojechać do kina jeśli oczywiście masz ochotę. - popatrzył na nią i posłał uśmiech.
- Może być kino - odwzajemniła uśmiech.
Wplotła swoje palce w jego i ruszyli w stronę samochodu.



Chłopak otworzył przed nią drzwi i zamknął gdy już wsiadła do środka. Wsiadł do samochodu od strony kierowcy i spojrzał na Alex.

- A może jednak do domu pójdziemy i obejrzymy jakiś film z chłopakami? - uśmiechnęła się.
- Skoro chcesz. To jedziemy do domu.
Dziewczyna podtrzymała jego pod brudek palcem i wpiła się w jego usta.



- A to za co? - zapytał gdy się od siebie oderwali.

- No wiesz, jutro wyjeżdżasz. - powiedziała i zatrzepotała rzęsami.
Chłopak odpalił samochód i ruszyli. Gdy dojechali otworzył drzwi dziewczynie i objął ją ramieniem. Weszli do domu. Poszli do salonu gdzie siedział Ash.
- Wróciła zakochana para. - mruknął.
Zignorowali jego słowa i usiedli na kanapie. Dziewczyna oparła głowę o jego ramię. Po obejrzeniu filmu było koło szesnastej. CC wstał z kanapy, delikatnie objął małą w pasie i podniósł.
- A teraz dokąd? - spytała.
- Nie wiem, mamy jeszcze trochę czasu, możemy pójść na spacer.
- No dobrze. - pocałowała perkusistę.
- Ej? Możecie się iść lizać gdzie indziej?
- Nie. - złożyła jeszcze jeden namiętny pocałunek na ustach swojego chłopaka i pociągnęła go ze sobą na kanapę.



- Zabierzcie ich. - zaczął jęczeć Ash.

- Dobra, już sobie idziemy. - powiedziała Alex i pociągnęła chłopaka za rękę.
Poszli do parku i usiedli na ławce. Dziewczyna położyła się na ławce, a głowę na kolanach chłopaka.
- Wiem że już to mówiłam, ale będę tęsknić. - powiedziała. a jej oczy się zaszkliły.
- Nie musisz. Możesz jeszcze pojechać z nami. - pogłaskał ją po policzku.
- Nie. - uśmiechnęła się i zamknęła oczy.
- Jak chcesz, nie mogę cię do niczego zmusić.
- Gdzie jeszcze dzisiaj pójdziemy?
- Do restauracji, na kolację, a później w domu czeka na ciebie jeszcze mała niespodzianka.
- Cieszę się że jesteś.
- A gdzie miałbym być.
Dwie godziny zleciały zanim się obejrzeli. Poszli jeszcze do domu, mała przebrała się w
sukienkę a CC założył marynarkę.



Alex wyglądała cudnie. Wyruszyli w stronę restauracji. Klimat w środku był po prostu nie ziemski. Przygaszone światła, świece na stołach, bordowy wystrój wszystko idealnie pasowało. Przy wejściu kelnerka wskazała im wcześniej zarezerwowany stolik w kącie. Christian odsunął krzesło swojej towarzyszce i zasuną je gdy już usiadła. Usiadł na przeciwko niej. Po chwili kelnerka przyniosła Menu. Wybrali potrawy i zamówili. Długo nie musieli czekać, już po chwili zwinnym ruchem kelnerka postawiła przed nimi dwa talerze. Gdy talerze były już puste wyszli i skierowali się w stronę domu.
- I jak ci się podobało?
- Restauracja ładna ale to nie moje klimaty.
- No moje też nie. - zdjął marynarkę i okrył nią ramiona dziewczyny.
Gdy tylko weszli do domu rzucił im się w oczy wielki tłum w salonie.
- Co to jest?
- Nie wiem, mieli nie zapraszać dużo osób.
- Chodźmy na górę. - pociągnęła go w stronę schodów.
- Przepraszam, nie myślałem że zaproszą aż tyle osób. - powiedział gdy zamknęli drzwi pokoju
- A jeśli nie przyjmę przeprosin? - przygryzła warkę i przejechała ręką po jego ciepłym torsie.
- Chyba się załamię. - pocałował ją i pociągnął za sobą na łóżko.
Pogłębiła pocałunek.


- Jeszcze raz cię przepraszam. - powiedział i podniósł się na łokciach
- Przestań, przecież żartuję, nie masz za co mnie przepraszać - uśmiechnęła się i wróciła do pocałunku.
W tym momencie wpadł pijany Ash.
- Oj przepraszam piękną parę. - wybełkotał i wciąż stał w drzwiach. - Nie przeszkadzajcie sobie.
- Wyjdź! - wrzasnął CC.
Basista zatoczył się i wyszedł głośno zatrzaskując drzwi za sobą.
- Chodźmy już spać. Jutro musicie wcześnie wstać.
Przebrali się, wskoczyli pod kołderkę, przytulili i zasnęli.

***
Następnego dnia rano Alex obudziła się sama. Zeszła na dół żeby przywitać swojego chłopaka. Pocałowała go na 'dzień dobry'. Zjedli śniadanie, zapakowali bagaże i wyjechali.
 Na stacji Alex po kolei pożegnała się z chłopakami. Najpierw Jake, później Jinxx, później Andy, wszystkich przytuliła. Nadeszła kolej Ash'a przytuliła go, a on nadstawił policzek. Sprzedała mu szybko buziaka, chciała to mieć już za sobą. Nareszcie. Żegnała tego za którym będzie tęsknić najbardziej. Rzuciła mu się na szyję a on obrócił się razem z nią kilka razy w powietrzu, po czym przyssał do jej ust. Po namiętnym pocałunku chłopcy wsiedli do pociągu i odjechali. Oczy dziewczyny napełniły się łzami.


____________________
________

No to jest kolejny rozdział. Jeśli ktoś to czyta, proszę żeby napisał mi co o tym myśli.

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 8 "Plaża"

Rano dziewczyna obudziła się w objęciach swojego chłopaka, z lekkim bólem głowy. Gdy tylko się poruszyła CC otworzył oczy i powiedział 'dzień dobry' i pocałował delikatnie w czoło.
- Co pamiętasz z wczoraj kochanie?
- 'Kochanie'? - zdziwiła się Alex. - Czyli to jednak nie był sen. - uśmiechnęła się i kontynuowała - No to tak, ostatnie co pamiętam to to że piliśmy piwo. A co? Coś zrobiłam?
Na twarzy Christiana pojawił się cwaniacki uśmieszek.
-Zaczęłaś śpiewać, w połowie drogi do auta usiadłaś i powiedziałaś że dalej nie pójdziesz, więc wziąłem cię na ręce, a później jak już jechaliśmy autem z Jake'm to zaczęłaś się drzeć że mnie kochasz. Widok twarzy twojego kuzyna był bezcenny. - zaśmiał się.
- To jeszcze nie jest tak źle.
- A co bywało gorzej?
- Na urodzinach przyjaciółki upiłyśmy się i włożyłam na głowę miskę i wzięłam do ręki łyżkę i mówiłam że jestem rycerzem w lśniącej zbroi. - chłopak wybuchł śmiechem
- No wiesz co? Już ci więcej nic nie opowiem - zrobiła minę obrażonej królewny.
- Nie, ale skoro ty jesteś rycerzem to wychodzi na to że ja jestem księżniczką. Księżniczka CC. Nawet nie źle brzmi. - oboje wybuchnęli śmiechem.
Gdy już się uspokoili dziewczyna wstała i powiedziała:
- Trzeba wstawać i zrobić chłopakom śniadanko. - chłopak chwycił ją za rękę i pociągną tak, że wylądowała koło niego. 


- A ciebie przypadkiem głowa nie boli? - wpił się w jej usta i już po chwili dziewczyna leżała na nim.
- A no trochę boli - podniosła się na rękach, odrywając od niego, żeby odpowiedzieć i zaraz wróciła do poprzedniej pozycji i do pocałunku.
- To może cię wyręczę? Co?
- Ale tak czy tak musimy wstać.
- Tak, musimy wstać bo sobie nie wiadomo co pomyślą. - odpowiedział z uśmieszkiem na ustach.
- No to chodźmy. - dziewczyna wzięła spodnie i bluzkę "Nirvany" od Andy'ego i poszła do łazienki.
Gdy wróciła chłopak był już ubrany.
- Dobra, chodźmy na dół. - powiedział, zaszedł ją od tyłu, położył ręce na jej biodrach i pocałował w policzek.
Zeszli na dół w kuchni siedzieli już wszyscy.
- Oooo. Zakochana para już wstała. - zawołał Ashley na ich widok, po prostu nie mógł sobie darować tej uwagi, jak to on.
Alex posłała mu karcące spojrzenie i spostrzegła że Jinxx już wrócił. Podeszła do niego i przytuliła go.
- Dobra już wystarczy bo będzie zazdrosny.
- Ha ha ha po prostu pękam ze śmiechu - odpowiedziała z miną nadąsanej królewny i po chwili uśmiechnęła się i usiadła na krześle koło Andy'ego.
- Jedliście już? - spytała po chwili.
- Jakbyśmy mieli czekać na was to byśmy z głodu umarli. - kolejna uwaga ze strony Ash'a.
Przed dziewczyną pojawił się talerz a na nim kilka nie dużych kanapek. Perkusista usiadł obok ze swoim talerzem. Zabrali się za jedzenie.
- To kiedy wyjeżdżacie? - zapytała gdy kanapki zniknęły z talerza.
- Za 2 dni. - odezwał się Andy.
- To mam tylko 2 dni żeby się wami nacieszyć. - powiedziała ze smutkiem. - To co będziemy dzisiaj robić?
- Zapowiada się że będzie ciepło więc może wyskoczymy na plaże na cały dzień? - zaproponował Ash.
- Umówiłem się z Juju, ale możemy pojechać na plaże.
- To ja zadzwonię po Sammi. - wtrącił się Jinxx.
- A ja po Ellę - dorzucił swoje trzy grosze Jake.
- No i super, a ja zostanę sam - jęczał Ash.
- Oj nie przesadzaj. - powiedziała Alex posyłając mu śnieżnobiały uśmiech.
- No dobra wszystko ustalone to za godzinę wyruszamy na plażę.
Wszyscy się rozeszli i poszli szykować.
Alex ubrała na siebie granatowy strój kąpielowy i spakowała do torby kilka ręczników. Nie całe 15 minut a Alex i CC byli gotowi. Także siedzieli i oglądali tv. Jakoś w pół do 11 przyjechała Sammi i Ella. Przedstawiły się i dosiadły się do Alex i CC'ego. O 11 wszyscy byli już w salonie poza Ash'em który nie wiadomo gdzie się podziewał i Juliet którą mieli zgarnąć po drodze. Później Ash wpadł do domu jak poparzony z lodówką turystyczną.
- A wy jeszcze nie gotowi? -  zapytał.
- Czekamy na ciebie. - burknął Andy.
- Dobra tam, ruchy ruchy plaża czeka. - poganiał Ashley.
Wszyscy wstali i wyszli.
- No to może tak ja, Jinxx, Jake i Ella pojedziemy moim autem a wy jednym z waszych? -  zaproponowała Sammi.
Przystali na propozycję i wsiedli do czarnego Audi Andy'ego. Christian, Alex i Ash siedzieli z tyłu, z przodu było wolne miejsce dla Juliet. Po drodze na plażę zabrali ją z pod jej domu. Dziewczyna przywitała się, przedstawiła i pocałowała swojego faceta. Na plaże dojechali w mniej niż 20 minut, mimo że Ash cały czas jęczał i marudził droga minęła dość szybko.
Gdy już dojechali, zaparkowali samochód obok czerwonego cabrioletu Sammi, zabrali bagaże i ruszyli w stronę plaży. Mieli mały problem ze znalezieniem reszty ale w końcu dostali się do celu. Dziewczyny chciały się opalać chłopaki natomiast popędzili do wody. Sammi wyciągnęła z torebki krem z filtrem i nasmarowała się, później podała go Elli, ona Juliet a Juliet Alex Chłopaki wyszli z wody oczywiście nie zapominając o tym żeby zabrać ze sobą trochę wody i ochlapać dziewczyny.
- Ty głupi jesteś? - wydarła się na Andy'ego Juliet, biedny nie wiedział co ma zrobić.
Alex natomiast przytuliła Christiana wywracając jednocześnie go na piasek, w efekcie piasek nie chciał się od niego odczepić. Chłopak wziął ją na ręce i wszedł z nią do wody, która była dość chłodna aczkolwiek przyjemna. Dziewczyna śmiała się jak głupia, a chłopak wciąż trzymał ją na rękach. Dołączyła do nich reszta, razem z piłką do siatki. Poodbijali ją trochę i postanowili wyjść i sprawdzić zapas lodówki Ashley'a. Można się było spodziewać -piwo. Andy i Sammi pić nie mogli a dodatkowo Juliet dotrzymywała im towarzystwa. Wszyscy wypili po piwie z wyjątkiem Ash'a który wypił trzy i Alex która wypiła dwa. Poza tym siedzieli rozmawiali, śmiali się. Alex jakoś najbardziej polubiła Sammi a najmniej Juliet. CC  i Alex postanowili się przejść po plaży w świetle zachodzącego już słońca. Usiedli na jakiejś skale i podziwiali przepiękny zachód słońca.


- Będę za tobą tęsknić. - powiedziała Alex ledwie słyszalnym głosem.
- Też będę za tobą tęsknić. No chyba że z nami pojedziesz. - delikatnie się uśmiechnął z nutką nadziei.
- Nie, CC już o tym rozmawialiśmy.
- Nie dasz się przekonać?
- Nie.
Chłopak uśmiechnął się po czym pocałował Alex.
- Te, zakochańce, zbieramy się. - głos Ash'a przerwał ich pocałunek i pomaszerowali trzymając się za ręce.
- W domu możemy jeszcze zrobić ognisko. - zaproponował Jinxx.
Wszyscy oprócz Juliet się zgodzili ta jednak nalegała by ją odwieść do domu. Tak też zrobili, odwieźli Juliet i pojechali do domu, po drodze wstąpili do sklepu gdzie Ash zaopatrzył się w potrzebne do ogniska mięsa i niezbędne dla niego samego alkohole. Gdy dojechali do domu ognisko już się paliło. Nabili kiełbaski na przygotowane patyki i czekali aż będą jadalne. Alex nie chciała kiełbasy, nie miała ochoty, więc tym samym tylko ona siedziała bezczynnie oparta o CC'ego. Gdy już kiełbaski zostały pochłonięte rozpoczęły się degustacje różnorodnych alkoholów od Ash'a. Oczywiście sam basista wypił najwięcej, a Alex była tuż za nim, reszta była prawie trzeźwa.
- I...i..idzie..i..idziemy spać. - wymamrotał basista kończąc ostatnią flaszkę.
- Ale.. Ale ja chcę... tań... tańczyć. - powiedziała Alex wstając, co nie było za dobrym pomysłem bo już po chwili leżała na ziemi.
CC podniósł ją i prowadził do domu ale ona zaczęła krzyczeć:
- A.. a... a ten tu.. tu.. tutaj mnie ko.. kocha.
Wtedy perkusista wziął ją na ręce i zaniósł do domu. Andy i Jake pomagali iść Ash'owi. Wyglądało to komicznie.

CC rozebrał Alex do bielizny i nakrył kołdrą. Sam tak jak poprzedniego dnia, w samych bokserkach położył się koło niej i ją przytulił.

____________________________________________



No to kolejny rozdział, jeśli ktoś to w ogóle czyta powie mi co o tym sądzi? c:

Rozdział 7 "Randka?"

- Dokąd idziemy?
- Zobaczysz.
Christian ubrał czarną skórzaną kurtkę i podobną tyle że damską podał Alex. Gdy znaleźli się już przed domem postawił dziewczynę na ziemi.
- Nie będziesz mnie nosić? - zapytał lekko zdziwiona choć nie przeszkadzało jej to.
- Nie, no przecież umiesz chodzić.. Chyba że chcesz żebym cię niósł.
- Nie nie. - szybko zaprzeczyła i wsiedli do auta.
Chłopak nie patrzył na dziewczynę, mimo to rozmawiali całą drogę.
- No to jesteśmy - powiedział i wyją kluczyki ze stacyjki.
- Tu? - dziewczyna rozejrzała się dookoła.
Byli w jakimś lesie jednak nie wiedziała co ją dalej czeka. przeszli się kawałek i oczom dziewczyny ukazało się wesołe miasteczko. Ale kochała te wszystkie karuzele, pięknie oświetlone wieczorami.
- Niespodzianka. - powiedział CC.
- Dziękuję. - powiedziała rzucając mu się na szyję.
Weszli do środka. Pan Coma wszystko zaplanował wcześniej, łącznie z wykupieniem biletów więc od razu mogli wchodzić.
- Dobra to gdzie idziemy najpierw?
Dziewczyna stała i wpatrywała się w jedną z karuzeli.


- Bososter? Jak dla mnie może być. - powiedział stając za nią i obejmując ją w tali.

Zaraz poszli ustawić się w kolejkę do karuzeli. Czekali pół godziny na swoją kolej ale w końcu się doczekali.

Weszli na platformę, przypięto ich zapięciami i pojechali w górę. Musieli tam jeszcze poczekać aż przypną kogoś na dole. Dziewczyna mocno trzymała perkusistę za ręce. Widok z tej wysokości był fantastyczny.

Po chwili ruszyli, zaczęli się wolno obracać, później coraz szybciej i szybciej. Dziewczyna nie wypuszczała dłoni chłopaka. Karuzela zrobiła kilkanaście obrotów i zaczęła zwalniać. Karuzela stanęła a oni zawiśli w górze. Za chwilę zjechali na dół i zostali wypięci z siedzeń przez obsługę karuzeli i poszli w stronę budki z jedzeniem.

- Pijesz? - zapytał Christian.

- Nie wiem, a ty? 

- Raczej nie mogę jeśli chcesz wrócić do domu samochodem.

- Sama pić nie będę.
- No chyba że zadzwonimy po chłopaków żeby po nas przyjechali. - powiedział wyciągając telefon.
Mała tylko uśmiechnęła się w nadziei że chłopaki się zgodzą.
- No cześć Jake... Przyjedziesz po nas później?... Nie nie możemy, bo wypiliśmy piwo... Dzięki stary, później zadzwonię i powiem gdzie jesteśmy.
- Wnioskuję że się zgodził?
- Tak. Możemy pić, ale nie za dużo.
Zamówił dwa piwa i jedno podał dziewczynie. Wzięła łyka. Poszli się kawałek przejść. Cały czas rozmawiali. Później poszli przejechać się jeszcze na kilku karuzelach.ściemniło się. Wesołe miasteczko było oświetlone. 



- Diabelski młyn? Na serio?
- No choć i mnie marudź. - powiedział i pociągnę dziewczynę w stronę diabelskiego młyna.
Tak jak dziewczyna przypuszczała diabelski młyn nie kręcił się zbyt szybko. Chłopak cały czas na nią patrzył. Nie rozmawiali tylko patrzyli na siebie. Aż w końcu CC się odezwał:
- Alex... Trudno mi  to powiedzieć, sam nie wiem dlaczego ale.. od pewnego czasu czuję coś do ciebie. - spuścił wzrok.
Dziewczyna przyglądała mu się z niedowierzaniem.
- Wiesz CC... -urwała.
- Czyli ty do mnie nie. - powiedział załamany i podparł głowę rękami.
- Nie, to nie tak.
- A jak?
Dziewczyna podniosła jego głowię i pocałowała wplatając palce w jego długie czarne włosy.


-Możesz powtórzyć bo nie dosłyszałem?
Oboje się uśmiechnęli, a dziewczyna znowu wpiła się w jego usta. Pogłębił pocałunek. Młyn gwałtownie stanął, a wszystkie światła zgasły. CC przytulił dziewczynę do siebie. Siedzieli dość długo w milczeniu gdy w końcu zapytał:
- Czyli można uznać że jesteśmy razem?
- No chyba tak. I można uznać że to nasza pierwsza randka.
Uśmiechnęła się i znowu go pocałowała. Karuzela wciąż stała w miejscu. 'Drodzy państwo mamy małe problemy techniczne proszę się nie denerwować za chwile zostaną rozwiązane' powiedział głos przez megafon, ledwo słyszalny na górze. Głos nie kłamał po chwili wszystkie światła się zapaliły a młyn powoli ruszył. Parka siedziała przytulona gdy z oczu dziewczyny zaczęły wypływać łzy.


CC podniósł jej pod brudek i zapytał słodkim głosem:
- Czemu płaczesz?
- No bo teraz będzie mi się jeszcze trudniej z tobą pożegnać.
- Jeszcze się nie żegnamy. Mamy jeszcze trzy dni. - powiedział ocierając łezkę.
- A poza tym są telefony będę dzwonił codziennie, i ty też masz dzwonić jeśli coś będę nie tak i wsiadam w pociąg i zaraz jestem. - mówił dalej. - Ale jeśli oczywiście zmieniłaś zdanie to możesz jechać z nami.
- Nie zmieniłam. Będę tęsknić ale jakoś przeżyję. Będziecie może grać w LA?
- Tak, ale na samym końcu. W domu czekają na ciebie bilety,chyba że nie chcesz iść no to nie będę nalegał.
- Nie, no oczywiście że chcę iść. - uśmiechnęła się. - Jeśli wam nie będzie to przeszkadzać to zaproszę do nas przyjaciółkę żebym nie siedziała sama.
- Pewnie, będzie lepiej jak nie zostaniesz sama.
- Jutro Jinxx wraca, będę mogła zamieszkać u ciebie?
- No a czemu niby nie? - uśmiechnął się.
- Nie wiem.
Nadszedł czas wysiadki z karuzeli. Alex nigdy by nie pomyślała że na diabelskim młynie tak bardzo odmieni się jej życie. Pochodzili jeszcze troszkę koło lasu, starszy pan sprzedał im watę cukrową, wypili jeszcze kilka piw... Dziewczyna ledwo trzymała się na nogach. CC uznał że to dobry moment by zadzwonić po Jake'a. Objaśnił kumplowi gdzie się znajdują i gdzie będą czekać i poszli w stronę samochodu. Jakoś w pół drogi dziewczyna zaczęła śpiewać, usiadła na poboczu i powiedziała że dalej nie idzie. Perkusista podniósł ją z ziemi i wziął na ręce. Długo nie musieli czekać. Jake przyjechał razem z Andy'm. Wsiedli do samochodu Jake'a a Andy pojechał samochodem CC'ego.
- Czy wyjaśnisz mi dlaczego Alex śpiewa?
- Lekko się upiła.
- Lekko? - spojrzał na niego w lusterku.
- A CC mnie kocha. - zaczęła nagle krzyczeć i śmieć się.
Jake popatrzył na nią w lusterku, później wbił wzrok w perkusistę.
- Wyjaśnisz mi to może?
- Mówi prawdę, kocham ją, a ona mnie.
Więcej nie rozmawiali. Alex opierała się o ramię CC'ego i nie wiadomo kiedy zasnęła. Gdy dojechali Christian wziął ją na ręce i zaniósł do swojego pokoju, ułożył ją na łóżku i poszedł do pokoju Jinxx'a zabrać jej rzeczy. Gdy wrócił rozebrał ją do bielizny i ubrał w jakąś jedną ze swoich koszulek. Sam zaś zdjął koszulkę i spodnie i położył się koło niej  w samych bokserkach. Przytulił ją do siebie i zasnął.

____________________
________

No to jest kolejny rozdział. Co sądzicie o nowej parce? ;)

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 6 "Kostka"

- Ale..
- Mówiłem że nie masz nic do gadania, jedziemy i koniec.
- Może pojadę z wami?- zaproponował Daniel i odsuną się by Andy mógł wynieść małą.

- Jakoś damy sobie radę bez ciebie. - powiedział wkładając dziewczynę do swojego czarnego volvo.
Chwilę później słychać było pisk opon. Po 20 minutach byli w szpitalu. Andy cały czas nosił dziewczynę na rękach. W poczekalni były tylko dwie osoby. Usadził Alex na krześle.
- Zaraz wrócę. Poczekaj tu. Ok?
- A mam inne wyjście?

- Yyyy nie.
Chłopak szybko odszedł i zaraz zniknął za rogiem. Po paru minutach wrócił z dwoma kubkami w rękach. Usiadł na krześle obok i podał Alex kubek.
- Przepraszam. - szepnął do jej ucha i pocałował ją w czoło.
Dziewczyna wzięła łyk gorącego napoju.
- Wybaczysz mi? - zapytał robiąc przy tym maślane oczka.
- Nie wiem. Chyba tak, nie potrafię się długo gniewać.
Chłopak uśmiechnął się i odetchną z ulgą.

- Następny proszę! - usłyszeli głos lekarza.
Następna była Alex. Andy wziął ją na ręce i zaniósł do gabinetu lekarza.

***
Cała wizyta przebiegła szybko, lekarz obejrzał kostkę, ale na szczęście to tylko skręcenie.
- Miałaś sporo szczęścia. - powiedział Andy gdy byli już na zewnątrz.
- Tak, tak. ale możesz mnie już postawić.
- Przecież słyszałaś lekarza mimo, że to tylko skręcenie, masz nie nadwyrężać kostki.
Dziewczyna westchnęła i przewróciła oczami.
Jechali parę minut gdy na jednej z głównych dróg którą jechali zrobił się korek.



- No zajebiście. - warknęła Alex.
- Spieszy ci się gdzieś?
- No niby nie.
Wokalista nacisnął przycisk radia.


We've broke our mirrors
Sunday morning
Is everyday for all I care
And I'm not scared


Zabrzmiały słowa piosenki a dziewczyna się uśmiechnęła.
- Lubisz Nirvanę?
Alex skinęła potakująco głową. Reszta drogi minęła na słuchaniu radia i rozmawianiu.


***

- Gdzieś ty była? - pierwsze słowa jakie usłyszeli.
- W szpitalu, skręciłam kostkę. Mówiłam że to nic ale Andy się uparł żeby zabrać mnie do szpitala. - powiedziała a chłopak delikatnie odstawił ją na ziemię, wciąż trzymając ją za rękę.
- Nie przyszło ci do głowy może zadzwonić? - Jake wciąż był wściekły.
- Nie, przepraszam. - odpowiedziała Alex.
Chciała iść w stronę schodów, lecz Andy nie wypuścił jej ręki.
- Dokąd to? Lekarz zabronił ci chodzić.
- To jak mam się przemieszczać?
- Najlepiej by było gdybyś się nie przemieszczała chociaż dzisiaj i jutro.
- I dasz mi wtedy spokój?

- Tak.
- No to zgoda.
Po tych słowach wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do pokoju.
- Poczekaj chwilkę, zaraz wrócę.
Wyszedł, i po chwili wrócił z bluzką na wieszaku.


Dziewczyna bez zastanowienia zdjęła bluzkę przy chłopaku i ubrała tą od niego.
- Wyglądasz ślicznie.
- Dziękuję, nie trzeba było. A w ogóle skąd ją masz? - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Długa historia.
- Mamy czas.
- Kupiłem ją dla Juliet ale ona nie lubi Nirvany więc leżała w mojej szafie.
- No widzisz, nie taka długa historia. - znów się uśmiechnęła.
Słychać pukanie.
-Proszę! - krzyknęła dziewczyna.
Drzwi się otworzyły, a za nimi ukazał się CC.
- Wiesz co, ja już pójdę, i cieszę się że się podoba. - powiedział i wyszedł z pokoju.
- Co ci się stało?- Skręciłam kostkę. - mówiąc to delikatnie zatrzepotała rzęsami.

- Oj ty moja słodziutka niezdaro. - po tych słowach Christian pocałował ją w czoło, a Alex uśmiechnęła się.
Siedzieli zaledwie parę milimetrów od siebie, aż w końcu ich usta złączyły się w pocałunku.


Po dłuższej chwili dziewczyna oderwała się od chłopaka, spojrzała na niego i przygryzła wargę.
Resztę wieczoru spędzili na rozmawianiu. Dużo się przy tym śmiali i wygłupili.
- Dobra, jest już troszkę późno, chyba już pójdę.
- Nie, zostań ze mną.
- Na ile?
- Na zawsze. - zachichotała.
- Aż tak długo nie zostanę, ale zobaczę co da się zrobić. - powiedział i posłał jej piękny uśmiech.
Dziewczyna położyła się obok chłopaka i przytuliła się.



Po jakimś czasie zasnęła. Chłopak poszedł w jej ślady i również oddał się w objęcia Morfeusza.

***
- Dzień dobry. - usłyszała cichy szept tuż nad jej uchem.
Gdy tylko się podniosła dostała buziaka w policzek. Spojrzała na CC'ego i powiedziała:
- Dzień dobry. - i uśmiechnęła się.
Trochę rozmawiali. 
- Wisz co? przygotowałem dla ciebie pewną niespodziankę.
- A powiesz mi jaką?

- I co mam ją zniszczyć zdradzając ci szczegóły?
- No ale ja nie za bardzo lubię niespodzianki.
Chłopak zaczął ją łaskotać.

- Masz piękny śmiech - powiedział CC, a mała, wykorzystując chwilę gdy jej nie łaskotał, połaskotała go.
Chłopak znowu ją połaskotał i do pokoju wpadł Andy.
- Co jest? - zapytał otwierając drzwi.
- Nic. - powiedziała dziewczyna spoglądając na Andy'ego.
- Na pewno? - zapytał unosząc jedną brew.
- Tak, jest okej. Jak nigdy. - powiedziała i uśmiechnęła się.
Perkusista wstał i powoli szedł w kierunku drzwi.
- Idę zrobić ci śniadanko. - rzucił wychodząc.
Dziewczyna znów położyła się a łóżku, a Andy usiadł obok niej.
- Jak kostka? - zapytał po chwili.
- Dobrze. Nie boli.
- Ale masz jeszcze nie chodzić. Rozumiesz?
- Nie rozumiem czemu.
- No jak to czemu? Masz nie nadwyrężać nogi.
- No ale to tylko skręcona kostka, nic wielkiego.
- Ale na wszelki wypadek nie chodź jeszcze.
Dziewczyna tylko westchnęła.
- Zanieść cię na dół?

- A mogę sama iść?
- Nie.
- No to zanieś. - odpowiedziała i przewróciła oczami.
Chłopak wziął ją na ręce i zaniósł do kuchni gdzie już czekał Christian. Cała trójka usiadła do stołu. Dołączyli się do nich Ashley i Jake. Rozmawiali do momentu gdy któryś z chłopaków poruszył temat trasy. Alex wyraźnie posmutniała.
- To kiedy wyjeżdżacie?
- Za kilka dni.- odpowiedział jej Jake. - A właśnie. Jutro wraca Jinxx i zapewne będzie chciał odzyskać swój pokój.
Dziewczyna chciała wstać i odejść od stołu ale Andy przytrzymał ją za rękę.
- Nigdzie nie idziesz.
Usiadła z powrotem. Gdy tylko Andy skończył posiłek wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju.
- Wiesz że możesz pojechać z nami w trasę?

- Wiem że nie mogę.
- Możesz.
- Niby jako kto?
Zamilkli. Andy posadził ją na łóżku i po chwili się odezwał:
- Jako nasza przyjaciółka.

- Tak, i po co tam pojadę?
- Żeby nie siedzieć sama w domu.
- To już wolę siedzieć sama.
- Jak uważasz. Masz jakieś plany na ten miesiąc gdy nas nie będzie?

- Nie, nie myślałam jeszcze nad tym.
Siedzieli i rozmawiali jeszcze jakieś piętnaście minut gdy do pokoju wszedł CC.
- No to idziemy? - powiedział biorąc Alex na ręce.


____________________
________

Kolejny rozdział. Komuś w ogóle podoba się to co tu piszę? Bo myślę że nie. No ale trudno...

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 5 "To tylko mój kumel"

- Co wy robicie? - usłyszeli głos... Ku zdziwieniu dziewczyny usłyszeli głos Andy'ego.
Daniel momentalnie odskoczył od dziewczyny jak poparzony i w sekundę ubrał koszulkę.
- To ja już może pójdę. - powiedział i pomknął w stronę drzwi.
- Co to miało być? - zapytała gdy zostali sami w pokoju a wokalista zamknął drzwi.
- Ciesz się że to ja tu przyszedłem a nie Jake. - powiedział Andy.
- I co w tym dobrego? - zapytała i nie spuszczała wzroku z wokalisty.
- Myślę że gdyby on tu weszedł twój kolega mógłby się pożegnać ze swoimi zębami. - powiedział i usiadł koło niej na łóżku.
Dziewczyna tylko westchnęła.
- To jak powiesz mi co to za jeden? - zapytał.
- A po co ci to wiedzieć? - zapytała spoglądając na niego.
- No wiesz jeśli mi powiesz to może zrozumiem i nie będę musiał informować o tym Jake'a. - powiedział patrząc na nią.
- Ech.. no dobrze. - powiedziała odwracając wzrok. - To był Daniel, mój kolega.
- Po tym jak go namiętnie całowałaś mam wątpliwości czy to tylko kolega. - powiedział nie spuszczając z niej wzroku.
- Ech... nie komplikuj. - powiedziała.
- No dobra Jake się nie dowie, ale nie zrób nic głupiego. - powiedział i wyszedł z pokoju.
Dziewczyna odetchnęła. Andy raptownie otworzył drzwi a ona aż podskoczyła.
- Za 5 minut widzę cię na dole na kolacji. - powiedział stanowczo i wyszedł zanim dziewczyna zdążyła w ogóle zareagować.
Podniosła się i już miała wychodzić gdy spostrzegła telefon leżący na łóżku.
- Fuck. Daniel zostawił telefon. - syknęła sama do siebie podnosząc telefon.
Odblokowała go i bez wahania wystukała swój numer. Wyciągnęła swój telefon i kliknęła połącz. Gdy tylko numer wyświetlił się na ekranie rozłączyła, po czym szybko dodała go do kontaktów i uśmiechnęła się. Schowała oba telefony do kieszeni i zeszła na dół.

***
Andy nic nie powiedział o Danielu. Chłopcy siedzieli i jedli kolację, jak zwykle odgrzewane żarcie.
- Kiedy ostatnio jedliście coś domowej roboty? - zapytała siadając koło Christiana.
- Umm.. trzy plus dwa, czterdzieści trzy, osiem w pamięci... to będzie jakoś zanim zaczęliśmy grać w zespole.. - odpowiedział Jake.
- Ech. - westchnęła. - no to jutro dostaniecie mojej roboty śniadanko, obiadek i kolacyjkę, postaram się was nie otruć. 
Ashley spojrzał tylko na nią i się uśmiechną. A potem wrócił do konsumowania posiłku. Po kolacji wszyscy odeszli od stołu zostawiając na nim brudne talerze. Alex westchnęła i zaczęła je zbierać gdy nagle ktoś oparł się o nią i zaczął zbierać naczynia. Odwrócił się i ujrzała uśmiechniętą twarz Ashley'a. Wspólnie zebrali wszystkie naczynia i włożyli je do zmywarki.
-Chcesz coś pooglądać? - zaproponował.
- Z tobą? Zawsze. - powiedziała i puściła mu oczko.
Ash złapał ją za rękę i pociągnął do salonu. Usiadł na kanapie i posadził ją koło siebie.
- Co oglądamy? - zapytała.
- Zobaczysz. - odpowiedział z uśmieszkiem na twarzy i włączył tv.
Można się było tego spodziewać że puści horror. Alex mocno tuliła się do basisty co mu się bardzo spodobało. Gdy film się skończył Alex już spała. Ashley ostrożnie wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju Jinxx'a. Ułożył na łóżku i nakrył kołdrą. Na koniec pocałował ją w czoło i ruszył w kierunku drzwi.
- Zaczekaj - powiedziała cicho Alex. - zaczekaj ze mną aż usnę, proszę.
Długo nie musiała go prosić. Usiadł na podłodze koło łóżka, złapał za rękę i głaskał ją po policzku. Dziewczyna długo nie mogła zasnąć jednak po pewnym czasie udało jej się to. Chłopak zauważywszy to wstał, jeszcze raz pocałował ją w czoło i szepnął do ucha:
- Kolorowych snów mała.- i wyszedł.



***
W nocy dziewczyna się obudziła, rozejrzała dookoła z nadzieją że Ash jeszcze nie wyszedł. Jednak basisty już nie było. Nie zastanawiała się długo, wstała i poszła do Ashley'a. Delikatnie zapukała do drzwi. Po dłuższej chwili otworzył jej zaspany pół nagi basista. Miał na sobie tylko karmazynowe bokserki. Przetarł oczy i wlepił je w dziewczynę stojącą w progu.
-Mogę z tobą zostać? - zapytała i zamrugała oczkami.
Chłopak wyraźnie był zdziwiony, lecz zaprosił dziewczynę do środka.
- Nie potrzebnie puszczałeś mi ten horror. - powiedziała układając się koło niego w ciemno fioletowej pościeli.
- Potrzebnie, potrzebnie. - powiedział i objął ją.
Dziewczyna wtuliła się w niego i zasnęła.

***
Rano do pokoju wpadł Andy. Ashley wstał z łóżka i oberwał z pięści od wokalisty.
- Za co to? - zapytał głaszcząc czerwony policzek.
- Jeszcze się pytasz za co? - basista znów oberwał, tym razem w drugi policzek. Obejrzał się na łóżko. Dziewczyna podniosła się i przeciągnęła się, przecierając oczy. W tym czasie Andy zdążył znowu przyłożyć basiście w twarz. Ashley zachwiał się i upadł na podłogę Alex podbiegła do niego
- Co ty robisz? - zapytała Andy'ego ze złością w oczach.
-Uczę go jak ma się zachowywać. - odpowiedział po czym przytulił dziewczynę i już miał ją pocieszać ale ta wyrwała się i znów uklękła przy basiście.Pomogła mu się podnieść i mocno go przytuliła. Andy stał z boku i przyglądał się całemu zajściu z wytrzeszczonymi oczami.
- Ty go jeszcze tulisz po tym co ci zrobił? - zapytał zdziwiony.
- Co mi zrobił? O czym ty w ogóle mówisz? - zapytała nerwowo.
- Jak to co ci zrobił? No przecież byłaś w jego łóżku.
- I myślisz że od razu się z nim przespałam? - zapytała unosząc jedną brew.
- No to co robiłaś w jego łóżku? Zabłądziłaś?
- Wczoraj oglądałam horror razem z Ash'em, później poszłam spać ale obudziłam się w nocy. Bałam się więc przyszłam do niego.- wyjaśniła.
- A dlaczego przyszłaś akurat do niego? Zwłaszcza po tym co ci ostatnio zrobił.
- Przypominam ci. Do niczego nie doszło.. Ani wtedy anie teraz.
- Dobra nie chcę się kłócić- powiedział i wyszedł z pokoju.
- Ashley... -powiedziała a jej oczy napełniły się łzami. - Przepraszam.
- Ale za co mnie przepraszasz? - mówiąc to basista lekko uniósł jej pod brudek ta by patrzyła mu w oczy.
- No bo to przeze mnie... -urwała, połykając łzę. - Przeze mnie cały czas obrywasz.
- Za ciebie mogę obrywać codziennie. - powiedział ocierając łezkę a później pogłaskał ją po policzku.
Mała przytuliła się do niego i zaczęła płakać.
- Eyy młoda nie płacz.
- Ale ja.. ale.. - próbowała powiedzieć przez łzy.
- Cichutko... nic mi nie jest.
Usiadł na łóżku i posadził sobie Alex na kolanach. Dziewczyna położyła głowę na jego ramieniu. Łzy nie przestawały spływać z po jej twarzy.
-Hey bo mi ramię rozmoknie. - powiedział a dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
-Proszę cię, nie płacz już. - dodał błagalnym tonem i  pogłaskał ją po nodze, a później położył rękę na jej kolanie.
- Ale nie może tak być.. Żebyś za mnie obrywał. - powiedziała a jej oczy znowu zapełniły się łzami.
-Nie przejmuj się. Nic mi nie jest. I nie płacz już. W ogóle nie mówmy o tym.
Dziewczyna znowu przytuliła basistę. Już nie płakała. Tym razem uścisk był mocniejszy i Ashley położył się na łóżku razem z nią. Alex leżała na basiście podpierając się na rękach, próbując wstać. W tym momencie wszedł Andy.
- A ten..? - urwał. - I teraz też powiecie że między wami nic nie ma ?
- Nie, Andy, to nie tak jak myślisz. - próbowała tłumaczyć.
- Skończ. Nie wciskaj mi kolejnej bajeczki. - powiedział i wyszedł z pokoju, głośno trzaskając drzwiami.
Dziewczyna pobiegła za nim. Gdy go dogoniła chwyciła go za rękę i pociągnęła lekko w tył.
-Andy. Zaczekaj. Daj mi chociaż wytłumaczyć. - mówiła.
- Nie musisz mi nic tłumaczyć. Nie jestem twoim chłopakiem. Ja jestem z Juliet, ty z Ash'em. I nic mi do tego. Tylko proszę nie kłam więcej. - powiedział łapiąc ją za nadgarstki.
- Ale to nie tak, ja wcale nie jestem z Ash'em.
- Czyli to tylko taka jednorazowa przygoda? - powiedział nie wypuszczając jej nadgarstków.
- Do niczego nie doszło.
- I może to  tylko twój kumpel?
- Tak.
- I każdemu kumplowi dajesz dupy?
Dziewczyna nic nie powiedziała, wyrwała nadgarstki z rąk wokalisty i sprzedała mu siarczystego policzka. Później pobiegła do pokoju a z jej oczu polały się łzy. Andy poszedł za nią.
- Nie, przepraszam, nie chciałem tego powiedzieć.
Wokalista otrzymał kolejne uderzenie w twarz.
- Ale powiedziałeś. A teraz wyjdź z tąd. - powiedziała przez łzy.
Niebieskooki wysłuchał polecenia i opuścił pomieszczenie. po chwili słychać pukanie.
- Andy wynoś się! Nie chcę z tobą gadać. - wykrzyczała.
- Ale to nie Andy. - powiedział chłopak uchylając lekko drzwi, dziewczyna popatrzyła na niego i otarła łzę.


- Przepraszam. - powiedziała. - i pewnie wszystko słyszałeś. - dodała i skrzywiła się.
- Nie powinien był tego mówić. - powiedział siadając koło Alex.
Dziewczyna wtuliła się w niego, nie przestając płakać.
- Nie płacz. - powiedział unosząc jej głowę tak by patrzyła prosto w jego oczy. 
Alex nie mogła powstrzymać łez. Chłopak wziął ją na ręce i wyszedł z pokoju. Chwilę później byli już w ogrodzie. Usadził dziewczynę pod drzewem i powiedział:
- Nie przejmuj się Andy'm. 
- On myśli że jestem dziwką. - kilka łez spłynęło po jej policzkach.
- Nie, na pewno tak nie myśli, a jeśli nawet to jego problem.
CC chwycił ręce dziewczyny przycisnął lekko do ust.
-Jaa... - zająknął się
- Dziękuję..-przerwała mu Alex. - Dziękuję ci za to że zawsze gdy cię potrzebuję jesteś przy mnie. I bardzie się cieszę że mam tak wspaniałego przyjaciela. - po tych słowach pocałowała go w policzek.
Oparła głowę o jego ramię.
- Która godzina? - zapytała po chwili.
- W pół do 12.
- To już raczej nie zdążę zrobić wam śniadanka.. - powiedziała. - Czyli możemy tu zostać jeszcze trochę.
- Nie, przecież ty nic nie jadłaś. - powiedział wstając z ziemi.
- No ale.. 
- Nie ma żadnego ale. Musisz coś zjeść. - powiedział i podniósł ją z ziemi.
- No niech ci będzie.
Poszli do kuchni. Nikogo w niej nie było. CC kazał usiąść dziewczynie na krześle przy stole, a sam powędrował w stronę lodówki.
- Masz może ochotę na jajecznicę? - spojrzał na nią uśmiechając się. - Bo jeśli nie, to gorsza sprawa bo tylko to umiem. - dodał i lekko się zaśmiał.
- Nie no, może być jajecznica, ale to ja miałam gotować.
- Pozwól mi chociaż zrobić ci śniadanie.
Zabrał się do przygotowywania posiłku. Po piętnastu minutach krzątania się po kuchni i smażenia, potrawa była gotowa. Ustawił ją na stole, tuż przed dziewczyną , podał jej sztućce i powiedział:
- Smacznego. - po czym z uśmiecham usiadł na krześle obok.


Dziewczyna wzięła pierwszy kęs potrawy, potem następny, i następny... aż do momentu gdy jajecznica zniknęła z talerza powiedziała:
- Pyszne, musisz mi częściej robić śniadanka. - po czym uśmiechnęła się i odłożyła talerz do zmywarki.
- No to cieszę się bardzo że ci smakowało. - powiedział i odwzajemnił uśmiech.

***
Godzinę później słychać dzwonek do drzwi. Otworzył Andy i gniewnie spojrzał na niezapowiedzianego gościa.
- Alex! - zawołał.
Dziewczyna szybko zeszła po schodach i ujrzała Daniela.
- Cześć. Ja..
- Zastawiłeś telefon.- dokończyła za niego. - Zaczekaj chwilę, pójdę po niego.
Dziewczyna pobiegła szybkim krokiem do góry. Andy obserwował gościa, a ten przyglądał się Andy'emu. Równie szybkim krokiem schodziła z powrotem. Lecz gdy już prawie była na dole podhaczyła się o własne nogi i upadła.
- Nic ci jest? - zawołał Andy podając rękę dziewczynie.
- Chyba nie. - powiedziała i chwyciła rękę.
- Auuu.. - syknęła i spojrzała na nogę. - kostka mnie boli.
- Jedziemy do szpitala i nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów. - powiedział i wziął dziewczynę na ręce.

____________________
________

Po dość długiej nieobecności nareszcie napisałam nowy rozdział. Postaram się to robić częściej ale nie wiem jak mi to wyjdzie :/
Jak wam się podoba?
Wnioski, skargi, zażalenia kierować do komentarzy.