piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 6 "Kostka"

- Ale..
- Mówiłem że nie masz nic do gadania, jedziemy i koniec.
- Może pojadę z wami?- zaproponował Daniel i odsuną się by Andy mógł wynieść małą.

- Jakoś damy sobie radę bez ciebie. - powiedział wkładając dziewczynę do swojego czarnego volvo.
Chwilę później słychać było pisk opon. Po 20 minutach byli w szpitalu. Andy cały czas nosił dziewczynę na rękach. W poczekalni były tylko dwie osoby. Usadził Alex na krześle.
- Zaraz wrócę. Poczekaj tu. Ok?
- A mam inne wyjście?

- Yyyy nie.
Chłopak szybko odszedł i zaraz zniknął za rogiem. Po paru minutach wrócił z dwoma kubkami w rękach. Usiadł na krześle obok i podał Alex kubek.
- Przepraszam. - szepnął do jej ucha i pocałował ją w czoło.
Dziewczyna wzięła łyk gorącego napoju.
- Wybaczysz mi? - zapytał robiąc przy tym maślane oczka.
- Nie wiem. Chyba tak, nie potrafię się długo gniewać.
Chłopak uśmiechnął się i odetchną z ulgą.

- Następny proszę! - usłyszeli głos lekarza.
Następna była Alex. Andy wziął ją na ręce i zaniósł do gabinetu lekarza.

***
Cała wizyta przebiegła szybko, lekarz obejrzał kostkę, ale na szczęście to tylko skręcenie.
- Miałaś sporo szczęścia. - powiedział Andy gdy byli już na zewnątrz.
- Tak, tak. ale możesz mnie już postawić.
- Przecież słyszałaś lekarza mimo, że to tylko skręcenie, masz nie nadwyrężać kostki.
Dziewczyna westchnęła i przewróciła oczami.
Jechali parę minut gdy na jednej z głównych dróg którą jechali zrobił się korek.



- No zajebiście. - warknęła Alex.
- Spieszy ci się gdzieś?
- No niby nie.
Wokalista nacisnął przycisk radia.


We've broke our mirrors
Sunday morning
Is everyday for all I care
And I'm not scared


Zabrzmiały słowa piosenki a dziewczyna się uśmiechnęła.
- Lubisz Nirvanę?
Alex skinęła potakująco głową. Reszta drogi minęła na słuchaniu radia i rozmawianiu.


***

- Gdzieś ty była? - pierwsze słowa jakie usłyszeli.
- W szpitalu, skręciłam kostkę. Mówiłam że to nic ale Andy się uparł żeby zabrać mnie do szpitala. - powiedziała a chłopak delikatnie odstawił ją na ziemię, wciąż trzymając ją za rękę.
- Nie przyszło ci do głowy może zadzwonić? - Jake wciąż był wściekły.
- Nie, przepraszam. - odpowiedziała Alex.
Chciała iść w stronę schodów, lecz Andy nie wypuścił jej ręki.
- Dokąd to? Lekarz zabronił ci chodzić.
- To jak mam się przemieszczać?
- Najlepiej by było gdybyś się nie przemieszczała chociaż dzisiaj i jutro.
- I dasz mi wtedy spokój?

- Tak.
- No to zgoda.
Po tych słowach wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do pokoju.
- Poczekaj chwilkę, zaraz wrócę.
Wyszedł, i po chwili wrócił z bluzką na wieszaku.


Dziewczyna bez zastanowienia zdjęła bluzkę przy chłopaku i ubrała tą od niego.
- Wyglądasz ślicznie.
- Dziękuję, nie trzeba było. A w ogóle skąd ją masz? - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Długa historia.
- Mamy czas.
- Kupiłem ją dla Juliet ale ona nie lubi Nirvany więc leżała w mojej szafie.
- No widzisz, nie taka długa historia. - znów się uśmiechnęła.
Słychać pukanie.
-Proszę! - krzyknęła dziewczyna.
Drzwi się otworzyły, a za nimi ukazał się CC.
- Wiesz co, ja już pójdę, i cieszę się że się podoba. - powiedział i wyszedł z pokoju.
- Co ci się stało?- Skręciłam kostkę. - mówiąc to delikatnie zatrzepotała rzęsami.

- Oj ty moja słodziutka niezdaro. - po tych słowach Christian pocałował ją w czoło, a Alex uśmiechnęła się.
Siedzieli zaledwie parę milimetrów od siebie, aż w końcu ich usta złączyły się w pocałunku.


Po dłuższej chwili dziewczyna oderwała się od chłopaka, spojrzała na niego i przygryzła wargę.
Resztę wieczoru spędzili na rozmawianiu. Dużo się przy tym śmiali i wygłupili.
- Dobra, jest już troszkę późno, chyba już pójdę.
- Nie, zostań ze mną.
- Na ile?
- Na zawsze. - zachichotała.
- Aż tak długo nie zostanę, ale zobaczę co da się zrobić. - powiedział i posłał jej piękny uśmiech.
Dziewczyna położyła się obok chłopaka i przytuliła się.



Po jakimś czasie zasnęła. Chłopak poszedł w jej ślady i również oddał się w objęcia Morfeusza.

***
- Dzień dobry. - usłyszała cichy szept tuż nad jej uchem.
Gdy tylko się podniosła dostała buziaka w policzek. Spojrzała na CC'ego i powiedziała:
- Dzień dobry. - i uśmiechnęła się.
Trochę rozmawiali. 
- Wisz co? przygotowałem dla ciebie pewną niespodziankę.
- A powiesz mi jaką?

- I co mam ją zniszczyć zdradzając ci szczegóły?
- No ale ja nie za bardzo lubię niespodzianki.
Chłopak zaczął ją łaskotać.

- Masz piękny śmiech - powiedział CC, a mała, wykorzystując chwilę gdy jej nie łaskotał, połaskotała go.
Chłopak znowu ją połaskotał i do pokoju wpadł Andy.
- Co jest? - zapytał otwierając drzwi.
- Nic. - powiedziała dziewczyna spoglądając na Andy'ego.
- Na pewno? - zapytał unosząc jedną brew.
- Tak, jest okej. Jak nigdy. - powiedziała i uśmiechnęła się.
Perkusista wstał i powoli szedł w kierunku drzwi.
- Idę zrobić ci śniadanko. - rzucił wychodząc.
Dziewczyna znów położyła się a łóżku, a Andy usiadł obok niej.
- Jak kostka? - zapytał po chwili.
- Dobrze. Nie boli.
- Ale masz jeszcze nie chodzić. Rozumiesz?
- Nie rozumiem czemu.
- No jak to czemu? Masz nie nadwyrężać nogi.
- No ale to tylko skręcona kostka, nic wielkiego.
- Ale na wszelki wypadek nie chodź jeszcze.
Dziewczyna tylko westchnęła.
- Zanieść cię na dół?

- A mogę sama iść?
- Nie.
- No to zanieś. - odpowiedziała i przewróciła oczami.
Chłopak wziął ją na ręce i zaniósł do kuchni gdzie już czekał Christian. Cała trójka usiadła do stołu. Dołączyli się do nich Ashley i Jake. Rozmawiali do momentu gdy któryś z chłopaków poruszył temat trasy. Alex wyraźnie posmutniała.
- To kiedy wyjeżdżacie?
- Za kilka dni.- odpowiedział jej Jake. - A właśnie. Jutro wraca Jinxx i zapewne będzie chciał odzyskać swój pokój.
Dziewczyna chciała wstać i odejść od stołu ale Andy przytrzymał ją za rękę.
- Nigdzie nie idziesz.
Usiadła z powrotem. Gdy tylko Andy skończył posiłek wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju.
- Wiesz że możesz pojechać z nami w trasę?

- Wiem że nie mogę.
- Możesz.
- Niby jako kto?
Zamilkli. Andy posadził ją na łóżku i po chwili się odezwał:
- Jako nasza przyjaciółka.

- Tak, i po co tam pojadę?
- Żeby nie siedzieć sama w domu.
- To już wolę siedzieć sama.
- Jak uważasz. Masz jakieś plany na ten miesiąc gdy nas nie będzie?

- Nie, nie myślałam jeszcze nad tym.
Siedzieli i rozmawiali jeszcze jakieś piętnaście minut gdy do pokoju wszedł CC.
- No to idziemy? - powiedział biorąc Alex na ręce.


____________________
________

Kolejny rozdział. Komuś w ogóle podoba się to co tu piszę? Bo myślę że nie. No ale trudno...

1 komentarz:

  1. Chcę tak *.* tak być noszona przez cały czas *.*

    A tak btw rozdział zajebisty ;*

    OdpowiedzUsuń